- Akcja z tym plakatem obozy były niemieckie i wożeniem go po Europie, była, minęła, a do mnie nikt się nie zgłosił-oświadcza Pan Karol Tendera, były więzień Auschwitz, gdy do niego dzwonię.

Kiedy w dn. 26 stycznia 2017 r. w programie Jana Pospieszalskiego „Warto rozmawiać”, jako jeden z zaproszonych gości, zapytałem, a dlaczego ZDF, drugi publiczny program niemieckiej telewizji publicznej, nie przyjedzie z kamerą do Polski do Auschwitz i nie  zrobi po prostu  reportażu na miejscu tej niewiarygodnej zbrodni, spotkałem się z natychmiastową ripostą:

-Bo Niemcy nie chcą tego zrobić-podkreślił J. Pospieszalski, prowadzący program.

-Przecież ten  drugi program niemieckiej telewizji publicznej nie wykonał wyroku jak należy-kontynuuje. -W wyroku krakowskiego Sądu Apelacyjnego napisano wyraźnie, że  przeprosiny mają być na pierwszej stronie w internecie przez  30  dni. A  nie schowane gdzieś  dalej i  trzeba się ich doszukiwać. Co to, Niemcy nie potrafią zrobić tak prostej rzeczy? Nie mają na to odpowiednich techników?  Ja chcę powiedzieć jeszcze więcej. W moim mniemaniu  chodziło i chodzi o przeproszenie Narodu Polskiego, bo dla mnie to są takie kategorie.  Ja nie walczyłem z kancelarią prawniczą Pana Lecha Obary z Olsztyna  tylko o siebie i tylko z tego względu, że  jest to moja osobista sprawa, bo ja byłem w Auschwitz. Dla mnie to  jest to obrażanie wszystkich Polaków. I dlatego tak ważne jest było i jest w pełni prawidłowe  wykonanie wyroku sądu w Krakowie.

-Przy wsparciu naszego współpracownika, Piotra Duber niemieckiego adwokata z Berlina skierowaliśmy w tej sprawie pismo procesowe do Sądu Okręgowego w Mainz, Moguncji w Niemczech, gdzie ma siedzibę drugi program niemieckiej telewizji publicznej-informuje Pan Lech Obara z Kancelarii Radców Prawnych i Adwokatów w Olsztynie. -Czekamy na rozpatrzenie tej tak istotnej rzeczy od strony prawnej.  Jak wskazuje  sygnatura tej sprawy zakończona na „14”, trwa już ona ponad  3  lata. Wkroczyliśmy w czwarty rok, a pozytywnego końca, chociażby w formie właściwego wykonania  wyroku, jak na razie, nie widać.

A  dodajmy, że z tą  sprawą wiążą się bardzo poważne, to jest wysokie koszty. Pan Lech Obara, który jest jednocześnie prezesem Stowarzyszenia „Patria Nostra”, wspierającego działania prawników podkreśla, że do tej pory to koszt kilku średniej klasy samochodów. Bo to nie tylko w sumie 3 rozprawy, ale dojazdy po całej Polsce i daleko od Olsztyna. Ponadto na sądowe posiedzenia do Berlina i Moguncji koło Frankfurtu nad Menem. A  wszystko to pro bono, beż  żadnych innych  funduszy, bez żadnego wsparcia z  zewnątrz.

-ZDF na żadnym etapie tego postępowania nie zamierzał ustąpić-podkreśla mecenas L. Obara. -Najpierw  zarzucano, że  sprawa powinna być rozpatrywana przed sądem w Niemczech, potem jeszcze inne kwestie formalne. Dość długo właściwy proces nie mógł się rozpocząć. No a w końcu, kiedy  został  wydany wyrok, ZDF  wykonał go, bez  żadnej wątpliwości wadliwie.

Czy to wszystko nie świadczy o tym, jakie intencje ma ZDF?  Każdy prawnik wie, że strony mogą się w każdym procesie porozumieć, zawrzeć ugodę. Nie musi  dojść  do wydania wyroku. Porozumienie stron  może go zastąpić.  Oczywiście, kiedy zajdzie taka konieczność można nadać ugodzie klauzulę  wykonalności.  I  wtedy jest przymus wykonania tego, co strony przecież dobrowolnie sobie przyrzekły.

A w tym przypadku zastanawia  najbardziej to, o czym napisałem już na początku. Pozwaną jest  stacja telewizyjna, zatrudniająca  wielu dziennikarzy i reporterów. Do Polski z Moguncji nie jest przecież  aż tak daleko.  A  zresztą program taki może przygotować  korespondent, który jest u nas na miejscu. I nie chodzi  wyłącznie o taką  zwykłą  wypowiedź, typu: człowiek-kamera.  Czy nie właściwym oddaniem  znaczenia  Auschwitz i tego strasznego miejsca Holokaustu będzie reportaż, opowieść  wśród baraków, dróg, miejsc pamięci, ściany śmierci? Czy to aż  tak trudno zrobić tak oczywisty reportaż.  I tak by nie tylko  przemówiło  słowo, ale przede wszystkim obraz. Bo obraz też ma w tym konkretnym wypadku olbrzymie znaczenie.

I w tym miejscu piszemy nie tylko o niemieckiej telewizji.  Tak dokładnego reportażu z udziałem jednego z  ostatnich więźniów Auschwitz, urodzonemu w 1921 r. (w  tym roku skończy 96 lat) brakuje także w polskiej telewizji.  A biologia jest przecież nieubłagana.  Spieszmy się z tym by nie było naprawdę za późno.

Ostatni program jaki przygotowała telewizja polska, to była rozmowa wyemitowana w dn. 15 stycznia 2017 r.  Red. Krzysztof Ziemiec, reprezentujący tym razem TVP  Info odwiedził w krakowskim mieszkaniu Pana Karola Tenderę.  A  ten przypomniał o swoim aresztowaniu w Krakowie w  1943 r. Może by się udało, ale znajomy nieopatrznie wskazał go gestapowcowi, a  ten zwrócił się do Pana Karola: „Pan pozwoli ze mną...”. Najpierw  zawieziono go do znanego więzienia na Montel

lupich. A  potem już  do obozu. Z „powitania” pamięta szlauch wypełniony piachem, który miał jeszcze skuteczniej, bo miało bardziej boleć  zastępował zwykłe pałki. Potem dano mydła z  napisem RIF.  Dopiero później dowiedział się czym miał się pierwszy raz umyć: „reinige judische Fett”-czysty żydowski tłuszcz.  Potem przyszedł do niego Blockfuehrer i odczytał numer 100430-eintausendvierhundertunddreissig. Napisałem celowo po niemiecku. Bo ten numer w niemieckim brzmieniu trzeba było  często powtarzać. Także w nocy, gdy kontrolowano barak. To był jeden z elementów niemieckiej represji, poniżania. I przypominania, nie jesteś  człowiekiem, a jedynie numerem. Czyli rzeczą, przedmiotem.  Potem był poddany eksperymentom medycznym, być może kierowanym przez samego Josefa Mengele. Dostał zastrzyk, a nawet kilka. Miał temperaturę powyżej 40 stopni C. To też była jedna z form niszczenia więźniów. Pan Kariol Tendera przyznał, że kilka razy myślał o samobójstwie. W końcu nie wymagało to jakiegoś szczególnego pomysłu. Wystarczyło rzucić się na druty pod  wysokim napięciem.  Widział to przecież wiele razy. W jego komandzie było 80 procent Żydów. Nikt nie przeżył. On sam Karol Tendera zwątpił w Boga.

Na koniec Pan  Tendera  odniósł się do swojego kolegi z  Auschwitz: „patrz Władziu, ja jeszcze żyję”.

Scenariusz takiego programu jest gotowy. Nic tylko przygotować świetny program. Dlaczego  ani niemiecka, ani polska telewizja nie zrobi tego na terenie Auschwitz?


 

                        Andrzej Dramiński
 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Poprzednia wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: http://old.sdp.pl