„Amicus Plato, sed magis amica veritas” -  Platon przyjacielem, lecz większą przyjaciółką prawda. To bardzo ważna starożytna sentencja, którą warto przywołać w kontekście dyskusji nt. „Raportu” Fundacji „Nie lękajcie się”. Niestety, jak się okazuje, w przypadku „Raportu nt. naruszeń prawa świeckiego lub kanonicznego w działaniach polskich biskupów w kontekście księży sprawców przemocy seksualnej wobec dzieci i osób zależnych”  Fundacji „Nie lękajcie się”  z 19 lutego 2019 r. największym przyjacielem okazał się Platon, a prawda została za drzwiami.

   W ostatnim czasie bardzo dużo mówi się i pisze w mediach nt. pedofilii w polskim Kościele. Głośny stał się również wyżej wspomniany „Raport” Fundacji „Nie lękajcie się”. Okazuje się, że autorzy „Raportu” posłużyli się nieprawdziwymi, niepełnymi  i zmanipulowanymi  informacjami  oraz postawili bezpodstawne zarzuty polskim duchownym katolickim. Oficjalny protest przeciwko zawartym w nim informacjom wyrazili do dnia dzisiejszego przedstawiciele m.in. diecezji rzeszowskiej, archidiecezji krakowskiej, wrocławskiej i warmińskiej oraz diecezji toruńskiej i opolskiej. Dobrze się również stało, że przeciwko manipulacjom zawartym w  „Raporcie” stanowczo zaprotestowało Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP  i zaapelowało do dziennikarzy o „rzetelność i jak najdalej posuniętą ostrożność przy jego omawianiu w środkach masowego komunikowania”. „Raport”  ten m.in. ujawnia nazwiska 24 polskich hierarchów, wśród nich dwóch kardynałów, którym zarzuca m.in. ukrywanie pedofilii.  Wbrew faktom  „Raport”  sugeruje także, że „w związku z niezwykle uprzywilejowaną pozycją Kościoła katolickiego w Polsce przemoc seksualna duchownych wobec dzieci pozostaje tematem tabu, którego poruszanie wiąże się z ostracyzmem społecznym” oraz insynuuje, iż „pomimo tego, że w polskich środkach masowego przekazu prawie codziennie mówi się o nadużyciach duchownych wobec dzieci, biskupi wciąż nie robią w tej sprawie nic”. „Nawet powierzchowna znajomość tego tematu pozwala stwierdzić, iż nie jest to prawda” – czytamy w stanowisku Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP.

Polityczne narzędzie

   W ostatnim czasie w Polsce jesteśmy świadkami działań mających na celu skompromitowanie  Kościoła katolickiego i księży. Wydaje się, że liberalna i lewicowa orientacja światopoglądowa stały się narzędziem do zamknięcia ust Kościołowi, który ma być w roli tłumaczącego się za wszelkie zło w społeczeństwie. Wydaje się również, że jest to kontynuacja marszu przez instytucje, zaczętego w 1968 r. przez przedstawicieli nurtu marksizmu kulturowego. W tę logikę wpisuje się także „Raport”, a świadczy o tym m.in. jednostronny dobór informacji o opisywanych w „Raporcie” zdarzeniach. Niestety, „Raport”, moim zdaniem, ma być jedynie obrazem Kościoła katolickiego jako instytucji oglądanej „od strony przestępstwa pedofilii” i ma ponoć rzucić światło na tematy niewygodne, trudne, częstokroć przemilczane. Mam nieodparte wrażenie, że to kolejny etap, po filmie „Kler” i zarzucaniu „mowy nienawiści” katolikom, rozłożenia w czasie procesu osłabienia Kościoła, dechrystianizacji narodu i Polski. Być może chodzi także o to, aby osłabić Kościół i ograniczyć znacznie relacje Kościoła ze społeczeństwem.

Raport bez ekspertów

   Komentatorzy zauważają, że słabością „Raportu” jest brak przy jego tworzeniu jakichkolwiek ekspertów w dziedzinie prawa kościelnego, prawa państwowego, seksuologii czy innych dziedzin, niezbędnych do oceny omawianego w  nim zjawiska. Autorzy „Raportu” natomiast jako źródło do opisu zjawiska pedofilii w Kościele wskazują  informacje, które były publikowane w ostatnich latach w polskich mediach. Na dodatek, jak zauważa Marcin Przeciszewski, prezes Katolickiej Agencji Informacyjnej, autorzy pominęli niemal całkowicie media katolickie, które także opisywały tę tematykę. Do stworzenia rzetelnego „Raportu” ważne by było zaangażowanie eksperta ze wspomnianych dziedzin i podanie informacji o konsultacjach przeprowadzonych ze specjalistami.

Magis amica veritas

   Jednak -  niech prawda będzie największą przyjaciółką. Popatrzmy zatem na fakty. Warto w tym względzie przywołać oświadczenia przesłane w ostatnich dniach przez poszczególne kurie diecezjalne do Katolickiej Agencji Informacyjnej. Okazuje się, że na przykład w przypadku dotyczącym diecezji rzeszowskiej opisanym w „Raporcie” nie mamy do czynienia ani z ukryciem, ani z przeniesieniem sprawcy. Nie można też zarzucić biskupowi Janowi Wątrobie naruszenia przepisów prawa świeckiego lub kanonicznego, jak informuje rzecznik prasowy Kurii Diecezjalnej w Rzeszowie ks. Tomasz Nowak. Przywoływany bowiem przez „Raport”  ks. Roman J. został skazany prawomocnym wyrokiem sądu powszechnego 25 czerwca 2012 r. Sprawa ta została zgłoszona do Kongregacji Nauki Wiary w Watykanie przez biskupa Kazimierza Górnego pismem z dnia 17 września 2012 r. Stolica Apostolska przyjęła to zgłoszenie i pismem z dnia 18 czerwca 2014 r. zdecydowała, że nie jest to przypadek wymagający przejęcia przez najwyższe instancje kościelne, i nakazała bp. Janowi Wątrobie prowadzenie kanonicznego postępowania karno-administracyjnego według przekazanej instrukcji Kongregacji Nauki Wiary (bp Jan Wątroba został mianowany biskupem rzeszowskim 14 czerwca 2013 r.).

   Jak informuje rzecznik diecezji rzeszowskiej, dalsze postępowanie prowadzono ściśle według przepisów wydanych w ostatnich latach przez Stolicę Apostolską. Po zakończeniu procedury kościelnej akta sprawy w dniu 14 listopada 2016 r. przesłano za pośrednictwem Nuncjatury Apostolskiej w Warszawie do Kongregacji Nauki Wiary, która nigdy nie zgłosiła zastrzeżeń zarówno co do trybu postępowania, jak i ostatecznego rozstrzygnięcia w sprawie.

   „Raport” okazał się również nierzetelny w sprawie ks. Jerzego U. z diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej, gdzie bp Kazimierz Nycz posługiwał w latach 2004-2007, a także ks. Piotra D. z archidiecezji warszawskiej. Postępowanie władz obu diecezji pod kierunkiem kard. Kazimierza Nycza nie było „naruszeniem norm prawa cywilnego i kanonicznego”, jak stwierdzają autorzy „Raportu”. „Przeciwnie, za każdym razem było realizacją prawa państwowego oraz kanonicznego i miało zawsze na celu przede wszystkim dobro i ochronę ofiar, nadzór nad księżmi, którzy dokonali przestępstw, oraz wymierzenie im odpowiedniej kary” – podkreśla ks. Przemysław Śliwiński, rzecznik prasowy Arcybiskupa i archidiecezji warszawskiej.

   Do treści „Raportu” odniosła się również archidiecezja wrocławska. Rzecznik archidiecezji wrocławskiej ks. Rafał Kowalski stwierdził, że autorzy „Raportu” w sprawie ks. Pawła K. „posłużyli się daleko idącą manipulacją”. Otóż „pominęli milczeniem fakt, iż pierwszy prawomocny wyrok w sprawie w/w księdza, wydany przez sąd państwowy w kwietniu 2009 r., był wyrokiem uniewinniającym. Został on poddany kasacji i dopiero w jej wyniku w 2010 r. uznano duchownego za winnego posiadania materiałów zakazanych prawem. Wówczas został on wycofany z pracy duszpasterskiej i odsunięty od wszelkiej posługi wobec dzieci i młodzieży. Nieprawdą jest zatem – jak czytamy w raporcie – że „Kania na molestowaniu chłopców wpadł pierwszy raz we Wrocławiu w 2005 roku”” – pisze ks. Kowalski.

   „Po aresztowaniu księdza w grudniu 2012 r. o jego sprawie została poinformowana właściwa kongregacja Stolicy Apostolskiej, a następnie nałożona kara suspensy, po czym przed sądem duchownym rozpoczął się proces kanoniczny. W międzyczasie kuria wrocławska w specjalnym oświadczeniu wyraziła ubolewanie w związku z zarzutami dotyczącymi duchownego, przepraszając ofiary oraz deklarując pomoc osobom poszkodowanym. Z pomocy tej przez pewien czas korzystał mężczyzna, który został skrzywdzony przez duchownego, a o którym wspomina raport, wskazując na proces, jaki wytoczył archidiecezji wrocławskiej i bydgoskiej o odszkodowanie. Przez dłuższy czas archidiecezja wrocławska zwracała koszty poniesione przez tego mężczyznę w związku z terapią. Zaproponowała także gotowość wypłacania stypendium, które umożliwiłoby dalsze leczenie. Ta propozycja została odrzucona” – czytamy w oświadczeniu rzecznika archidiecezji wrocławskiej.

   A zatem nie ma mowy o zaniedbaniu ze strony Kurii we Wrocławiu czy też zamiataniu pod dywan sprawy ks. Pawła K.

   „Raport” ujawnia nazwiska 24 polskich hierarchów, wśród nich dwóch kardynałów, którym zarzuca m.in. ukrywanie pedofilii. Dlatego ważny w tej sprawie jest głos Kurii w archidiecezji krakowskiej, która przypomina w oświadczeniu wysłanym do KAI, iż wbrew informacjom autorów „Raportu”,  abp Marek Jędraszewski jako wiceprzewodniczący Konferencji Episkopatu Polski jest w pełni zaangażowany w tworzenie mechanizmów prewencji i obrony ofiar wykorzystywania seksualnego przez niektórych kapłanów w polskim Kościele.

   Okazuje się również, że w sposób nierzetelny w „Raporcie” przedstawiona została sprawa byłego księdza diecezji opolskiej Mariusza K. „Odnosząc się do treści tej wypowiedzi, pragnę wyjaśnić, że podano w niej wiele nieprawdziwych informacji” - pisze rzecznik Kurii diecezji opolskiej, ks. Joachim Kobienia.

   Ponadto zarzut względem ówczesnego biskupa toruńskiego Andrzeja Suskiego jest bezpodstawny. „W diecezji toruńskiej nie ma tolerancji dla osób duchownych, które dokonują jakichkolwiek przestępstw” - głosi przekazane KAI oświadczenie toruńskiej Kurii.

   Otóż według Fundacji „Nie lękajcie się”, bp Suski miał nie reagować na złożone oskarżenie względem ks. Jarosława P., a następnie, zamiast wymierzenia kary, przenieść go do innej parafii. Jak się okazuje, informacje podane w raporcie są nieprawdziwe, a Kuria Diecezjalna Toruńska po otrzymaniu formalnego zgłoszenia o popełnieniu przestępstwa rozpoczęła procedury zgodne z prawem kanonicznym i obowiązującymi przepisami.

   W „Raporcie” w sposób nieprawdziwy przedstawione zostały sprawy ks. Jarosława M. i ks. Romana K. Otóż w sprawie ks. Romana K. w 2003 roku archidiecezja warmińska postępowała zgodnie z obowiązującym wówczas prawem. Jak informuje  oświadczenie Kurii warmińskiej opublikowane przez KAI, „sprawa ks. Romana K. prowadzona była przez amerykański wymiar sprawiedliwości, a także badana przez prokuraturę rejonową w Olsztynie, która nie postawiła mu żadnych zarzutów. W Stanach Zjednoczonych sprawa zakończyła się zawarciem ugody. Należy zaznaczyć, że w USA przypadek ks. Romana K., mimo przedstawianych oskarżeń, nie był podnoszony i rozpatrywany ani w kategoriach gwałtu, rozumianego jako pożycie seksualne, ani w kategoriach pedofilii. W przedstawionym raporcie nieprawdą jest, że chodziło o czyny pedofilskie. Arcybiskup Metropolita Warmiński w październiku 2018 roku w celu wyjaśnienia wątpliwości skierował sprawę do Kongregacji Nauki Wiary, a także zawiesił ks. Romana K. w pełnieniu obowiązków duszpasterskich proboszcza, do czasu rozstrzygnięcia kwestii przez Stolicę Apostolską”. „Po drugie, jeśli chodzi o sytuację ks. Jarosława M., to już od początku, z chwilą otrzymania wiadomości o możliwości popełnienia przestępstwa przez ks. Jarosława M., Ksiądz Arcybiskup Metropolita Warmiński natychmiast zawiesił go w obowiązkach proboszcza, odsunął od pracy z dziećmi i młodzieżą i powiadomił Kongregację Nauki Wiary. W zamieszczonym raporcie nieprawdą jest, że ks. Jarosław M. nadal jest proboszczem w Brzydowie” – czytamy w oświadczeniu.

   Można podsumować tym, że „Raport” wpisuje się w proces dekonstrukcji prawdy. Wspaniałym patronem autorów „Raportu” śmiało może być Jacques Derrida (1930 – 2004), francuski filozof, uważany za przedstawiciela postmodernizmu, twórca pojęcia dekonstrukcji i nowej gramatologii.

Ks. Mariusz Frukacz, dziennikarz tygodnika katolickiego „Niedziela”

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Poprzednia wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: http://old.sdp.pl