Ludzie walą na Hel. Ale kolej tego nie zauważa. Bezpośrednie pociągi ruszą dopiero pierwszego lipca, więc teraz w Gdyni trzeba przesiadać się na podmiejskie i jechać dalej w tłoku.

Helskie inwestycje to od lat dziwne sprawy. Na kolei najpierw długo grzebano się przy torach. Zresztą nie Polacy a Włosi na tej inwestycji zarobili. Gdy wreszcie po kilku latach skończono, okazało się, że podobno trzeba zrobić jeszcze mijanki, między innymi w Chałupach. Będzie więc kolejne rozgrzebywanie torów. „Popyt” na rodzinne morze rośnie. No bo kto będzie teraz chciał na zmianę smażyć się w piekącym słońcu, albo „wybuchać” na przykład w kurortach Czerwonego Morza. Nasze zimniejsze, ale jednak bezpieczne. Chyba że ktoś kąpie się uprzednio wypiwszy. A usilnie go do tego zewsząd namawiają.

Pisze do nas ( do SDP) pan Z. B.: „Drodzy Państwo, proszę to potraktować jako oficjalne zgłoszenie: w piśmie Logo wydawanym przez Agorę, które mój syn 17- letni przyniósł do domu- aż roi się od reklam alkoholu. Od piwa po wódki. Podane nazwy i ceny. Czy to jest zgodne z prawem?! Bardzo proszę o zajęcie się sprawą.”

No więc zajmujemy się. Sęk w tym, że reklamowanie alkoholu od piwa począwszy aż po najmocniejsze trunki to biznes niezwykle opłacalny. Ci sami, którzy pomstują na alkoholizm, którzy prawą ręką piszą dramatyczno ostrzegawcze teksty- lewą łapę wyciągają po szmal od browarników i legalnych trucicieli społeczeństwa. Mówią: alkohol jest dla ludzi. Tak, ale bez gigantycznego medialnego wsparcia. Dochodzi do tego hipokryzja państwa, które cieszy się z podatków i wylewa krokodyle łzy opowiadając o kosztach leczenia, ludzkich tragediach i degrengoladzie alkoholików.

Państwo po prostu łże mówiąc, że się troszczy o ludzi. Głuche jest na płacz a nawet jęk maltretowanych rodzin, na debilizm ogłupionych wódą. Państwo toleruje również dopalacze i narkotyki. Udaje, że z tym walczy. Wymyśla erzace w postaci „niebieskich linii”, otwiera poradnie i tylko gada, gada. Bo to prościej i bez zobowiązań. Taki rodzaj zasłony dymnej.

Jeśli jakieś zielone ludziki patrzą na nas z kosmosu niezły mają ubaw. Widzą, że sport na piwie stoi, a wódkę podtyka się bez ograniczeń przez całą dobę. Nawet za dwa złote za kieliszek. Jeśli ktoś chce sobie szkodzić, a nawet zabić się- wolna wola. Dotyczy to jednak tylko osobników dorosłych. Młodzież nie jest odpowiedzialna i dojrzała. Szczęśliwa i wesoła gromada piwoszów ładowana w reklamie nachalnie przed oczy nastolatków to kusząca zachęta. Patrzą i nie uważają, że to iluzja, oszustwo. Kac następnego dnia też szybko mija i młode ciało znów jest gotowe na łomot dźwiękowy, barwne obrazki atakujące kalejdoskopowo i grafomańskie, chwytliwe teksty.

Obserwujemy również u tych dorosłych, dojrzałych i podobno już mądrych, że niektóre decyzje podejmowane są jakby w alkoholowym amoku. Zróbmy skok z nad morza do centrum kraju. Oto przepiękne miasteczko historyczne Kazimierz Dolny nad Wisłą. Wysoko nad odbudowanymi z pietyzmem spichlerzami jest tu zamek sprzed kilkuset lat i baszta. Stromą skarpę zbiegającą ku Wiśle wzmacniały korzenie potężnych drzew. Głęboko wrośnięte w ziemię. Otóż proszę sobie wyobrazić, że tych drzew już nie ma. Wycięto je nagle i bezmyślnie. Kto będzie odpowiadał jeśli ziemia skarpy zacznie się zsuwać.

Fot. S. Truszczyński 

Jeszcze jeden „korzenny” miejscowy przykład. Dumą mieszkańców, przykładem niezwykle oryginalnym przyrodniczym jest unikalny Wąwóz Korzenny, przecinający iłowe wzgórza. Zwiedzają go tłumy ludzi. Wszystko znajduje się w pobliżu centrum miasteczka. I nagle słyszę, że miejscowy burmistrz chce wybrukować tenże wąwóz i jeszcze do tego zainstalować oświetlenie elektryczne na słupach. Skąd się biorą takie pomysły? W jakim widzie są podejmowane. Podobno burmistrz mieszka w pobliżu i ściekająca wąwozem woda nanosi mu piach na posesję. Ludzie z Kazimierza- jest was przecież kilka tysięcy- musicie się przeciwstawić. Jest również piętnastu radnych. Muszą się zmobilizować.

Ale wróćmy jeszcze nad morze. Tym razem do Gdańska. Na władze tego miasta ostatnimi czasy leją się pomyje bez przerwy. Niestety muszę się dołożyć. Oto przykład, za który odpowiedzialność przynajmniej w połowie ponoszą miejscowe władze. Ale oczywiście również i centrala telewizyjna w Warszawie. Chodzi o TVP.

Prezes Jacek Kurski opowiada, że dołoży pieniędzy ośrodkom regionalnym. Ciekawe z czego. KRRiTV oznajmia bowiem, że w przyszłym roku wpływy z abonamentu będą o sto milionów złotych mniejsze niż w br.- a te i tak są niewystarczające.

Jednocześnie marnotrawstwo w TVP jest niebywałe. Oto od kilkunastu lat w Gdańsku- Wrzeszczu marnieje, dosłownie sypie się coraz bardziej z każdym rokiem niegdyś wspaniały obiekt pracujący dziesiątki lat, w którym była siedziba OTV Gdańsk. Chodzi o rozległe gospodarstwo telewizyjne przy ulicy Sobótki we Wrzeszczu- to dzielnica Gdańska. Zmieniają się prezesi i tylko nic się nie zmienia w sprawie Sobótki. Gdańsk zwala całą winą na Warszawę a z zabytkowego pałacu odpadają rynny, walą się schody i woda nasącza mury.

Wygląda na to, że chce się umożliwić komuś kupienie tej dziś już ruiny za gorsze. Bo obok pałaców są jeszcze ogromne hale produkcyjne- studia, zaplecze gospodarcze i inne budynki biurowe. Wszystko to jest wspaniale zlokalizowane o rzut beretem od centrum miasta, na morenowych przepięknych porośniętych bukami wzgórzach.

„Amber Gold” wywołała szok i komisję śledczą. A kto teraz odpowie za niszczenie „Sobótki”. Teraz prezesem TVP jest Pan Jacek Kurski, a prezydentem miasta Gdańska Pan Paweł Adamowicz. Odpowiedzialny za Gdańsk mówi, że to nie jego własność. A jednak obiekt znajduje się na terenie miasta. „Więc nieważne czyje co je… ważne to je co je moje”. Ta afera trwa już kilkanaście lat!

Telewizja nie ma ponoć pieniędzy. Programy lokalne to ogryzki. Szesnaście oddziałów nie wypełnia roli do której je powołano. Przecież milionom ludzi bliższa jest tematyka z kręgu najbliższego otoczenia, ich własne sprawy- niż to co się dzieje w „Pernambuko”.

 

14.06.2017

 

Stefan Truszczyński

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Poprzednia wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: http://old.sdp.pl