Jako dziennikarz katolicki nie szukam na siłę wiadomości sensacyjnych, bo nie ma i nie może być tolerancji wobec zła. Istnieją wartości, których nie można wyrzucić na śmietnik historii w imię źle rozumianej tolerancji czy też wolności słowa.

   Cenzura z definicji podanej w Wikipedii to  kontrola publicznego przekazywania informacji, ograniczająca wolność publicznego wyrażania myśli i przekonań. Polega na weryfikacji audycji radiowych, telewizyjnych, widowisk, Internetu itp. przez organy państwowe z punktu widzenia ich zgodności z prawem, polityką państwową, obronnością.  Znana też jest definicja cenzury jako świadomego wprowadzania w błąd poprzez selektywny dobór zazwyczaj masowo rozpowszechnianych informacji. A zatem w świetle tej definicji, czy jest cenzura w mediach katolickich?

   Pracując przez 21 lat w tygodniku katolickim „Niedziela” nigdy nie doświadczyłem cenzury. Owszem, była dyskusja nad sposobem przekazu treści – jak taki czy inny problem opisać i przekazać czytelnikom. Jednak zawsze miałem poczucie, że to wszystko jest robione w imię odpowiedzialności za słowo i dobro człowieka.

Wolność słowa – cenna wartość

   Oczywiście patrząc na rozwój społeczeństw demokratycznych łatwo dostrzec, że wolność słowa jest jedną z najcenniejszych wartości i oznacza ona m. in. prawo do publicznego wyrażania własnych poglądów i myśli oraz do ich szanowania przez inne osoby. Również jako kapłan i dziennikarz nie wyobrażam sobie życia w społeczeństwie, gdzie wolność słowa nie jest szanowana. Jednak uważam również, i taką zasadą się zawsze kieruję, że środki społecznego przekazu nie mogą być wolne od odpowiedzialności. Dlatego konsekwentnie nazywanie odpowiedzialnego działania cenzurą graniczy z dużym niezrozumieniem, a nawet absurdem. Po prostu etyka i odpowiedzialność w mediach, w pracy dziennikarskiej to nie cenzura.

Wolność i odpowiedzialność

   Kiedy myślimy o mediach katolickich - w kontekście wolności i odpowiedzialności - to trzeba podkreślić, że są one wolne, a wolność słowa jest w nich wartością nadrzędną. Oczywiście jako dziennikarz katolicki mam na uwadze zawsze dobro człowieka. Równocześnie zdaję sobie sprawę z tego, że media są i powinny być pluralistyczne i tolerancyjne. Są to wartości, które należy cenić i preferować, ale nie robić z nich „bożka” i nie absolutyzować. Właśnie wolność i odpowiedzialność wskazują na to, że  tolerancja ma i musi mieć swoje granice.

   Jako dziennikarz katolicki nie szukam na siłę wiadomości sensacyjnych, bo nie ma i nie może być tolerancji wobec zła. Jednak zawsze też trzeba szanować przy tym człowieka, jego wartość i godność. Bardzo często bowiem taka fałszywie rozumiana tolerancja może prowadzić do przekonania, że wszystko wolno napisać i że wszystko jest względne i dozwolone. Uważam, że potrzebne są granice, choćby dlatego, że istnieją wartości uniwersalne i obiektywne, których nie można wyrzucić na śmietnik historii w imię źle rozumianej tolerancji czy też wolności słowa.

Obniżanie standardów w dziennikarstwie

   W dzisiejszych czasach, ktoś kto dobrze obserwuje media może łatwo zauważyć procesy obniżania standardów i jakości dziennikarstwa. Niestety w przestrzeni medialnej można dostrzec m.in. takie zjawisko, że wolność słowa nie łączy się z odpowiedzialnością, jest pogoń za sensacją, nawet bez dokładnego sprawdzenia źródeł, tylko po to, aby sprzedać news. Również profesjonalizm i fachowość często nie są łączone z etyką. Bardzo niebezpiecznym zjawiskiem jest łatwość wprowadzania w obieg społeczny treści naznaczonych brakiem szacunku dla człowieka.

   Zawsze jako dziennikarz „Niedzieli” uważałem, że potrzebna jest prawość, szacunek i prawda  w dojrzałym korzystaniu z wolności i odpowiedzialności. Powinno to być  podstawą pracy dziennikarskiej, co wynika wprost z etyki naszej profesji. Upominanie się o etyczność to nie jest cenzura.

   Wiadomo, że media, zwłaszcza te nowe, są potężnymi narzędziami edukacji i kulturowego bogactwa. I mogą być one  wykorzystane dla dobra osób i wspólnot, mogą być jednocześnie narzędziem wyzysku, manipulacji, dominacji i niszczenia. I dlatego etyka, odpowiedzialność są konieczne. Przecież z posługiwania się środkami społecznego przekazu mogą wynikać dobre lub złe efekty. Treści, które pochodzą z szerokiej lawiny przekazu, jaką jest Internet, sięgają od bezpośredniej informacji do zwyczajnej rozrywki, od modlitwy do pornografii, od kontemplacji do przemocy. Przypomniał to Kościół w dokumencie pt. „Etyka w środkach społecznego przekazu” (4 czerwca 2000 r.) Czytamy w nim, że „wymiar etyczny nie dotyczy jedynie treści przekazu (orędzia) i procesu przekazywania (w jaki sposób dokonywany jest przekaz), ale także podstawowych zagadnień strukturalnych i systemowych w świecie mediów, które często mają związek z polityką rozdziału technologii i wyszukanych produktów (kto będzie bogaty w informacje, a kto biedny?)”.

   Nadawcy i osoby decydujące o polityce przekazu medialnego zawsze winni służyć rzeczywistym potrzebom ludzi, a nie własnym interesom.

Etyczne kodeksy postępowania

   Jako dziennikarz katolicki mam przekonanie, że pracownicy środków przekazu społecznego winni być aktywnie zaangażowani w rozwój i wcielanie w życie etycznych kodeksów postępowania w ramach swojego zawodu. Dlatego, że ważna jest służba prawdzie i dobru człowieka oraz respektowanie głosu sumienia. Sam wiem, że wolność słowa nie może być oderwana od dobra wspólnego, od dobra człowieka. W 2014 r. abp Wacław Depo w swoim słowie do dziennikarzy napisał: „Wolność oderwana od prawdy o człowieku wyradza się w życiu indywidualnym w samowolę, a w życiu politycznym w przemoc silniejszego i w arogancję władzy. Dlatego dziennikarze, zgodnie ze swoim sumieniem, powinni opierać się siłom nacisku, domagającym się od nich, by przystosowali prawdę do oczekiwań właścicieli mediów czy władzy politycznej. Winni starać się nie tylko informować odbiorców, lecz również ich formować, czyli poniekąd wychowywać odpowiednimi treściami przekazu dziennikarskiego”.

   Dlatego przestrzeganie etyki zawodu dziennikarskiego nie jest zamachem na wolność słowa i nie jest cenzurą.

Ks. Mariusz Frukacz, dziennikarz „Niedzieli”

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Poprzednia wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: http://old.sdp.pl