Ożywiła się dyskusja na temat Facebooka, kiedy ujawniono wykorzystywanie danych użytkowników FB dla celów politycznych przez firmę Cambridge Analytica. Jednak to ostrzeżenie wydaje się wciąż niewystarczające. Codziennie pozostawiamy po sobie ślady w Internecie, czy to w postaci postów, lajków, czy jakichkolwiek informacji na FB, Twitterze, w mejlach i na różnych stronach, świadczących o naszych pasjach, zamiłowaniach, znajomościach czy preferencjach politycznych. 

Tak czy inaczej, media społecznościowe są kopalnią wiedzy o społeczeństwie i o każdym z nas – rezerwuarem informacji, o jakim badacze społecznej komunikacji mogli w XX wieku tylko pomarzyć. Jednak warto w dyskusji o wykorzystywaniu Facebooka do celów marketingowych lub politycznych zwrócić uwagę na dobrowolność naszych działań. Bo często, to my sami chcemy, aby nasze dane i nasze preferencje zostały rozpoznane w Internecie, zauważone, opisane, etc. I dlatego partie polityczne traktują FB jako narzędzie marketingu politycznego. Tworzą fanpage, za pomocą których pozyskują zwolenników, i które stają się środkiem sięgania po władzę polityczną.

Wiele artykułów napisano już na temat tworzenia tzw. baniek informacyjnych czy kamer pogłosowych, czyli inaczej mówiąc organizowania swojego środowiska informacyjnego w taki sposób, żeby mieć styczność głównie lub wyłącznie z wiadomościami, które są zgodne z naszymi politycznymi, społecznymi, czy obyczajowymi poglądami. Subiektywizacja informacji jest procesem, który dotyka sferę medialną, a co zatem idzie, szerszą sferę publiczną, od co najmniej końca XX wieku. Jednak wraz z pojawieniem się mediów społecznościowych ten proces przybrał na sile. Facebook jest właśnie przykładem, w którym otaczający nas ze wszystkich stron, wszechobecny news ma twarz naszych poglądów i jest skrojony na miarę naszych oczekiwań. To są sprawy już powszechnie znane i nie ma sensu ich tu szerzej opisywać. Warto jednak pokazywać, w jaki sposób politycy i media wykorzystują owe nasze skłonności, uprzedzenia oraz „przyklejenie” do FB, aby osiągać swoje cele.

W naukowym artykule, autorstwa dr. Pawła Matuszewskiego z UKSW w Warszawie który ukazał się na stronach najnowszego numeru „Studiów Medioznawczych” można przeczytać*, że w wyniku rewolucji 2.0. to nie nadawca, a odbiorca zaczął kontrolować treści. Dzisiaj często, coraz częściej, tylko od odbiorców zależy, jakiego rodzaju informacje zostaną przez nich zaakceptowane i przyswojone. To odbiorcy stają się gatekeeperami (selekcjonerami informacji). A przecież wiadomo, że na FB czy Twitterze pojawia się wiele nieprawdziwych (celowo bądź przypadkowo) lub niezweryfikowanych informacji. W przedstawionym kontekście – stwierdza badacz – szczególne znaczenie ma to, do jakich i jak bardzo zdywersyfikowanych źródeł odwołują się użytkownicy mediów społecznościowych. Do swoich analiz Paweł Matuszewski wybrał strony fanowskie na Facebooku największych polskich ugrupowań i ich liderów. Artykuł miał na celu zbadanie, „czy przeciętny użytkownik w takim sprzyjającym polaryzacji środowisku informacyjnym – przejawia tendencję do tego, aby ograniczyć swoje źródło do tych w danym politycznym otoczeniu?” Upraszczając, chodziło o sprawdzenie, czy istnieje korelacja pomiędzy użytkownikami jakiegoś fanpage’a a źródłami informacji, z których korzystają, np. że zwolennicy partii prawicowych szukają informacji głównie w mediach uznawanych za prawicowe, a inne źródła są dyskryminowane, itd. Nie będę tutaj ani omawiał metodologii, ani streszczał danych, które wziął pod uwagę Autor wspomnianego artykułu (zainteresowanych odsyłam do tekstu w „Studiach Medioznawczych”), a przytoczę jedynie kilka wniosków wyprowadzonych z tych badań.

Nie potwierdziła się wstępna hipoteza, że użytkownicy fanpage’y częściej powołują się na media bliższe światopoglądowo temu ugrupowaniu, którego promuje fanpage. Nie potwierdziło się też założenie, że użytkownicy tych fanpage’y częściej lubili komentarze, które odsyłały do bliskich światopoglądowo mediów. Zatem – konkluduje Matuszewski – fanpage polityczne nie są kamerami pogłosowymi, gdzie dominuje jednostronna informacja. Analizowane strony mają charakter pluralistyczny i mogłyby świadczyć o demokratycznym ideale odbiorcy, który „czerpie informacje z różnych źródeł i poddaje je krytycznej analizie”.

Wnioski te można by uznać za optymistyczne, jednakże taki ich wydźwięk osłabia inny wywód Autora, w którym stwierdza on, że to wcale nie oznacza, że odbiorcy (użytkownicy tych fanowskich stron) „nie są stronniczy i nie interpretują rzeczywistości w tendencyjny sposób”, bo ów pluralizm tworzy się na poziomie makro (wszystkich użytkowników fanpage’a), natomiast na poziomie mikro (konkretnych jednostek używających fanpage’a) jednostki korzystają z jednostronnych źródeł, zgodnych z ich poglądami. Czyli jednak teoria baniek informacyjnych w korzystaniu ze źródeł informacji została poniekąd potwierdzona.

Polecam ten artykuł dla Państwa dalszych i bliższych analiz, mając jednocześnie świadomość, iż nie stawia on (bo nie taki był cel badawczy) wielu pytań, na które warto by odpowiedzieć. Na przykład, na pytanie o prawdziwość i rzetelność informacji podawanych na fanpage’ach przeglądanych partii politycznych, o ich wartość jako źródła informacji, czy też o wpływ tych stron na preferencje wyborcze i rzeczywiste zachowania oraz poglądy ich użytkowników. To jednak wymagałoby szerszych badań, wychodzących poza analizę treści i cel postawiony przez Autora omawianego artykułu.

 

Marek Palczewski

 

*Paweł Matuszewski, Wykorzystanie mediów informacyjnych w dyskusjach politycznych na Facebooku, „Studia Medioznawcze”, nr 1/72, 2018, s. 27-43.

http://studiamedioznawcze.pl/Numery/2018_1_72/matuszewski.pdf

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Poprzednia wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: http://old.sdp.pl