„Tylko prawda jest ciekawa”. Tak napisał Józef Mackiewicz. A miesięcznik regionalny „Debata” wydawany przez „Fundację Debata” w Olsztynie przyjął za swoje motto. Pokłosiem publikacji jest publiczna rozmowa w „Książnicy Polskiej”, naprzeciwko ratusza w Olsztynie. Prowadzone są przez redaktora Adama Sochę, bardzo znanego dziennikarza śledczego. W lutym 2017 r. odbyła się pierwsza dotycząca stosunków polsko-ukraińskich. Była duża publiczność, wielu dyskutantów. I wcale nie będących jednej myśli.  Choć trzeba przyznać, że na dyskusji zaważyły trudne, przeszłe relacje. Straszliwe dzieje wołyńskiej rzezi. Ale wobec tego trudno było mówić o prawidłowym ułożeniu relacji Polaków i Ukraińców. Wiele też mówiono o wpływie Niemiec i Francji na obecną sytuację w Europie.  I bez uwzględnienia ich stanowiska trudno mówić o zupełnie swobodnym odnoszeniu się mieszkańców państw: jednego z  Unii i drugiego aspirującego do niej, chociaż to jeszcze bardzo długa i wyboista droga. I nie wiadomo jak się zakończy?

Ponieważ w lutowym numerze miesięcznika „Debata” było kilka publikacji dotyczących Niemców, naszych stosunków z Niemcami, oceny odniesień gospodarczych, kolejna debata odnosiła się do tego. I korzyści z tego płynących dla obu krajów.  Dlatego red. A. Socha  przewrotnie  kierował dyskutantów na temat: „Czy Polska jest niemiecką kolonią?”.

Ale ja chcę  się odnieść do dwóch kwestii prawnych, które  bardzo wyraźnie pokazują jakie jest nastawienie Niemców do Polski i polskich spraw.

Radca prawny Lech Obara z Kancelarii  Radców Prawnych i Adwokatów w Olsztynie swoją długą wypowiedź poświęcił sprawie wykonania wyroku Sądu Apelacyjnego w Krakowie w sprawie użytego określenia „polskie obozy zagłady” (polnische Vernichtungslagern) przez II  program niemieckiej telewizji publicznej ZDF.  W  wyroku wyraźnie sąd nakazał by przeprosiny skierowane do Pana Karola Tendery, byłego więźnia Auschwitz nr  100430  były zamieszczone na pierwszej, głównej stronie tej stacji z  siedzibą w Moguncji (Mainz) w  c a ł o ś c i.  Owszem, zamieszczono je, ale na głównej stronie była tylko  zapowiedź. I  trzeba było klikać, wchodzić głębiej by odnaleźć właściwy tekst. Nie wszyscy  mają na to czas, cierpliwość o nie wiedzą albo nie chce im się  szukać.  Skoro  krakowski sąd  zobowiązał ZDF  do przeprosin mających skutek odniesienia się do całej sprawy i pokazania, że stacja faktycznie też  chce  zadośćuczynienia za  swoje postępowanie, to powinno to być dokładnie tak, jak  nakaz

ał  (właśnie:  n a k a z a ł) Sąd  Apelacyjny w Krakowie.  W  mniemaniu niemieckich dziennikarzy wyrok wykonano.  I  ZDF  chcąc z góry ubiec  sytuację, sama skierowała pismo  do  sądu w Moguncji, gdzie rozpatrywany był protest  złożony i opłacony przez Mec. L. Obarę (cała ta sprawa, jak i pozostałe dwie: w Warszawie i Olsztynie/Białymstoku  prowadzona  jest przez olsztyńską kancelarię całkowicie pro bono, bez żadnego wynagrodzenia).  Działania te  wspiera bardzo mocno Stowarzyszenia „Patria Nostra” w Olsztynie, bardzo zasłużone dla „prostowania ścieżek” w niewłaściwie pojmowanych relacji  polsko-niemieckich.  Niemiecki sąd  potraktował właściwie to pismo  niemieckiej stacji tv jako  zażalenie.  I  kolejno ma być ono rozpatrywane: od orzeczenia Sądu Okręgowego w  Moguncji, gdzie ten sąd  nakazał właściwe  przeprosiny-zgodne z tym, co orzekł sąd  w Krakowie,  do Krajowego Sądu Apelacyjnego w  Koblencji. Widać, że  strona niemiecka ma zamiar wykorzystać procedury by kierować dalej sprawy do: Federalnego Trybunału Sprawiedliwości, a być może do Federalnego Trybunału Konstytucyjnego.  Dlaczego do tego ostatniego?   Bo ZDF  twierdzi, że  nakazywanie przeprosin na  pierwszej stronie to naruszanie konstytucji Bundesrepublik Deutschland.
-Po co korzystanie aż  z  tylu procedur-zastanawiał się Mec. L. Obara. -Czy nie  stosowniej byłoby  przeproszenie, tak jak to nakazał  krakowski Sąd  Apelacyjny? I od razu byłoby po sprawie, nie trzeba  by było angażować prawników w takim stopniu. Nie byłoby konieczności  kolejnych publikacji?  Ale  takiej sprawie nie wykonywania wyroków polskich sądów w  Unii Europejskiej nie można po prostu odpuścić!
Warto przypomnieć, że w artykule zatytułowanym: „Billboard przejedzie i pojedzie, a więzień Auschwitz czeka?!” opublikowanym 19-02-2017 na portalu sdp.pl  pisałem o tym, że  II program niemieckiej telewizji publicznej nie chce  zachować się jak  rasowa  stacja  dziennikarska. I nie zrobi po prostu  reportażu z  udziałem Pana Karola Tendery na  terenie niemieckiego obozu koncentracyjnego w Auschwitz. Pan Karol w sierpniu 2017 r. skończy 96 lat, a biologia jest przecież nieubłagana.  Niedługo w ogóle nie będzie takich naocznych świadków okrucieństw w Auschwitz i innych niemieckich obozów koncentracyjnych.
Radca prawny Andrzej Dramiński podkreślał na spotkaniu „Debaty”, że postępowania sądowe i racjonalny upór prawników Kancelarii Lecha Obary spowodowały, iż  obecnie każdy Polak (a nie tylko byli więźniowie tychże obozów), który wykaże, że określenia: „polskie obozy koncentracyjne”, „polskie obozy zagłady” dotykają  jego dóbr osobistych, ma prawo wystąpić do sądu o ich ochronę.  Tak wyraźnie  podkreślał Sąd Apelacyjny w Warszawie w  wyroku I ACa -971/15 w dn. 31 marca 2016 r. w uzasadnieniu sformułowanym przez sędzię Ewa Kaniok, przewodnicząca składu sędziowskiego.
Nasze starania by nie było więcej takich kłamstw nie mogą ustać. Trzeba wspomnieć, że Prokuratura Krajowa w Warszawie poinformowała, że wiceprokurator generalny Robert Hernand w piśmie do prokuratorów regionalnych napisał, że prokuratorzy mają obowiązek ustalenia, czy w poszczególnych sądach toczą się postępowania dotyczące naruszenia dóbr osobistych określonych osób poprzez użycie sformułowania "polski obóz koncentracyjny". W przypadku ustalenia, że takie postępowanie toczy się przed danym sądem, prokuratorzy mają obowiązek zgłosić w nim swój udział. Dlaczego? Zgodnie z kodeksem postępowania cywilnego prokurator może wziąć udział w każdym toczącym się już postępowaniu, jeżeli według jego oceny wymaga tego "ochrona praworządności, praw obywateli lub interesu społecznego". Prokurator nie jest związany z żadną ze stron procesu. Może składać oświadczenia i zgłaszać wnioski, doręczane są mu pisma procesowe, zawiadomienia o terminach i orzeczenia.
W swoim piśmie Hernand zwrócił uwagę na wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie z grudnia 2016 r. w  sprawie Pana Karola Tendery. Jak wskazał sąd krakowski potwierdził, że godność i tożsamość narodowa mieszczą się w katalogu dóbr osobistych, a w sprawie tej dodatkowo spełniono wymóg indywidualizacji - powód przebywał w obozie Auschwitz i określenie to musiało go urazić.
Tych działań jest więcej. Sejm pracuje nad projektem Ministerstwa Sprawiedliwości, wprowadzającym do prawa karnego nowe przestępstwo - publicznego i wbrew faktom przypisywania polskiemu narodowi lub państwu polskiemu odpowiedzialności lub współodpowiedzialności za zbrodnie III Rzeszy Niemieckiej lub inne zbrodnie przeciw ludzkości, pokojowi i zbrodnie wojenne - za co groziłaby grzywna lub do 3 lat więzienia. Taka sama kara groziłaby za "rażące pomniejszanie odpowiedzialności rzeczywistych sprawców tych zbrodni". Nie byłoby przestępstwem popełnienie tych czynów "w ramach działalności artystycznej lub naukowej". MS chce ponadto umożliwić wytaczanie procesów cywilnych, m.in. przez IPN czy organizacje pozarządowe, za używanie słów typu "polski obóz".

                        Andrzej Dramiński


 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Poprzednia wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: http://old.sdp.pl