Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP wspiera stanowisko naukowców skupionych wokół Reduty Dobrego Imienia – Polskiej Ligi przeciw Zniesławieniom wobec działalności Jana Grabowskiego, który sugeruje, że Polacy zamordowali 200 tys. Żydów. Z Grabowskim Reduta będzie się sądziła przed Sądem Okręgowym w Warszawie.

   CMWP uważa, że w niniejszej sprawie zachodzi istotne zagrożenie naruszenia prawa w zakresie wolności słowa. Dlatego będzie obserwatorem procesu w charakterze amicus curiae („przyjaciela sądu”).

   Na apel Reduty Dobrego Imienia polscy naukowcy napisali m.in.: „Grabowski nie przestrzega podstawowych zasad rzetelności badacza”, „buduje konstrukcje propagandowe”, „eliminuje kluczowe fakty”, „nie ma nic wspólnego z nauką”, „sprzeniewierza się powołaniu naukowca”.

   Zdaniem naukowców Jan Grabowski fałszuje historię Polski, twierdząc, że Polacy są współwinni zagłady Żydów. 

„Nagonka na Polskę”

   Ale przeciwko działalności prof. Grabowskiego protestują też inni. „Jako potomkowie Polaków, którzy masowo walczyli i umierali w walce przeciw Niemcom hitlerowskim na wszystkich frontach, ginęli w obozach koncentracyjnych, tracili zdrowie jako robotnicy przymusowi w Trzeciej Rzeszy, nie możemy zaakceptować faktu, że prestiżowa EHESS [Szkoła Zaawansowanych Badań w Naukach Społecznych] użycza swojego autorytetu naukowego antypolskim, nierzetelnym postaciom ze świata nauki” - w ten sposób przedstawiciele Polonii protestowali przeciwko odbywającej się w lutym br. w Paryżu konferencji. Konferencji pod zamiennym tytułem: „Nowa polska szkoła historii Holocaustu”. Konferencji z udziałem takich osób, jak Jan Tomasz Gross, Jan Grabowski, Barbara Engelking, Jacek Leociak, czy Joanna Tokarska-Bakir.

   „Wszystkie te osoby – czytamy dalej - łączy nierzetelność w przeprowadzaniu badań oraz antypolska działalność popularnonaukowa”. Czyli ta „nowa polska szkoła” ma być – zdaniem sygnatariuszy listu – tak naprawdę antypolska. A protest podpisały organizacje polonijne: m.in. Polish Media Issues, Światowe Porozumienie Polskich Patriotów, Polonia Institute, Coalition of Polish Americans.

   Mieszkający we Francji Polacy byli oburzeni nie tylko „jednostronną selekcją prelegentów”, ale bodaj jeszcze bardziej wykluczeniem przedstawicieli prestiżowych instytucji, takich jak Instytut Pileckiego, Instytut Pamięci Narodowej oraz Polskie Towarzystwo Historyczne. I trudno się nie zgodzić, że naukowcy z wymienionych placówek prezentują zupełnie inne wyniki badań niż przedstawiciele „nowej polskiej szkoły”. A jaki ma być cel konferencji? W opinii polonusów jest ona tylko pretekstem do nagonki na Polskę.

Grabowski donosi…

   Prof. Jan Grabowski – to on jest ostatnio szczególnie aktywny w „ocieplaniu” stosunków polsko-żydowskich. „Ocieplał” je tak bardzo, że chciał zablokować wystawę Instytutu Pamięci Narodowej zorganizowaną razem z Ambasadą Polski w Ottawie i tamtejszą uniwersytecką Slawistyczną Grupą Badawczą 4 grudnia 2018 r. Wystawa nosiła tytuł: „Polacy ratujący Żydów”.

   Grabowski, który wykłada na uniwersytecie, w liście do władz uczelni uprzejmie doniósł, że Instytut zajmuje się „zniekształcaniem, w sposób radykalny, polskiej narodowej świadomości historycznej”. „Trzeba powiedzieć: dość! Nie można pozostać obojętnym, gdy ludzie, którzy chcą karać więzieniem wyłamujących się z głównego nurtu uczonych, ludzie, którzy dławią wszelkie dyskusje i są pełnomocnikami nacjonalistów, rządzących Polską, próbują uczyć nas historii” – napisał prof. Grabowski.

   Nacjonalistami ma być polska władza, a pełnomocnikami nacjonalistów – naukowcy z Instytutu Pamięci Narodowej. Grabowski zaapelował do swoich studentów oraz do Żydów z Ottawy, by „przyszli i wyrazili swój sprzeciw wobec jakichkolwiek prób zniekształcania historii ludobójstwa europejskich Żydów.” 

   W liście do władz swojej uczelni napisał dalej: „Jednym z najbardziej szkodliwych aspektów »polityki historycznej« promowanej przez IPN na arenie międzynarodowej jest uporczywe dążenie by celebrować polskich „Sprawiedliwych wśród Narodów Świata”, czyli Polaków ratujących Żydów w czasie okupacji. Ci odważni ludzie są używani przez IPN instrumentalnie, w celu przykrycia o wiele mniej chwalebnych czynów dużej części polskiego społeczeństwa, które na różne sposoby brało udział w niemieckim planie ludobójstwa. Fakt, że tysiące polskich Żydów zostało zamordowanych lub zadenuncjowanych Niemcom przez swoich polskich sąsiadów, jest w całości usunięty z polskiej narracji”.

   Piękne, prawda? A jakie nieprawdziwe! Na tym ma polegać „nowa polska szkoła historii i Holocaustu”.

Grabowski contra Reduta

   W ubiegłym roku „do zaprzestania szkalowania Narodu Polskiego” wezwała Grabowskiego Reduta Dobrego Imienia. We wspomnianym na wstępie oświadczeniu RDI, podpisanym przez 134 polskich naukowców, czytaliśmy: „Działalność Jana Grabowskiego nie tylko nie przyczynia się do poznania prawdy, ale jest też rozsadnikiem kłamstwa w międzynarodowym życiu publicznym i naukowym, a więc jest sprzeczna z powołaniem naukowca”.

   Co na to Grabowski? Nie tylko nie zaprzestał „szkalowania Narodu Polskiego”, ale na łamach portalu Jewish.pl. szkalowanie zarzucił Reducie i... pozwał ją. Reprezentujący go prawnicy podważają „rzekomo szkalujący i nieprzychylny stosunek profesora wobec Polski i Polaków, który wyrażać ma się poprzez publikowanie wyników badań nad Holokaustem i zbrodniami popełnionymi przez Polaków na Żydach podczas II wojny światowej”.

Władze nie bronią

   Jan Grabowski, prócz tego, że szczyci się tytułem profesora Uniwersytetu Ottawskiego, jest zatrudniony w Polskiej Akademii Nauk (Centrum Badań nad Zagładą Żydów), czyli jako podatnicy składamy się na jego pensję. Można go śmiało nazwać kontynuatorem/następcą Jana Tomasza Grossa.

   Ale JT Gross też nie próżnuje. Pamiętamy, jak w 2015 r. na łamach niemieckiego „Die Welt” stwierdził, że podczas II wojny światowej „Polacy zabili więcej Żydów niż Niemców”, jeździł potem po Europie z cyklem wykładów pod znamiennym tytułem: „Państwo przeciwko naukom społecznym. Kiedy rząd PiS mówi historykowi Janowi Grossowi, że jest antypatriotą”. I tak Gross gościł również na paryskiej École des Sciences Humaines et des Sciences Sociologiques.

   Gościł, ale nie chciał słuchać żadnych argumentów – jak relacjonowali uczestnicy konferencji: ignorował historie, które przeczą jego teoriom, jak np. ratującej Żydów rodziny Ulmów, czy nawet postać Marka Edelmana. Dlatego obecni na sali Polacy, w tym członkowie klubu „Gazety Polskiej”, zaczęli skandować: „Mensonge!” („Kłamstwa!”).

   To podobnie jak wcześniej w przypadku innego profesora: Zygmunta Baumana. Na Uniwersytecie Wrocławskim prelekcję „światowej sławy socjologa” – jak go przedstawiały główno-nurtowe media – „zakłóciła” grupa kibiców Śląska Wrocław krzycząc: „Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę!”, „Norymberga dla komuny!” „Głębokie ubolewanie z powodu zajść”, jakie dotknęły „jednego z najbardziej cenionych współczesnych uczonych” wyraziła minister nauki Barbara Kudrycka, „zapominając”, że Bauman był stalinowcem – politrukiem LWP, mjr KBW i agentem Informacji Wojskowej. Dobrze, że czasy się zmieniły i polskie władze nie bronią już Baumana (pośmiertnie), Grossa, czy trzeciego z profesorów: Jana Grabowskiego. 

IPN przeciw

   „Niestety, ci autorzy [książki „Dalej jest noc. Losy Żydów w wybranych powiatach okupowanej Polski” pod redakcją Jana Grabowskiego i Barbary Engelking] dokonali manipulacji na źródłach, a ich skala jest zatrważająca. Profesorowie, którzy się z tym zetknęli byli jednego zdania, że z taką skalą manipulacji, nierzetelności, nie mieliśmy (do czynienia) od lat 50-tych” – mówił w TVP Info prezes IPN dr Jarosław Szarek. - „Ta praca trwała wiele miesięcy, ponieważ poszliśmy tą drogą, którą szli autorzy tej książki. Dotarliśmy do tych samych źródeł i zweryfikowaliśmy je”.

   W książce „Dalej jest noc”, sygnowanej przez Centrum Badań nad Zagładą Żydów, autorzy stawiają tezę, że w czasie II wojny światowej „dwóch spośród każdych trzech Żydów poszukujących ratunku zginęło – najczęściej za sprawą swoich sąsiadów, chrześcijan”.

   „Obserwujemy próby zdyskredytowania naszych badań oraz opartej na nich książki za pomocą sensacyjnych materiałów w mediach, zawierających – obok wątków merytorycznych – niedopuszczalne generalizacje, manipulacje i pomówienia. Wyrażamy zdecydowany sprzeciw wobec takich metod” – czytamy w oświadczeniu Centrum Badań nad Zagładą Żydów. Centrum jest adwokatem we własnej sprawie. Broni sygnowanej przez siebie książki „Dalej jest noc. A samo oświadczenie jest odpowiedzią na krytyczne słowa dr. Piotra Gontarczyka z IPN, który „Dalej jest noc” nazwał „naukową mistyfikacją”.

   „Nazywanie ustaleń badawczych »mistyfikacją«, »kłamstwem na temat Polski i Polaków«, podważanie rzetelności i warsztatu naukowego czy wreszcie sugerowanie, że celem naszej książki jest »przypisanie większej odpowiedzialności Polakom za Holokaust«, nie ma nic wspólnego ani z treścią tomów, ani z dyskursem akademickim, ani ze standardami dziennikarskimi; jest to brutalny medialny atak na autorów książki, ich dorobek oraz niezależność naukową” – broni się dalej Centrum.

Polacy finansują

   Książka „Dalej jest noc” ma być sztandarowym dziełem wspominanej już „nowej polskiej szkoły historii Holokaustu”. Nowa szkoła – zapewne tak. Ale polska? Przecież Polaków przedstawia w złym świetle. Analizując historię getta w Bochni dr Gontarczyk odkrył, że brutalna działalność żydowskiej policji została przypisana… policji polskiej. „Jeżeli to nie jest grube naukowe oszustwo, to co nim jest?” – pyta historyk.

   „Dalej jest noc” to efekt wieloletniego projektu badawczego. Szkoda, że państwo za czasów PO/PSL dało na to fundusze, a obecny resort nauki ministra Gowina nie wycofał ogromnego grantu. Teraz my wszyscy – polscy podatnicy – chcąc nie chcąc, musimy dalej finansować książkę, również jej tłumaczenie na angielski. Nikt nie znał wcześniejszych produkcji prof. Grabowskiego czy Engelking? Nie wiedziano, czym pachnie „nowa polska szkoła historii Holokaustu”?

   Prócz dr Piotra Gontarczyka, krytyczne recenzje „Dalej jest noc” przygotowali inni historycy: Tomasz Domański, Roman Gieroń, Dawid Golik, Tomasz Rogulski.

Tadeusz Płużański

 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Poprzednia wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: http://old.sdp.pl