Stosowanie nazw „tygodnik katolicki”, czy „katolicki tabloid” w stosunku do pism takich, jak „Dobry Tydzień”, jest wprowadzaniem opinii publicznej w błąd. Wśród mediów katolickich w Polsce nie ma odpowiedników takich portali jak np. Pudelek czy Plotek, zajmujących się show biznesem i celebrytami, przekraczających granice intymności, a czasami nawet posługujących się się fake newsem. Zgodnie z prawem kanonicznym nie można używać określenia „katolicki” bez zgody władzy kościelnej.

   Nasze społeczeństwo jest często dzisiaj określane jako „społeczeństwo epoki informacji", „kultura środków społecznego przekazu", czy „pokolenie mass-mediów". Określenia te zwracają uwagę na pewien znamienny fakt: ludzka wiedza o życiu i sposób myślenia o nim są w znacznym stopniu zdeterminowane przez środki przekazu; ludzkie doświadczenie jako takie stało się w dużej mierze doświadczeniem zdobytym za pośrednictwem środków przekazu.

Informacja – towar i zysk

   Informacja stała się dzisiaj również „towarem", który trzeba dobrze sprzedać, w ciekawym i atrakcyjnym opakowaniu. Stąd pogoń za tym, co może ludzi pociągać - za jakąś sensacją, czymś mocnym, co przykuje uwagę czytelnika, widza, w ogóle odbiorcy informacji. Po prostu w świat mediów wkroczyła komercja, wolny rynek.

   Dzisiaj, niestety, w podawaniu informacji istnieje skłonność do mierzenia sukcesu według kryterium zysku, nie zaś służby wobec społeczeństwa. Dążenie do zysku i reklamy wywiera nadmierny wpływ na treść społecznego przekazu: popularność góruje nad jakością, która spada do poziomu najniższego wspólnego mianownika, następuje tzw. tabloidyzacja. Przypomnę za Słownikiem Języka Polskiego, że „tabloidyzacja” to „upodobnienie się stylem do tabloidów, popularnych gazet zajmujących się plotkami i nieistotnymi sensacjami”. To proces, w wyniku którego przekazy medialne lub miejsca, w którym te informacje są przekazywane, jak np. portale internetowe, wiadomości telewizyjne, prasa) upodabniają się stylem do tabloidów - plotkarskich, często nierzetelnych pism skupiających się na wzbudzeniu sensacji.

   Oczywiście, zwracając uwagę na te niektóre negatywne aspekty w dziedzinie informacji, nie można przez to powiedzieć, że media nie spełniają funkcji pozytywnych. Dzięki mediom dowiadujemy się o świecie, o jakimś wydarzeniu w ciągu kilku chwil.

Treści katolickie a tabloidalność

   Jest też jakaś próba na polskim rynku medialnym włączenia treści katolickich i religijnych w ramy tabloidalności. Takim przykładem jest według mnie tygodnik „Dobry Tydzień” wydawany przez Wydawnictwo Bauer (znane z wydawania magazynów kobieco-rozrywkowych), reklamujący się jako pierwszy w Polsce tygodnik dla kobiet, które cenią wartości rodzinne, patriotyczne i katolickie. W przestrzeni medialnej w Polsce nazywany jest „katolickim tabloidem”, czy też „tygodnikiem katolickim”. I w tym tkwi problem. Po pierwsze dlatego, że Kodeks Prawa Kanonicznego w artykule 216 dokładnie określa, że wszyscy wierni, którzy uczestniczą w misji Kościoła, mają prawo, by przez własne inicjatywy, każdy zgodnie ze swoim stanem i pozycją, popierali lub podtrzymywali apostolską działalność. Żadna jednak inicjatywa nie może sobie przypisywać miana katolickiej, jeśli nie otrzyma zgody kompetentnej władzy kościelnej”. Kiedyś bp Adam Lepa bardzo wyraźnie zaznaczył, że „mianem prasy katolickiej obejmuje się te wydawnictwa, które za zgodą władz kościelnych drukowane są periodycznie i rozpowszechniane publicznie” (Katalog prasy katolickiej w Polsce, Łódź 1994, s. 4.) Wspólny dla prasy katolickiej wszelkiego typu jest chrześcijański system wartości oraz propagowanie światopoglądu chrześcijańskiego.

   Gdy mówimy o czasopismach katolickich, to trzeba także wskazać na stosowanie zasad moralnych w ich funkcjonowaniu i ocenie. Zdaniem bp. Adama Lepy ma to związek z obecnością w nich różnych postaci zła moralnego. Bp Lepa przywołując dokument Soboru Watykańskiego II o środkach społecznego przekazu „Inter mirifica”, przypomina, że w wychowaniu do mediów powinno się prawidłowo kształtować sumienie odbiorców. Zauważa też w jednej ze swoich wypowiedzi, że „niestety, obecnie nie tylko nie ma prymatu zasad moralnych w odniesieniu do mediów, lecz jeszcze dominują w nich prawa rynku. To jest dobre (i moralne), co podnosi oglądalność, słuchalność i poczytność, a więc daje zysk. Zjawisko to ma miejsce zarówno w mediach publicznych, jak i komercyjnych. Najwyraźniej widać je w pismach bulwarowych”.

   Dlatego uważam, że stosowanie nazw „tygodnik katolicki” czy „katolicki tabloid” w stosunku do „Dobry Tydzień” jest wprowadzaniem opinii publicznej w błąd. Zwłaszcza że wśród mediów katolickich w Polsce nie ma odpowiedników takich portali jak np. Plotek, zajmujących się show biznesem i celebrytami, przekraczających granice intymności, a czasami nawet posługujących się się fake newsem.

Ks. Mariusz Frukacz, dziennikarz tygodnika katolickiego „Niedziela”

 

 

 

 

 

 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Poprzednia wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: http://old.sdp.pl