Nie jestem inżynierem ani ekspertem od wypadków lotniczych, ale jako dziennikarz, a przede wszystkim osoba starająca się zachowywać tzw. zdrowy rozsądek, od samego początku dopuszczałem teorię o zamachu w Smoleńsku - zamachu spowodowanym przez Rosjan - jako jedną z możliwych, a nawet bardzo prawdopodobnych wersji. To chyba różni mnie od fanatyków i fundamentalistów, którzy wiedzą na pewno, że to nie był zamach, gdyż bez podstawowego i kluczowego dowodu, jakim jest w wypadkach samolotowych wrak samolotu, nie można z całą pewnością twierdzić, że katastrofa w Smoleńsku nie była wynikiem zamachu.

Moje przekonanie, że ‘coś jest na rzeczy’, potwierdzały liczne wrzutki medialne, propagandowe i dezinformacyjne, które dosłownie od pierwszych minut po katastrofie zaczęły krążących w przestrzeni medialnej i publicznej, jako sms-esy, e-maile, wpisy internetowe, informacje prasowe, etc. - o rzekomych 4 podejściach do lądowania, nieznajomości języka rosyjskiego przez pilotów, domniemanych naciskach na pilotów ze strony ŚP Prezydenta Lecha Kaczyńskiego i jego ministrów, generałów, itd., itp. Ilość, jakość i precyzja tej nawały propagandowo-dezinformacyjnej potwierdzały moje podejrzenia, że cała ta kampania dezinformacyjna została wcześniej dobrze przygotowana i uruchomiona już od pierwszych chwil po katastrofie.

Z perspektywy czasu widać, jak stopniowo rozjeżdżała się narracja tej antyprezydenckiej kampanii: np. z jednej strony podważano i wykpiwano jakiekolwiek osiągnięcia polityki zagranicznej ŚP Prezydenta Kaczyńskiego, powątpiewając m.in. w skuteczność jego wyprawy do Gruzji w 2008 podczas wojny gruzińsko-rosyjskiej; a z drugiej strony oskarżając go jednocześnie o rzekomą ‘rusofobię’ i ‘pogarszanie relacji polsko-rosyjskich’ – nie zauważając że te dwie narracje są po prostu wewnętrznie sprzeczne. 

Według mojej wiedzy ŚP Prezydent Lech Kaczyński kilkakrotnie przyczynił się do pomocy Gruzji: pierwszy raz kiedy to w 2007 r. przyczynił się do sprzedaży Gruzji polskich rakiet przeciwlotniczych ‘Grom’; kolejny raz to oczywiście wspólna wyprawa z przywódcami krajów naszego regionu w sierpniu 2008 do Tbilisi; następny raz to do dzisiaj niewyjaśniony w pełni incydent graniczny podczas wspólnej wyprawy na tereny przygraniczne prezydentów Kaczyńskiego i Saakaszwilego w listopadzie 2008, które w mojej opinii były udaną próbą uprzedzenia ponownego rosyjskiego ataku na GruzjęWyraźnie widać, że za samą tylko pomoc dla Gruzji ze strony ŚP Prezydenta Kaczyńskiego, Kreml miał wobec niego wiele powodów do zemsty.

Red. Tomasz Sakiewicz w ‘Gazecie Polskiej Codziennie’ pisze, że ‘Obecnie największe naukowe sławy, analizując dostępny materiał dowodowy, potwierdzają wersję wybuchu w tupolewie. Z nie do końca wiadomych przyczyn takie informacje zaczynają płynąć też z Rosji.’ 6 listopada 2015 na spotkaniu w Warszawie z Witoldem Gadowskim i Przemysławem Wojciechowskim promującym ich książkę „Tragarze Śmierci” przedstawiłem scenariusz, w którym dopuszczam możliwość robienia przez Rosję tzw. wrzutek dezinformacyjnych i propagandowych, m.in. związanych z katastrofą smoleńską - w tym także z wykorzystaniem prawdziwych dowodów i faktów - w celu wywołania w Polsce zamętu politycznego. Oczywiście nie uważam, że świadomość takiej możliwości powinna spowodować zaniechanie prowadzenia śledztwa w sprawie katastrofy smoleńskiej, ale powinna być uwzględniona do jak najbardziej uważnego i rozważnego prowadzenia zarówno samego śledztwa, jak i polityki wewnętrznej i międzynarodowej przez polskie władze. Bo takie potencjalne rosyjskie wrzutki mogą świadczyć o tym, że Kreml nie jest już więcej zainteresowany ochroną swoich sojuszników i agentów w Polsce, ale interesuje go teraz coś innego: jak największe zamieszanie polityczne i społeczne w Polsce – szczególnie jeśli Rosja przygotowuje się do wojskowej interwencji w naszym regionie i potrzebuje do tego jakiegokolwiek pretekstu. 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Poprzednia wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: http://old.sdp.pl