28 marca 2017 r. radca prawny Lech Obara i ja mówiliśmy na konferencji w Parlamencie Europejskim „Europa pamięta” (Europe remembers) o prawnych zawiłościach w 3 procesach o naruszenie dóbr osobistych w procesach o haniebne określenie „polskie obozy koncentracyjne”. Sądy  stały na stanowisku, iż jeśli ma być udzielona ochrona, to tylko wtedy, gdy w danej publikacji wymieniona jest  dana  osoba z imienia i nazwiska.  I że  to właśnie ona była więźniem tego tak naprawdę niemieckiego obozu koncentracyjnego, choć użyto kłamliwego określenia. Kłamstwo było zresztą podwójne. Bo zaprzeczano, że był niemiecki. I że ta osoba była w miejscu niewłaściwie nazwanym.

Z doświadczeń Kancelarii Radców Prawnych i Adwokatów „Lech Obara i Współpracownicy”  w Olsztynie wynika, że  jednak  warto wszczynać procesy w takich sprawach. Bo pod  wpływem dowodów, wyjaśnień świadków spojrzenie sądów  jest nie tylko wąsko w duchu doktryny. Bo naruszenie dóbr osobistych może mieć znacznie szersze znaczenie. I przepis, w tym wypadku art. 23 kodeksu cywilnego należy traktować w formie interpretacji rozszerzającej.

Potwierdzeniem tego było przełomowe-w tych sprawach-stanowisko Sądu Apelacyjnego w Warszawie w sprawie sygn akt I ACa 971/15, wyrok z dn. 31 marca 2016 r. Przede wszystkim sąd  potwierdził, że do chronionego katalogu dóbr osobistych należy zaliczyć „godność narodową” i „tożsamość narodową”. I że o ochronę takich wartości może także wystąpić wnuk byłych więźniów.  Z pozwem wystąpił Pan Zbigniew Osewski, mieszkaniec Świnoujścia.  Jeden z jego dziadków Aleksander Sankowski najpierw więziony w obozie w Stutthof (Sztutowo) zginął w podobozie pracy w  Deutsch Eylau  (obecnie Iława nad  Jeziorakiem na Mazurach), a drugi uciekł z obozu w  Gross Rosen (Rogoźnicy).  Oburzyło go, jako członka  rodziny, iż  dziennik „Die Welt”  3  razy w latach:  2008 (np. polski obóz koncentracyjny Majdanek),  2011 oraz w 2013  r. w  swoich publikacjach  używał  zwrotu „polskie obozy koncentracyjne”, „polskie obozy zagłady”.  Sąd  Apelacyjny w Warszawie wyraźnie zapisał w uzasadnieniu wyroku, iż w ten sposób doszło niewątpliwie  do naruszenia dóbr osobistych wnuka, właśnie ze  względu na jego poczucie godności i tożsamości narodowej.

Ten wyżej wymieniony wyrok i takie stanowisko polskiego sądu może mieć także przełomowe znaczenie w innych sprawach. A mianowicie tych, gdzie poprzez wyroki w sprawach niezłomnych, wyklętych  dochodziło do naruszenia dóbr osobistych oskarżonych. A obecnie

także ich rodzin.
Dlatego warto i konieczne jest przypomnienie, że 9 lutego 2017 r. Społeczny Trybunał Narodowy orzekł infamię Bilesława Bieruta i Stefana Michnika. Stało się to po raz pierwszy, bo od Okrągłego Stołu Rzeczpospolita Polska, czyli przez 28 lat, nie była w stanie osądzić zbrodniarzy.
W oświadczeniu Trybunału czytamy:
„Społeczny Trybunał Narodowy jest oddolną inicjatywą obywateli RP. Za swój obowiązek uważamy edukowanie społeczeństwa, że w latach 1944-1989 Polska znajdowała się pod okupacją sowiecką, że komunizm był złem, zbrodniczym systemem totalitarnym, a mordercy - często żyjący wśród nas - nie zostali osądzeni”.
A cel obywatelskiej inicjatywy przedstawił Tadeusz Płużański z Fundacji „Łączka”:
-Jest naszą odpowiedzią na to co dzieje się w Polsce przez 27 od Okrągłego Stołu. Rzeczpospolita nie byłą w stanie postawić przed sądem zbrodniarzy komunistycznych. Są jeszcze tacy zbrodniarze, którzy żyją wśród nas, niektórzy w kraju, inni za granicą. Postanowiliśmy zareagować na ten stan rzeczy - notoryczną bezkarność ludzi, który odpowiadają za konkretne zbrodnie, a ich wina jest historycznie udowodniona. Stąd też nasza inicjatywa, by chociażby symbolicznie orzekać wobec tych nikczemników infamii.
Członek Trybunału Leszek Żebrowski przedstawił sylwetkę jednego z infamisów, czyli Bolesława Bieruta:
Do dzisiaj występuje w podręcznikach szkolnych jako prezydent
Po wkroczeniu wojsk sowieckich na teren Rzeczypospolitej dobrowolnie przyjął obywatelstwo okupanta. Należał do kierownictwa PPR i pionu zbrojnego Gwardii Ludowej-Armii Ludowej. Inwigilował polskie organizacje niepodległościowe. Przekazywał informacje Gestapo. Od 1944 r. wchodził w skład najwyższych władz komunistycznej Polski. Był nawet tzw. prezydentem. Nie ma wątpliwości co do jego współpracy ze służbami Związku Radzieckiego. Partia komunistyczna prowadziła wywiad nie przeciwko niemieckim okupantom ale przeciwko strukturom niepodległościowym Polskiego Państwa Podziemnego. (…) O haniebnej działalności KPP wiemy z dokumentów opublikowanych już w latach 90. Zebrane przez nich dane były przekazywane Gestapo. Partia komunistyczna nie poniosła żadnych strat z racji działalności niepodległościowej. Wydawali swoich wrogów innym wrogom.
Osobiście ingerował w sposób prowadzenia śledztw, ingerował w orzekanie kary, w tym kary najwyższej - kary śmierci-mówił.
Danut Siedzikówna „Inka” zamordowana w 1946 roku - Bierut nie skorzystał z prawa łaski. Rotmistrz Witold Pilecki - polski bohater narodowy - zamordowany wobec odmowy prawa łaski. komandor Stanisław Mieszkowski - Bierut nie skorzystał z prawa łaski
Sylwetkę drugiego zdrajcy - Stefana Michnika - przedstawił prof. Tomasz Panfil
-Syn Ozjasza Szechtera i Heleny Michnik urodził się w 29 września 1929 roku w Drohobyczu. Edukację podstawową dokończył na terenie Związku Radzieckiego. Do Polski wrócił w marcu 1946 roku. Była to już Polska ujęta w karby dyktatury komunistycznej. Do PPR wstąpił tak wcześnie jak mógł - gdy skończył 18 lat. Po ukończeniu przyspieszonych kursów w Oficerskiej Szkole Prawniczej orzekał w komunistycznym Wojskowym Sądzie Rejonowym w Warszawie, gdzie wydawał wyroki śmierci na polskich patriotów. Kurs trwał 18 miesięcy.
Prof. Panfil przypomniał odpowiedzialność Michnika za zamordowanie majora Andrzeja Czajkowskiego: -został aresztowany w wyniku rozpracowania przez UB. Wyrok orzeka trzyosobowy skład sędziowski, w którego skład wchodzi Stefan Michnik. Michnik przybywa na Mokotów z wyrokiem śmierci na Czaykowskiego. Jest obecny w momencie gdy mokotowski kat strzela majorowi w tył głowy. Do dziś nie znaleziono ciała majora Czaykowskiego: żołnierza WP, obrońcy Polski w 1939 r., oficera ZWZ-Armii Krajowej, kawalera Virtuti Militari, a także więźnia sowieckich łagrów, cichociemnego i powstańca warszawskiego. W roku 1956 i 1957 gdy pojawiła się tzw. odwilż, Michnik został przeniesiony do rezerwy. W styczniu 1969 roku wyjechał z kraju zrzekając się polskiego obywatelstwa. Do 1988 roku objęty jest zakazem wjazdu do Polski — dodaje. Michnik stał się konfidentem Informacji Wojskowej. W jego teczce personalnej czytamy, że jako słuchacz szkoły oficerskiej zostaje zwerbowany przez oficera organów Informacji Wojskowej jako donosiciel.
Społeczny Trybunał Narodowy wystosował zaproszenie do Stefana Michnika. Stefan Michnik dostał zawiadomienie o możliwości przybycia na nasze posiedzenie, ale z tej okazji nie skorzystał.
Tadeusz Płużański

poinformował, że  Fundacja „Łączka” ma jego obecny adres w Szwecji. Wiadomo jak go znaleźć. Można zatem wszcząć postępowanie karne, postawić w stan oskarżenia.

Ale co bardzo ważne, rodziny  mają podstawy by wystąpić przeciwko tym żyjącym jeszcze osobom o  naruszenie także ich dóbr osobistych poprzez  stwierdzenie, że ich ojcowie, czy dziadkowie działali przeciwko Polsce.  Tak przecież nie było.  Naruszali za to godność i tożsamość narodową  członków ich  rodzin.

Tadeusz Płużański podtrzymuje, że długa jest lista osób, wobec których ma być orzeczona infamia.

Ale korzystając z dotychczasowego dorobku w  sprawach o „polskie obozy koncentracyjne” można także  występować o naruszenie dóbr osobistych i co ważniejsze o wysokie zadośćuczynienie finansowe. To też ma zaboleć za tak niegodne czyny. Nie mogą one pozostać bezkarnymi.

                            Andrzej Dramiński

 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Poprzednia wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: http://old.sdp.pl