Rekolekcje internetowe mogą być czasem takim „pierwszym kontaktem z wiarą”. Jednak powinny one prowadzić człowieka do doświadczenia wiary i wspólnoty Kościoła. Dlatego dosyć niepokojące jest zjawisko, kiedy osoby rezygnują z uczestnictwa w tradycyjnych rekolekcjach w swojej parafii, poprzestając na przesłuchaniu rekolekcji internetowych.

   W ostatnich latach jesteśmy świadkami różnych inicjatyw ewangelizacyjnych w Internecie. Pojawia się w sieci też bardzo dużo akcji wielkopostnych, takich jak m.in. rekolekcje on-line, nauki duchowe, konferencje na Youtubie. Jest także sporo inicjatyw ewangelizacyjnych na Facebooku. Są również ciekawe aplikacje religijne w telefonach komórkowych, smartfonach. Możemy niewątpliwie mówić także o zjawisku Twitter rekolekcji, Twitter teologii. Jednak powstaje pytanie, jak przełożyć te inicjatywy obecne w cyberprzestrzeni na codzienną praktykę wiary i życie sakramentalne?  Jakiś czas temu nawet  pojawiały się rozważania i dyskusje na temat możliwości spowiedzi przez Internet, np. Skypa. Gdzie leży granica właściwego wykorzystywania nowych mediów w duszpasterstwie?

Rekolekcje przeżyć sercem

   Bardzo ważne jest to, aby uświadomić sobie najpierw prawdę, że rekolekcje są dla wszystkich po to, aby je przeżyć całym swoim sercem. Szczególnie w okresie Wielkiego Postu stajemy wobec potrzeby zastanowienia się nad sobą, nad tym, co dalej w naszym życiu. I rzeczywiście często jakaś konkretna propozycja rekolekcji w Internecie sprawi, że zadamy sobie pytanie o sens naszego życia. Jednak w życiu wiary chodzi o coś więcej. Głównie chodzi o to, aby zadać sobie pytanie o miejsce Boga w moim życiu, o to kim jest dla mnie Bóg? Na rekolekcjach muszę stanąć w prawdzie o sobie i o Bogu. I jakaś konkretna propozycja ewangelizacyjna w Internecie może mi pomóc pójść we właściwym kierunku, ale nie zastąpi osobistego spotkania z Bogiem, uczestnictwa we Mszy św., w życiu sakramentalnym Kościoła. Internet nie zastąpi i nie może zastąpić konfesjonału.

Siła sieci

   Jak zauważył kiedyśks. Paweł Rytel-Andrianik, rzecznik Konferencji Episkopatu Polski „w Polsce, podobnie jak i w wielu innych krajach niemal wszyscy użytkownicy cyberprzestrzeni są osobami ochrzczonymi. Na świecie takich osób jest… 2,4 miliarda. Czekają one na przekaz wiary na cyberkontynencie, na którym żyją, używając na co dzień komputera, telefonów, aplikacji, Internetu itp.” (http://www.niedziela.pl/artykul/20765/Rzecznik-Episkopatu-o-religijnosci-w). I dlatego wielkim zainteresowaniem cieszą się takie inicjatywy jak: rekolekcje online, krótkie filmy z komentarzem do Biblii czy wartościowe grafiki. „Młodzież jest tutaj szczególnie twórcza” – dodaje ks. Rytel-Andrianik.

Młodzi potrzebują świadectwa

   Chociaż jest wiele ciekawych propozycji duchowych w cyberprzestrzeni, to jednak najczęściej młodzi potrzebują konkretnego spotkania i żywego świadectwa. Jak podkreślał to dokument po synodzie nt. młodzieży, że młodzi ludzie „pragną widzieć Kościół będący żywym świadectwem swojej nauki i autentycznym świadkiem na drodze do świętości, z umiejętnością przyznania się do błędów i proszenia o przebaczenie. Młodzi ludzie oczekują takiej postawy od liderów w Kościele – duchownych, osób konsekrowanych i świeckich. Świadomość, że świadkowie wiary są autentyczni i wrażliwi, pozwala młodym w pełni być takimi samymi. Nie prowadzi to do burzenia powagi duszpasterstwa, ale inspiruje młodych na drodze do świętości”. I jak zauważył to kiedyś o. Jacek Szymczak, że „ogromną zaletą internetowych rekolekcji jest ich siła dotarcia do osób, które z różnych powodów nie uczestniczą w życiu parafii”. Rekolekcje internetowe jego zdaniem „docierają one do ludzi, którzy są na obrzeżach Kościoła. Mają również moc pokazania zupełnie innego stylu i języka kaznodziejstwa, a także przesłuchania ich kilkakrotnie”. Dominikanin zauważa również, że „osoby, które wracają na łono Kościoła i decydują się na spowiedź po latach, zapytani o przyczynę nawrócenia, bardzo często odpowiadają, że odszukali w Internecie pewną ciekawą konferencję, która poruszyła ich serce” (http://www.niedziela.pl/artykul/27505/Rekolekcje-internetowe---uzupelnienie-czy).

Życia i wiary nie da się przeżyć on-line

   Rekolekcje internetowe mogą być czasem takim „pierwszym kontaktem z wiarą”. Jednak w wymiarze duszpasterskim powinny one prowadzić człowieka do doświadczenia wiary i wspólnoty Kościoła. Dlatego dosyć niepokojące jest zjawisko, kiedy osoby rezygnują z uczestnictwa w tradycyjnych rekolekcjach w swojej wspólnocie parafialnej, kosztem przesłuchania rekolekcji internetowych. Na rekolekcjach parafialnych jest okazja do osobistej rozmowy z rekolekcjonistą  i postawić konkretne pytania. Rekolekcje parafialne to także jakaś konfrontacja z trudnymi tematami. Tymczasem rekolekcje internetowe, chociaż na pewno bardzo cenne, ułatwiają mi wybór i „szukanie według własnej miary” oferty, która mi bardziej odpowiada. Natomiast rekolekcje parafialne są czasem zderzeniem z moim punktem widzenia. Chodzi o to, aby rekolekcje w Internecie były jedynie uzupełnieniem, a nie łatwą „dezercją” z wysiłku pójścia do kościoła. Moim zdaniem koniecznością duszpasterską jest ciągłe szukanie możliwości wykorzystywania siły sieci do jedynie pomocy w osobistym  spotkaniu z Bogiem i wiarą. Wydaje się koniecznością to, aby propozycje ewangelizacyjne w cyberprzestrzeni zaprowadziły jednak do kościoła na modlitwę, Mszę św., czy też adorację Najświętszego Sakramentu, a nie były jedynie przygodą z wiarą on-line, bo życia i wiary nie da się przeżyć on-line.

Ks. Mariusz Frukacz, dziennikarz Tygodnika Katolickiego „Niedziela”

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Poprzednia wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: http://old.sdp.pl