I ta, kolejna zapowiedź skutecznego działania stała się faktem. Polski rząd przyjął projekt Ministerstwa Sprawiedliwości, dotyczący wprowadzenia kary grzywny lub do trzech lat pozbawienia wolności za stosowanie określenia "polskie obozy koncentracyjne", „polskie obozy zagłady”, czy „polskie obozy śmierci”.  Natychmiast zauważyli to polscy i zagraniczni dziennikarze. U nas podkreśla się, że  nowością będzie prawo wszczynania spraw cywilnych o ochronę dobrego imienia Polski i narodu polskiego przez Instytut Pamięci Narodowej oraz organizacje pozarządowe.

-Już sam fakt poważnego potraktowania przez Polskę ochrony dobrego imienia Polski i Polaków może być istotnym hamulcem dla takich naruszeń także za granicą-stwierdził Wojciech Hermeliński, sędzia  w stanie spoczynku Trybunału Konstytucyjnego.

Biorąc pod  uwagę kraje z dużą kulturą prawniczą, gdzie przestrzeganie prawa jest „krwiobiegiem” panującego tam systemu, należy  tylko takiej inicjatywie przyklasnąć i krzyknąć: „nareszcie”, a  zaraz potem „dlaczego tak późno”!

Ale w wielu wypowiedziach polskich publicystów pojawiają się wątpliwości co do „skutecznej i szybkiej reakcji” naszych władz, czyli ferowania wyroków w tych sprawach. Sprawa karania osób winnych, ale mieszkających z daleka od Polski?  Czy  tak  sformułowane polskie prawo będzie można zastosować w innych krajach?  Czy to będzie oznaczać, że będzie można skutecznie ukarać Prezydenta USA Baracka Obamę, za  użycie przez niego określenia „polskie obozy śmierci (Polish death camps), gdy mówił o zasługach Jana Karskiego i pośmiertnego przyznania mu Medalu Wolności? W końcu równość wobec prawa ma obejmować wszystkich bez wyjątku!

Niestety, cały czas pomija się bardzo ważne fakty. Tu należy się wgłębić bardziej w prawo. Bowiem dopiero w tym aspekcie można w pełni zrozumieć o co tak naprawdę chodzi z  tymi określeniami „polskie obozy koncentracyjne”.

Cały czas nie mamy skutecznego narzędzia do ścigania kogokolwiek za wyżej wymienione haniebne określenia. Przecież wyżej wyraźnie odwołuję się do projektu ustawy, a nie obowiązującego aktu prawnego. Jak to, zapyta ktoś? Przecież obecnie toczą się trzy postępowania sadowe w tych sprawach przed polskimi sądami. Lecz każde z nich miało charakter precedensowy.  W  tym znaczeniu, iż powodowie  odwoływali się do należnej im ochrony dóbr osobistych. Czyli w tym konkretnym wypadku zastosowanie miały zapisy  art. 23 oraz 24  kodeksu cywilnego. Z tym, że w pierwszych z tych spraw, gdzie powodem była Pani dr med. Luberda Zapaśnik, będąca jako dziecko więźniem obozu koncentracyjnego w Lebrechsdorf, sędzia Sądu Okręgowego w Olsztynie wyraźnie stwierdził, iż zasadnie oddala  to powództwo, gdyż wymienione zapisy polskiego kodeksu cywilnego mogą mieć  zastosowanie w indywidualnych, dokładnie i wyraźnie określonych sprawach. Co to oznacza?  Otóż taka publikacja z użyciem określenia „polskie obozy koncentracyjne” powinna  zawierać jednoznaczne odniesienie do Pani Luberdy Zapaśnik. Pozwała Tomorrow Focus Media GmbH (sp. z o.o.) w Monachium. Za to, że na portalu www.focus.de przy opisie zdjęcia „Powstanie w Warszawskim Getto” użyto zwrotu „polski obóz zagłady („polnische Vernichtungslager). I użyto ich wobec  obozu w Sobiborze i Treblice.

Bezspornym jest, że dziennikarze odnosili się ogólnie do  sprawy "obozów koncentracyjnych” i wymieniali nazwy: Treblinka i Sobibór, z  tym, że bezpodstawnie używali określenia „Polskie obozy koncentracyjne”.  Oczywiście nie odwoływali się do jednego więźnia, czyli do Pani  J. Luberdy-Zapaśnik? To po co w ogóle wszczynano te sprawy, skoro z góry było wiadomo, że z punktu widzenia polskiego prawa i tak nie ma szans na powodzenie?

Z przebiegu tych wszystkich 3 spraw: przed Sądem Okręgowym w Olsztynie, Sądem Okręgowym w Krakowie i Sądem Okręgowym w Warszawie i wynikało, iż pod wpływem mocnej prawniczej argumentacji polskie sądy zaczęły zmieniać swoje stanowisko. I postępować „zgodnie z duchem czasu”.  Najwyraźniej podszedł do tego Sąd Apelacyjny w Warszawie (czyli rozpatrując apelację od wyroku Sądu Okręgowego w Warszawie,) w  wyroku sygn akt I ACa 971/15:

„Rozpowszechnianie tego typu sformułowań jest sprzeczne z prawem i doprowadziło do naruszenia dobra osobistego powoda: Pana Zbigniewa Osewskiego, w postaci poczucia tożsamości narodowej i godności narodowej. Powód mógł wystąpić z takim roszczeniem. Swoimi wypowiedziami Axel Springer Societas Europea (Axel Springer spółka europejska)  w Berlinie wkroczył w sferę wartości o charakterze niemajątkowym, wiążących się z osobowością powoda.

Mając na uwadze dorobek orzecznictwa Sąd Apelacyjny w Warszawie stanął na stanowisku, że wydarzenia historyczne, które stanowią dziedzictwo pamięci wspólnoty i jej poszczególnych członków, o bezprecedensowym charakterze, uznawane za fakt bezsporny, nie mogą być relatywizowane albowiem godzą w poczucie przynależności narodowej i wywołują poczucie krzywdy






































































 

, kształtując wśród opinii publicznej nieprawdziwy wizerunek Polski i przypisując Polakom cechy odzierające ich z godności i podważające poczcie ich wartości.

Ogólny charakter wypowiedzi o „polskich obozach śmierci” nie odnosi się wprost do osoby powoda, ale w sytuacji, gdy wypowiedź ta fałszuje spuściznę, szczególnie w sytuacji, gdy jego dziadek zginął w obozie koncentracyjnym...powód wykazał swoje silne więzi z narodem polskim-poczucie godności narodowej”.

Gdyby tych 3  spraw nie wszczęto, nie byłoby takich orzeczeń.  W  tym wypadku radcowie prawni z Olsztyna:  Lech Obara i Szymon Topa wykonali wręcz  tytaniczną i pionierską pracę w rozumieniu kiedy jednak może nastąpić naruszenie dóbr osobistych w przypadku użycia sformułowań „polskie obozy śmierci”. Tym bardziej należą się im wyrazy  uznania  za  odwagę i podjęcie się prowadzenia tych postępowań. Tym bardziej, że polska doktryna w dalszym ciągu stoi na poprzednim stanowisku, czyli do naruszenia dóbr osobistych może  dojść-w  rozumieniu polskiego prawa-gdy publikacja wymienia daną konkretną osobę.  Prowadziłem spory z  dr Teresą Grzeszak, specjalistką z Uniwersytetu Warszawskiego, prezentującą cały czas odmienne stanowisko.

Radca prawny Lech Obara i Szymon Topa także  doprowadzili do tego, że do otwartego katalogu, co się zalicza do dóbr osobistych z art. 23 kodeksu cywilnego sądy zaczęły zaliczać: godność narodową i tożsamość narodową. To jest także  bezsprzecznie sukces.
Ustawa, która oby jak najszybciej weszła w życie, zakłada prawo wszczynania spraw cywilnych o ochronę dobrego imienia Polski i narodu polskiego przez Instytut Pamięci Narodowej oraz organizacje pozarządowe.  Czyli nie trzeba będzie  wykazywać naruszenia dóbr osobistych, tak jak to było dotychczas, w przypadku pojawienia się określeń „polskie obozy koncentracyjne”.  Czyli wreszcie sami zaczynamy się naprawdę bronić przeciwko takim ohydnym praktykom.
Warto wskazać w tym miejscu, że niemiecki Trybunał Konstytucyjny stwierdził, że „wolność nauki i przekonań nie obejmuje świadomego głoszenia nieprawdy i naruszenia pamięci ofiar Holocaustu i ich potomków. Prawda o Holocauście jest więc prawnie chroniona, jest to część prawdy o II wojnie światowej. Niemiecki Federalny Trybunał Konstytucyjny stwierdził również, że stosowanie kar za kłamstwo oświęcimskie ma sens, nie chodzi o przekonanie skazanych, ale o prewencję, czyli o odstraszanie od popełniania czynu i podniesienie świadomości historycznej społeczeństwa”.

A w dorobku prawnym Unii Europejskiej jest decyzja Ramowa Rady z dnia 28.11.2008 r. w sprawie zwalczania przejawów rasizmu i ksenofobii, która stwierdza, że publiczne aprobowanie, negowanie lub umniejszanie znaczenia zbrodni III Rzeszy powinno być penalizowane.
Po ogłoszeniu informacji o projekcie nowej ustawy "Spiegel Online" napisał: celem zmiany może być stłumienie procesu rozliczeń w stosunkach polsko-żydowskich.
Portal "Spiegel Online" przypomniał, że na obecnym terytorium Polski znajdowało się kilka nazistowskich obozów koncentracyjnych. "Aby chronić pamięć kraju, rząd Polski chce karać za stosowanie sformułowania „polskie obozy śmierci”. Krytycy tego pomysłu podejrzewają jednak, że kryje się za tym jeszcze coś innego" - dodaje "Spiegel Online".  Ale nie dodają co to takiego.
"Spiegel Online" zwraca uwagę, że "prawicowo-konserwatywny rząd Prawa i Sprawiedliwości obawia się, że po ponad siedemdziesięciu latach, za sprawą używania sformułowania „polskie obozy śmierci”, odejdzie w zapomnienie, kto odpowiada za Treblinkę i Auschwitz: okupanci z Niemiec, a nie z Polski". "Spiegel Online" przypomina, że podczas drugiej wojny światowej zginęło pięć i pół miliona Polaków, w tym niemal trzy miliony Żydów.
Portal cytuje słowa ministra sprawiedliwości, Zbigniewa Ziobry: - To nie nasze matki, nie nasi ojcowie odpowiadają za zbrodnię Holokaustu, która dokonała się za sprawą niemieckich i nazistowskich zbrodniarzy na terenie okupowanej Rzeczypospolitej. Naszym obowiązkiem jest bronić prawdy i godności tak Państwa Polskiego, jak i Narodu Polskiego, ale też naszych ojców, naszych matek, naszych dziadów.
Można zapytać skąd biorą się w ogóle te określenia: „polskie obozy koncentracyjne” w  odniesieniu do Oświęcimia, Majdanku? Czy nie jest to próba przerzucania odpowiedzialności na innych przez Niemców, w  tym na Polaków, za najokropniejszą  rzecz jak się zdarzyła w historii, za  Holokaust? Tamy prawne, jak projektowana ustawa, są więc jak najbardziej wskazane.

 

                       
/-/  Andrzej Dramiński
 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Poprzednia wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: http://old.sdp.pl