Ten tekst o medialno-kulturowej propagandzie przeciwko dorosłym białym mężczyznom czekał na inny moment, ale praktycznie każdy dzień przynosi kolejne akty nienawiści przeciwko Donaldowi Trumpowi, takie jak najnowsza nowojorska wersja szekspirowskiej sztuki 'Juliusz Cezar' gdzie mordowany Cezar ucharakteryzowany jest na Trumpa, czy też niedawna prowokacja z zakrwawioną atrapą głowy Trumpa trzymaną przez amerykańską aktorkę Kathy Griffin. Oczywiście te akty nieprzytomnej agresji są potępiane rytualnie przez liberalny mainstream – z nieodłącznym mrugnięciem 'To było nieładne, ale ten straszny Trump doprowadza ludzi do takiego stanu' – ale po tym następują kolejne nawoływania do agresji i przemocy wobec prezydenta USA, przedstawiane jako 'artystyczne prowokacje', 'happeningi', etc. Chodzi jednak o szersze spojrzenie na zjawisko, które nazywam Kampanią 'Zabić Białego Samca!'

W głównonurtowych liberalnych, polityczno poprawnych mediach i popkulturze, po latach promocji radykalizmów i ekstremizmów, nastał czas bezpośredniego nawoływania do przemocy wobec dorosłych białych mężczyzn. Tu już nie chodzi o 'debatę', 'wielokulturowość', 'różnorodność' – po etapie dzielenia społeczeństwa na poszczególne tzw. mniejszości, grupki i marginesy oraz szczuciu ich przeciwko sobie, dominujący dziś w popkulturze przekaz jest prosty: wszystkie 'mniejszości' powinny zjednoczyć się przeciwko Głównemu Wrogowi - białym dorosłym mężczyznom.

Zacznę od popularnego serialu 'Westworld' – amerykańskiego serialu science-fiction, opartego na filmie 'Westworld' – tytuł polski 'Świat Dzikiego Zachodu' - z 1973 roku , w którym klienci, obsługiwani przez służące im roboty, zabawiają się w stylizowanym na Dziki Zachód parku rozrywki, i gdzie w końcu dochodzi do buntu robotów. W serialu, który jest luźną adaptacją filmu, główna bohaterka Dolores (grana przez Evan Rachel Woods) z lirycznej i pacyfistycznej dziewczyny przemienia się w mściwą i bezwzględną zabójczynię twórcy parku, złego i manipulatorskiego Dr. Roberta Forda (w tej roli Anthony Hopkins). Oczywiście cały wyszukany wizualnie i drogi serial (budżet ok. 100 milionów dolarów) prowadzi nas przez przygody Dolores i D. Forda w taki sposób, by w finałowej scenie zabójstwa Forda przez Dolores, nasze dłonie same aż składały się do oklasków poparcia...

Inny przykład takiej propagandy to serial 'The Man in the High Castle' (pol. 'Człowiek z Wysokiego Zamku'), rozbudowana adaptacja książki Philipa K. Dicka z 1962 r. o tym samym tytule. W doskonale pokazanej, alternatywnej wizji Ameryki - przegranej w 2 wojnie światowej, pokornej i sponiewieranej, okupowanej przez Niemiecką 'Większą' Rzeszę i Imperium Japonii - główna bohaterka Juliana Crain (Alexa Davalos), na początku serialu przedstawiona jako delikatna i wrażliwa pacyfistka, na zakończenie drugiego sezonu dosłownie musi zabić George Dixona (Tate Donowan), brutalnego białego samca.

W końcu najnowszy, i być może ostatni z serii filmów o superbohaterach 'X-manów', film 'Logan'. W tej brutalnej wizji Ameryki rządzącej przez korporacje, grupka 'innych' czyli obdarzonych supermocami młodych mutantów, zabiwszy hordy złych i agresywnych białych facetów, ucieka do 'postępowej' i 'tolerancyjnej' Kanady,  przeciwstawionej 'faszystowskiej' i 'nietolerancyjnej' Ameryce. A tytułowy Logan na szczęście sam umiera, więc także nie już przeszkadza i nie zawadza młodym postępowym nastolatkom ze swoją witalną samczością.

I tak z filmu na film, z serialu na serial, z 'happeningu' na 'happening', dostajemy coraz silniejszą dawkę bezpośredniego przekazu: 'Zabić Białego Samca – To Dobrze!' Stąd też grupki 'postępowych' amerykańskich studentów skandujących na campusach po wyborze Trumpa: 'Hate!' czyli 'Nienawiść!' Nie ma już kapitulanckiego 'Peace and Love' czyli 'Pokój i Miłość', teraz jest nowa mądrość etapu i rewolucyjna dialektyka liberalizmu rewolucyjnego.

Oczywiście nic nie dzieje się bez przyczyny – popkultura sterowana jest w obecnym modelu medialno-biznesowym przez wąskie liberalne grupy oligarchiczne, kontrolujące pieniądze, politykę i media. Każdy kolejny prezydent USA wywodzący się z Partii Demokratycznej przedstawiany jest jako uosobienie Dobra, a każdy następny prezydent z Partii Republikańskiej jako wcielone Zło. Nawet John F. Kennedy, który był jednym z ostrzejszych amerykańskich prezydentów – to on m.in. rozpoczął na wielką skalę wojnę w Wietnamie – ale ponieważ był Demokratą, więc przedstawiany jest przez liberałów jako wrażliwy pacyfista.

Te nieodpowiedzialne kampanie nienawiści liberalnych rewolucjonistów przynoszą swój rezultat i konsekwencje, z coraz liczniejszymi w USA atakami i pobiciami ze strony zmanipulowanych i zaprogramowanych w nienawiści bezmyślnych zwolenników Demokratów, a w niedalekiej przyszłości być może zamachami terrorystycznymi i politycznymi zabójstwami włącznie. I wszystko to w imię 'walki z agresją i nienawiścią' – dokładnie tak samo jak wcześniej komunizm, który 'walczył o pokój'.

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Poprzednia wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: http://old.sdp.pl