Górne menu użytkownika

Menu przy logo

Główne menu poziome

Eksminister plagiatorką?

Do słów polityków, nawet nieaktywnych, o etyce trzeba podchodzić ostrożnie. Uczy tego przykład Aldony Kameli-Sowińskiej, byłej minister skarbu, dziś – rektor prywatnej uczelni w Poznaniu. W maju sąd może ją skazać za plagiat 38 wersów do tekstu, który ułożyła z okazji konferencji o etyce w biznesie.

W ubiegłym tygodniu media doniosły, że w Poznaniu rozpoczął się proces profesor Aldony Kameli-Sowińskiej, minister skarbu w rządzie Jerzego Buzka. O plagiat oskarżył ją Jakub B. (poprosił o anonimowość w trakcie trwania procesu), prezes jednej z krakowskich fundacji. Zarzucił rektor Wyższej Szkoły Handlu i Rachunkowości w Poznaniu bezprawne wykorzystanie trzy lata temu fragmentu jego artykułu, który opublikował w 2003 r. w "Edukacji Prawniczej".

Jakub B. w ubiegłym roku zorientował się, że tekst, który napisał jeszcze jak był studentem, mógł zostać splagiatowany. Odkrył wtedy, że w wydanej w 300 egzemplarzach książce, będącej podsumowaniem konferencji o etyce w biznesie, znajduje się w całości przeklejony obszerny fragment artykułu jego autorstwa. Kamela-Sowińska zorganizowała ową konferencję w Wyższej Szkole Handlu i Rachunkowości trzy lata temu. Już wtedy była rektorem tej uczelni.

Mec. Rafał Sikorski, reprezentujący pozwaną, nie kwestionuje faktu skopiowania z internetu rzeczonego fragmetu. Pani Kamela-Sowińska przeprosiła poszkodowanego i zaproponowała 2 tys. złotych zadośćuczynienia. Sama bagatelizuje sprawę i tłumaczy, że cudzego tekstu nie zacytowała przez nieuwagę:

Nie ulega wątpliwości, że wzięłam z internetu i wykorzystałam 38 linijek tekstu i nie podałam linka do strony, z której je pobrałam. Od samego początku przyznaję się do tego, przeprosiłam, zaproponowałam ugodę. (źródło:  "Głos Wielkopolski")

Przecież gdybym nazywała się Zuzia Pipsztyńska, nikt by ze mną nie walczył. A skoro jestem profesor, rektor, była minister, to mogę być żerem dla rybek. (źródło: "Gazeta Wyborcza") 

Jakub B. jednak zaoferowanej mu sumy nie przyjął i domaga się przed sądem 20 tys. złotych i przeprosin na łamach "Rzeczpospolitej", "Gazety Wyborczej" i "Forbes". Mec. Sikorski nie godzi się na takie warunki:

Rozmiar roszczeń jest dla nas niezrozumiały, mając na uwadze wielkość fragmentu, który został przejęty. (źródło: "Rzeczpospolita")

Mec. Jacek Jonak, prawnik Jakuba B., ripostuje:

Niewątpliwie dobrym artykułem pani rektor promowała wizerunek uczelni kładącej nacisk na etykę i profesjonalizm. Osiągnęła więc korzyści marketingowe. (źródło: "Gazeta Wyborcza")

Pozwana przypisała sobie główne tezy artykułu, w całości przekleiła obszerne fragmenty. Sprawą zajęło się też Ministerstwo Nauki. (źródło: "Rzeczpospolita") 

Sąd liczy jeszcze, że strony dojdą do ugody przed najbliższą rozprawą, którą zaplanowano na koniec maja. W osiągnięciu porozumienia może pomóc zasugerowany przez sąd mediator.

Być może więc sprawa zakończy się ugodą, ale jest jeszcze furtka prawna, która może uratować Kamelę-Sowińską od niekorzystnego dla niej wyroku. Stałoby się tak, gdyby okazało się, że Jakub B. przeniósł majątkowe prawa autorskie na wydawcę "Edukacji Prawniczej". To nie oznaczałoby końca kłopotów eksminister, bo w takim wypadku to właśnie wydawca ma prawo domagać się zapłaty za bezprawne wykorzystanie tekstu. 

Jerzy Ignatowicz