- Dziennikarz bez etatu nie jest obciążeniem dla redakcji. Nie trzeba mu płacić ZUS-u, składki zdrowotnej, dawać urlopu – mówił ponad dwa lata temu w rozmowie dla portalu Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich sdp.pl Paweł Reszka z „Tygodnika Powszechnego”. Znany  dziennikarz zauważył, że współpraca z freelancerami jest wygodna dla wydawców, dlatego dziennikarzy etatowych w polskich mediach ubywa.

 

300-procentowy wzrost

Jednak osoby, które zdecydowały się wykonywać zawód dziennikarza jako tzw. wolni strzelcy prowadzący działalność gospodarczą, a więc samodzielnie opłacający swoje składki na ubezpieczenia społeczne i zdrowotne można spotkać w dziennikarskim świecie znacznie rzadziej, niż tych, którzy pracują w mediach na umowy o dzieło, czy ewentualnie zlecenie.

Nie jest to oczywiście domena wyłącznie mediów. Jak wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego w ciągu ostatnich lat nastąpił znaczny wzrost zawieranych umów cywilnoprawnych, w tym umów o dzieło. O ile w 2010 r. było 546,7 tysiąca osób wykonujących pracę na podstawie umów zlecenia i umów o dzieło, to już w 2011 r. takich osób było ponad milion, w 2012 roku już 1,35 miliona, a rok później aż 1,4 miliona.

 

Czym się różni dzieło od zlecenia?

W mediach bardzo często pojawiają się sformułowania dotyczące „umów śmieciowych”, do których zalicza się – w potocznym rozumieniu - wszystkie umowy nie będące umowami o pracę. Należy jednak sprecyzować, że chodzi o głównie o dwa rodzaje umów cywilnoprawnych: umowę o dzieło i umowę zlecenie (ewentualnie także umowę o świadczenie usług, która rodzi podobne skutki do umowy zlecenia).

Umowa o dzieło charakteryzuje się tym, że przyjmujący zamówienie zobowiązuje się do wykonania określonego dzieła, a zamawiający do zapłaty wynagrodzenia za nie. Umowa taka nie rodzi obowiązku ubezpieczeń społecznych.

Natomiast umowa zlecenia polega na zobowiązaniu się do dokonania określonej czynności prawnej dla dającego zlecenie. Od takiej umowy z reguły należy odprowadzać składki na ubezpieczenia społeczne oraz ubezpieczenie zdrowotne (chyba że umowa jest zawarta np. ze studentem).

Umowa o dzieło jest umową rezultatu, a więc wykonawca przyjmujący zamówienie zobowiązuje się do wykonania wskazanego dzieła. To oznacza, że cechy tego dzieła powinny być zawarte w umowie. To odróżnia ten rodzaj umowy cywilnoprawnej od umowy zlecenia, dla której kluczowa jest staranność wykonywanego zlecenia, a nie jego rezultat.

Tak więc umowa o dzieło charakteryzuje się koniecznością uzyskania określonego rezultatu, którym jest dzieło. W przeciwieństwie do umowy zlecenia, którą cechuje podjęcie działań i wykonanie określonych czynności przez zleceniobiorcę.

Czym jeszcze różnią się od siebie umowa o dzieło od zlecenia? Ta pierwsza jest zawsze umową odpłatną. W przypadku zlecenia może być ono odpłatne, ale nie musi. W tym przypadku wszystko zależy od woli stron podpisujących taką umowę. Umowa o dzieło to tzw. umowa rezultatu, umowa zlecenia jest natomiast tzw. umową należytego starania.

To oznacza, że przy umowie o dzieło wynagrodzenie należy się za osiągnięty rezultat, czyli wykonane dzieło, a przy zleceniu za samo wykonywanie określonych czynności.

Inna jest też odpowiedzialność wykonawcy. Przy umowie o dzieło to on odpowiada za efekt swojej pracy. Przy zleceniu ta odpowiedzialność spoczywa na zleceniodawcy, bo zleceniobiorca zobowiązuje się w niej „jedynie” do należytego i starannego wykonania. Nie może więc odpowiadać za ostateczny efekt swojej pracy.

Kolejna różnica to wypowiedzenie umowy. W przypadku dzieła, co do zasady takiej umowy się nie wypowiada.

 

Dla tekstu – dzieło, dla roznoszenia ulotek - zlecenie

Dla zobrazowania różnicy między umowami posłużmy się przykładami prac. I tak umowy o dzieło wymagane są np. przy tworzeniu stron internetowych, wizytówek, logotypów dla firmy, napisaniu tekstu dziennikarskiego lub pakietu artykułów, wykonaniu tłumaczenia dokumentów, ale także stworzeniu projektu architektonicznego (np. domu, budynku).

Jeśli jednak chcemy by ktoś rozniósł nam ulotki, rozwiózł pizzę, posprzątał ogród, czy obsługiwał sekretariat, to musimy zawrzeć z taką osobą umowę zlecenie.

 

60 tysięcy kontroli rocznie

Lawinowy wzrost zawierania umów cywilnoprawnych przez pracodawców, co logiczne, powoduje że Zakład Ubezpieczeń Społecznych, podczas prowadzenia kontroli w firmach, częściej dotyka również materii tychże umów, oczywiście pod kątem zgłaszania do ubezpieczeń społecznych.

Tymczasem zgodnie z ustawą o systemie ubezpieczeń społecznych niedopełnienie wymogu opłacania składek społecznych w przewidzianym przepisami terminie przez płatnika, niezgłoszenie wymaganych danych lub podanie nieprawdziwych danych albo wyjaśnień jest wykroczeniem. Za takie postępowanie grozi sądowa grzywna nawet 5 tys. zł.

Rocznie ZUS kontroluje w granicach 80 tysięcy płatników składek. Wśród częstych uchybień znajdują się m.in. niezgłaszanie do ubezpieczeń społecznych i ubezpieczenia zdrowotnego osób, które wykonywały pracę w zakresie świadczenia usług, a z którymi zawierano umowy o dzieło.

W pierwszej połowie 2015 r. Zakład przeprowadził łącznie ponad 42 tys. kontroli płatników. Ich skutkiem było ustalenie wyniku finansowego na łączną kwotę 157,8 miliona złotych, zgłoszenie do ubezpieczeń społecznych ponad 13,6 tysiąca osób, a do ubezpieczenia zdrowotnego ponad 16,5 tysiąca osób. Kontrole spowodowały także wyłączenie z ubezpieczeń społecznych blisko 4 tysiące osób i podobną liczbę z ubezpieczenia zdrowotnego.

                   

ZUS nie ingeruje w swobodę zawierania umów

Jednak jak zapewnia Wojciech Andrusiewicz, rzecznik prasowy Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, ZUS nie kwestionuje w ten sposób zasady swobodnego zawierania umów, lecz jedynie – na podstawie ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych – bada czy dana osoba posiada tytuł do ubezpieczenia. - Naszym celem nie jest doprowadzenie do likwidacji firm przedsiębiorców korzystających, np. z umów o dzieło, ale objęcie ubezpieczeniami społecznymi osób, które powinny korzystać z tej ochrony, a pozbawione jej zostały z racji niewłaściwego charakteru umowy jaką zdecydowali się zawrzeć – wyjaśnia rzecznik ZUS.

 

Sama nazwa nie przesądza o umowie

O rodzaju zawartej umowy nie decyduje bowiem wyłącznie jej nazwa. I choć, zgodnie ze wspomnianą zasadą swobody zawierania umów, strony mogą kształtować umowy według swojego uznania, to jednak zobowiązane są przy tym przestrzegać przepisów Kodeksu postępowania cywilnego, a ZUS może je analizować ich zapisy i konfrontować faktyczne warunki wykonywania pracy pod kątem ustalenia, czy rzeczywiście mamy w danej sytuacji do czynienia np. z umową o dzieło.

Potwierdził to wyrok Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu z 6 czerwca 2012 r., który zauważył, że nazwa umowy z wyeksponowaniem terminologii służącej podkreśleniu wybitnie charakteru umowy jako umowy o dzieło, nie jest elementem decydującym o rodzaju zobowiązania i jej oceny nie można odrywać od rzeczywistego przedmiotu tej umowy, sposobu oraz okoliczności jej wykonania. Jak przypomina wrocławski sąd dziełem jest bowiem „stworzenie czegoś lub przetworzenie do postaci w jakiej dotychczas nie istniało”.

Wśród argumentów Zakładu Ubezpieczeń Społecznych można znaleźć liczne wyroki polskich sądów, w tym także Sądu Najwyższego, z których wynika, że czynności związane z ochroną budynków, czy utrzymywaniem czystości obiektów, a nawet prowadzeniem wykładów, nie mogą być przedmiotem umów o dzieło.

 

Prawie 100-procentowa racja ZUS

Co ważne, kontrole płatników składek są wykonywane przez Zakład w okresie umożliwiającym dochodzenie należności z tytułu składek, które zgodnie z prawem wynosi 5 lat.

W spornych przypadkach ZUS wydaje decyzje stwierdzające, że umowa nazwana umową o dzieło jest w rzeczywistości umową zlecenia lub umową o świadczenie usług, a co za tym idzie rodzi ona obowiązek ubezpieczeń społecznych zleceniobiorcy. W ciągu dziesięciu miesięcy 2014 roku (od stycznia do października) Zakład Ubezpieczeń Społecznych wydał łącznie 1228 takich decyzji, od których można się odwołać do sądu. Jednak w większości przypadków sądy potwierdzają argumentację ZUS w tym zakresie. W tym samym bowiem czasie zapadło 660 wyroków korzystnych dla Zakładu. Zaledwie w 39 przypadkach pierwotne decyzje ZUS zostały przez sądy zmienione. - Liczby mówią same za siebie – 94 procent wyroków jest korzystnych dla ZUS.

 

ZUS na straży prawa

Wojciech Andrusiewicz z ZUS zauważa też, że osoby wykonujące pracę, np. na podstawie umów o dzieło, mają prawo oczekiwać od Zakładu weryfikacji tytułu do ubezpieczeń społecznych. - Trzeba pamiętać, że osoby te w razie jakiejkolwiek choroby, czy wypadku w pracy nie korzystają z żadnych świadczeń, a zgodnie z prawem korzystać powinny – podkreśla Wojciech Andrusiewicz. I zaznacza też, że warunki objęcia systemem ubezpieczeń społecznych dotyczą wszystkich osób wykonujących pracę bez względu na nazwę umowy łączącej strony.

Niezależnie od różnic poszczególnych umów cywilnoprawnych, zarówno zlecenie czy umowa o dzieło mogą zostać zakwestionowane jeśli wykonywana praca jest ciągła i podporządkowana. A wtedy pracodawcy grożą już zupełnie inne konsekwencje.

Tomasz Nieśpiał

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Poprzednia wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: http://old.sdp.pl