W 2019 roku media litewskie żyją w rytmie wyborów. W marcu odbędą się wybory samorządowe, w maju prezydenckie i do Europarlamentu. Walka polityczna się zaostrza. Tymczasem rok 2018 upłynął na Litwie pod hasłem ograniczenia wolności mediów. Publiczne radio i największa telewizja – LRT – stale poddawane są nasilającej się presji ze strony litewskiego parlamentu.

   Litwą rządzi koalicja Litewskiego Związku Rolników i Zielonych oraz Litewskiej Partii Socjaldemokratycznej. Już na początku 2018 roku powołała ona komisję śledczą w celu „prześwietlenia” działalności publicznej LRT Televizija, trzeciej pod względem oglądalności stacji na Litwie. Dyrektor generalna LRT Monika Garbačiauskaitė-Budrienė skomentowała to jednoznacznie: „Nigdzie w Unii Europejskiej nie bywało tak, aby parlament prowadził śledztwo przeciwko nadawcy publicznemu. To jest coś nowego i niepokojącego”. Głos zabrała prezydent Litwy Dalia Grybauskaitė mówiąc, że powołanie specjalnej komisji sejmowej wzbudza podejrzenie, że może stać się środkiem do politycznych rozgrywek. Wypowiedziało się także 17 posłów Grupy Porozumienia Liberałów i Demokratów na Rzecz Europy (ALDE) Parlamentu Europejskiego. W dokumencie skierowanym do litewskich przywódców państwowych napisali, że taka decyzja jest sprzeczna ze standardami wolności mediów publicznych ustanowionymi przez Radę Europy.

   W październiku 2018 roku komisja sejmowa zaprezentowała raport. Monika Garbačiauskaitė-Budrienė oceniła go: „Ostatecznie mamy 150 stron pełne wniosków i nawet dobrych propozycji. Ale są też takie, aby zmienić system zarządzania LRT, a to niepokoi i budzi dyskusję o polityzacji i kontroli nad nadajnikiem ogólnokrajowym”.

   Jednym z głównych zarzutów władzy wobec telewizji publicznej jest brak przejrzystości w strukturach LRT. Posłanka Agnė Širinskienė, która reprezentowała w komisji partię rządzącą, w wielu wywiadach mówiła o braku standardów na przykład przy zamówieniach publicznych ogłaszanych przez LRT. Jeden z dokumentów komisji sejmowych stwierdza: „Ponad połowa (około 62 proc.) zrealizowanych przez LRT w latach 2013-2017 międzynarodowych i uproszczonych zakupów publicznych dokonana została bez konkurencji, z udziałem w przetargach tylko jednego dostawcy. Najwięcej takowych zakupów (17) było w 2017 roku”.

   W odpowiedzi na te argumenty Garbačiauskaitė-Budrienė powtarzała, że część wniosków jest uzasadniona i nieprzejrzystość struktur od początku swojej dyrektorskiej kadencji próbuje usunąć: „Niezależnie od sprawozdania komisji pracujemy nad tym, aby lepiej funkcjonować”. Jednym z tych działań było między innymi założenie nowej redakcji śledczej.

   Medioznawca z Uniwersytetu Wileńskiego, Deimantas Jastramskis, który w powołaniu specjalnej komisji sejmowej dostrzegał „wolę ograniczenia wolności prasy” powołanie nowej redakcji śledczej LRT ocenił jako duży postęp. Jego zdaniem dzięki prowadzonym przez siebie dochodzeniom LRT jest często cytowana w komercyjnych mediach i „podnosi standard mediów”.

   Najwięcej kontrowersji budzi propozycja zmiany w zarządzaniu LRT. Dotychczas istnieje Rada, w której zasiadają przedstawiciele Sejmu, kancelarii prezydenta i organizacje pozarządowe. Nowa propozycja władzy przewiduje uzupełnienie Rady o zarząd, który co prawda zatwierdzałaby Rada, ale jej członków wybierałby parlament. W tym punkcie problem widzą także organizacje międzynarodowe, jak Europejska Unia Nadawców (EBU), która w oficjalnym oświadczeniu napisała o próbie upolitycznienia LRT. W kręgach dziennikarskich komentuje się to jako „cichą orbanizację”.

   Z LRT solidaryzują się publiczne stacje na Łotwie i w Estonii. Ich niepokój wzbudziły zwłaszcza propozycje sejmowej komisji litewskiej zmniejszenia kompetencji Rady LRT, skrócenia kadencji jej członków i zmian w sposobie ich wybierania tak, aby zbiegły się one z cyklem kadencyjnym władz państwa. Prezes Zarządu Telewizji Łotewskiej Ivars Belte i dyrektor generalny estońskiej telewizji publicznej Erik Roose twierdzą, że niebezpieczeństwo stwarzają również propozycje powołania drugiego organu  zarządzającego litewskim nadawcą – Zarządu LRT, którego członków mianowaliby politycy sprawujący w danym czasie rządy, a także zwiększenie uprawnień w zakresie kontroli dla szefa komisji LRT i Inspektora Etyki Dziennikarskiej, którzy byliby odpowiedzialni przed Sejmem.

   Słowa poparcia dla LRT nadeszły także z Łotewskiego Stowarzyszenia Dziennikarzy: „Próby złamania niezależności mediów, upolityczniania ich działalności stanowią zagrożenie dla wolności słowa i demokracji” – napisała w liście do Moniki Garbačiauskaitė-Budrienė Ivonna Plaude, szefowa tej organizacji, dodając „Wzywamy Sejm Litwy do rozpoczęcia szerokiej debaty publicznej z udziałem społeczeństwa i dziennikarzy – posłuży to dobru nowoczesnego, niezależnego i efektywnego nadawcy publicznego”.

   Projekt sejmowej komisji zakłada również wprowadzenie zakazu publikowania informacji przez środki masowego przekazu, które m.in. „próbują wypaczać pamięć historyczną Litwy, zwiększać nieufność i niezadowolenie wobec państwa litewskiego i jego instytucji, porządku demokratycznego i ochrony kraju, dążyć do wzmocnienia podziałów narodowych i kulturowych, osłabiać tożsamość narodową i obywatelskość oraz determinację do obrony swojego kraju lub w inny sposób dążyć do wywarcia wpływu na demokrację, procesy wyborcze, systemy partyjne w sposób przeciwny interesom bezpieczeństwa narodowego Litwy”.

   Miesiąc wcześniej, we wrześniu 2018 roku, doszło do innej próby ograniczenia przez władzę dziennikarskich swobód, uderzającej zwłaszcza w dziennikarstwo niezależne. Litewskie Centrum Rejestrów odmówiło dziennikarzom udostępniania danych w celach informacyjnych. Pojawił się pomysł, aby te dane udostępniać odpłatnie. Šarūnas Černiauskas, dziennikarz śledczy portalu internetowego 15min.lt, skomentował tę propozycję tak: „Często prowadzimy dochodzenia dotyczące wielu firm jednocześnie i musielibyśmy nagle przeznaczyć na to kilka tysięcy euro”. Černiauskas rozpracował m.in. głośne afery międzynarodowe „Panama Papers” i „Laundronat”. Teraz zastanawia się czy to nie jest przypadek, że rząd próbuje odciąć od Centrum Rejestrów dziennikarzy w czasie, kiedy piszą oni o powiązaniach biznesowych rządzących polityków i zaczyna się tym interesować prokuratura. Dziennikarze portalu 15 min.lt wyliczyli dziesięć prób ograniczania wolności słowa przez rząd litewski. „Jedną z pierwszych prób był absurdalny pomysł, aby zmusić media do tego, żeby 15 proc. relacji stanowiły pozytywne wiadomości. To przecież jest śmieszne” – komentuje Šarūnas Černiauskas. Według niego wszystkie dotychczasowe rządy próbowały ataków na wolność słowa „ale dzisiejsza władza jest najbardziej zdeterminowana”.

   Według Reporterów Bez Granic Litwa znajduje się na 36 miejscu rankingu wolności prasy na świecie, wśród 180 krajów. Za Litwą są Włochy (46) i Wielka Brytania (40 pozycja), ale przed nią bałtyccy sąsiedzi: Łotwa (24) i Estonia (12). Czy ta pozycja w rankingu utrzyma się po kolejnych atakach władzy na media? Medioznawca Deimantas Jastramskis twierdzi, ze dziennikarze coraz bardziej jednoczą się wobec tego zagrożenia. „Istnieją zakusy, aby instrumentalizować media. Ale na razie brakuje na to odpowiednich sił” – mówi.

Błażej Torański

 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Poprzednia wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: http://old.sdp.pl