W Sądzie Okręgowym w Poznaniu w piątek, 12 kwietnia,  stawili się dwaj świadkowie: Volodymyr K. i Paweł B. Obaj zeznawali w sprawie uprowadzenia, pozbawienia wolności i pomocnictwa w zabójstwie poznańskiego dziennikarza Jarosława Ziętary.  Na ławie oskarżonych zasiadają Mirosław R. pseudonim Ryba i Dariusz L. pseudonim Lala, którzy nie przyznają się do winy.

Pierwszy zeznawał Volodymyr K. Jego tożsamość została potwierdzona na podstawie karty pobytu. Świadek oświadczył, że nie ma żadnego związku ze sprawą Jarosława Ziętary. Zna jednak Jerzego U. - jak publikują poznańskie media - naocznego świadka uprowadzenia dziennikarza w dniu 1 września 1992 roku. Jerzy U. już dwukrotnie zeznawał w tym procesie jednak podczas jego zeznań sąd zadecydował o wyłączeniu jawności sprawy.

Zeznania K. sprowadzały się do potwierdzania odczytanych przez sędziego sprawozdawcę Sławomira Szymańskiego dwóch protokołów z zeznań z ubiegłych lat, które świadek uzupełnił odpowiadając na pytania sędziego, prokuratora oraz obrońców oskarżonych.

Co zeznał Volodymyr K.

Wiedzę na temat porwania i zabójstwa Jarosława Ziętary świadek ma wyłącznie z mediów. Zna natomiast Jerzego U., mówi o nim Jurek, którego poznał w 2007 roku. Razem z Leszkiem M. pojechali do Jerzego U. byłego funkcjonariusza SB gdyż Leszek był właścicielem koparki i chciał ją zalegalizować. Legalizować oznaczało, w ustach świadka „to zrobienie papierów, żeby z faktur wynikało, że przyjechała z Niemiec, a tak nie było.” Pomóc miał w tym Jerzy U.  W tej sprawie było prowadzone postępowanie, w którym cała nasza trójka została skazana za oszustwo. „Jurek też opowiadał mi, że po przejściu na emeryturę zatrudnił się w firmie Elektromis, jako ochroniarz. Pracował w osobistej ochronie Mariusza Ś. (właściciela holdingu). W tym samym czasie posiadał swoją firmę ochroniarską.” Opowiadał też o porwaniach tirów z towarem, których mieli dokonać Jerzy U. i „jego ludzie”. Działali na zlecenie Elektromisu lub bez. „Posługiwali się też samochodami takimi jak w tamtym czasie miała Policja wojewódzka. Pamiętam, że mówił o samochodzie ford mondeo, koloru czarnego, który miał być nieoznakowanym radiowozem.” Napady te miały miejsce w latach 1995 – 1998. Świadek K. zeznał też, że Jerzy U. wysłał swoich ludzi do domu „kryminalnego biznesmena” o pseudonimie German, którzy jako rzekomi policjanci  mieli zabrać  na komendę, a w rzeczywistości porwali go dla okupu. Okup otrzymali.

K. potwierdził też, że Jerzy U. znał bardzo dobrze właściciela Elektromisu oraz wszystkich z czołówki jego ochrony. Miał też stwierdzić, że firma powstała i funkcjonowała dzięki służbom SB. W 2007 roku U. miał też opowiadać K., że zakopywał jakieś dokumenty, materiały, filmy, taśmy na swojej działce w Swarzędzu w latach wcześniejszych. Nie wiem co to za materiały ani skąd Jerzy je miał.  Świadek rozpoznał też dwóch współpracowników Jerzego U. Pawła D. i Waldemara S. z tablic poglądowych, które okazano mu w czasie sporządzania czytanego protokołu. Świadek opowiedział jeszcze dwie historie z Jerzym U., ale nie związane z porwaniem i zamordowaniem Jarosława Ziętary. K. oświadczył, że nie znał osobiście osób z otoczenia Elektromisu. Nie znał również Macieja B. pseudonim Baryła. Słyszał o nim tylko z mediów i podczas odsiadywania kary w więzieniu od innych współosadzonych.

Drugi świadek Paweł B.

Zeznał, że nie ma żadnej bezpośredniej wiedzy na temat porwania i śmierci Jarosława Ziętary. Wszystko co wie to z mediów lub od osób trzecich. Nazwał też źródła swoich informacji plotkami, które docierały do niego jeszcze przed osadzeniem go w więzieniu. Karę odsiaduje od kwietnia ubiegłego roku. Zna Macieja B. gdyż mieszkał w sąsiedniej dzielnicy, na Grunwaldzie i jak to nazwał znał go z podwórka. Nie spotkał go nigdy w zakładzie karnym. Z Baryłą ostatni raz rozmawiał w latach 90., gdy ten jeździł samochodem marki Corrado. Paweł B. miał warsztat i Maciej B. przyjeżdżał wraz z innymi z kręgu złodziei samochodów. Obecnie Paweł B. ma status świadka koronnego w innej sprawie.

Następnie odczytano protokół z 2015 roku. W zeznaniach Paweł. B. opowiada o znajomości z Krzysztofem, którego nazwiska do dziś nie pamięta oraz z Andrzejem D. policjantem w KW Poznań. Z Krzysztofem B. robił nielegalne interesy, a D. o nich wiedział i ich krył przed organami ścigania. Cała trójka spotkała się u świadka w domu w 1992 roku. B. słyszał jak  - „D. zwracając się do Krzyśka opowiadał, że w Elektromisie było zebranie. Był tam Aleksander G. były senator. (…) G. na tym spotkaniu powiedział, że mają definitywnie załatwić sprawę Ziętary. Miał się zwrócić do Andrzeja D., że mają definitywnie załatwić sprawę dziennikarza. (…) Aleks nalegał na to by definitywnie skończyć sprawę Ziętary. Mamy się go pozbyć. Te słowa utkwiły mi w pamięci. Pytałem kto to jest. I powiedzieli mi, że on jest dziennikarzem, który węszy przy sprawie Royala.”

Wódka ta miała być, według świadka sprowadzana przez Elektromis „na lewo”. Paweł B. jej nigdy nie widział. Zeznania zawierały też informację, że „ten Ziętara już raz został pobity, ale dalej tematu nie odpuszczał”. D. jeździł do Elektromisu systematycznie, bo tam „odbierał kasę” i wtedy wpadał do świadka na kawę. Za co i od kogo brał nie wiem.

Ostatnie doniesienia  

11 kwietnia jeden z dzienników wielkopolskich opublikował materiał, z którego wynika, że główny świadek prokuratury Jerzy U. liczył, że za zeznania w procesie Jarosława Ziętary zostanie ułaskawiony w dwóch innych swoich sprawach karnych. Jednak poznańskie sądy, które opiniowały jego wniosek o ułaskawienie, zablokowały te starania. Jak czytamy w artykule „ uznały, że główny świadek ws. Ziętary nie zrobił niczego heroicznego i nie zasługuje na prawo łaski”.

Kolejna rozprawa w maju.

Aleksandra Tabaczyńska

Fot. Aleksandra Tabaczyńska

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Poprzednia wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: http://old.sdp.pl