Mazury to nie tylko piękne jeziora i cudne lasy. Ich dzieje są tajemnicze. I wciąż można je na nowo odkrywać.  Kiedy ruszałem pierwszy raz na kajakowy szlak Krutynii prawie trzydzieści lat temu, Pan Edward-przewodnik opowiadał mi, że gdy się przed Uktą odbije w bok w kierunku jeziora Duś, można zobaczyć osobnika w białych szatach z długą, siwą brodą. I który na swej łodzi porusza się za pomocą żerdzi. Biel wyraźnie wyróżniała się na tle błękitu wody. Inny świat, inni ludzie. I powiedział też wtedy, że to Starowiercy (inne nazwy: Staroobrzędowcy, Filiponi, Starowiery).

Od tej pory za każdym razem zbaczam z głównego szlaku by odwiedzić Wojnowo, równie  tajemniczą na Mazurach wieś, jak ci inni wyznawcy Chrystusa.

W 1824 r. wpłynęło do regencji gąbińskiej podanie o zezwolenie na osiedlenie, umotywowane prześladowaniami religijnymi ze strony rządu rosyjskiego. 5 grudnia 1825 r. Fryderyk Wilhelm III podpisał reskrypt na imię ministra spraw wewnętrznych i policji von Schuckmanna, wyrażający zasadniczo zgodę na sprzedaż włościanom należącym do grecko-chrześcijańskiej sekty filiponów nieuprawianych (tzn. zalesionych) gruntów i na ich osiedlenie się w Prusach ze zwolnieniem w pierwszym pokoleniu od poboru do wojska, pod warunkiem jednakże uprzedniego uzyskania paszportów od władz Królestwa Polskiego (zamieszkiwali w 3 powiatach: sejneńskim, augustowskim i suwalskim). Niemcy chętnie zgodzili się na przyjęcie nowych osadników, cieszących się doskonałą opinią jako ludzie uczciwi, trzeźwi, pracowici i, co najważniejsze, zamożni, gdyż tylko tacy mogli nabyć będące do sprzedaży grunty (jedyną ulgą było zwolnienie od podatków na okres sześciu lat). Staroobrzędowcom zaś porośnięte dziewiczą puszczą, rzadko zaludnione tereny wydawały się ową upragnioną „pustynią“ z ludowych duchownych stichów (pieśni religijnych), gdzie, z dala od pokus tego świata, nie tylko zachowają wiarę nienaruszoną, ale i pomnożą swe dobra doczesne.

Staroobrzędowcy stanowili w Rosji poważną mniejszość religijną (przed rewolucją październikową było ich co najmniej 25 milionów, a prawdopodobnie znacznie więcej), będącą wynikiem schizmy (raskoł) w rosyjskim kościele prawosławnym, powstałej formalnie na soborze moskiewskim 1667 r. A faktycznie zaś już w r. 1653 jako wyraz protestu przeciwko dokonanej przez patriarchę Nikona rewizji przekładów tekstów liturgicznych. Zasadniczą różnicą dzielącą staroobrzędowców od prawosławnych, zwanych przez nich „nikonianami“, jest uznawanie jedynie starych ksiąg, przepisanych lub drukowanych przed r. 1655 (kiedy zaczęły się ukazywać pierwsze zrewidowane przekła

dy tekstów liturgicznych), względnie ich wiernych kopii.
Sidor Borisow urodził się  w 1778 r. jako syn poddanego we wsi Wojnowo pod Rzeżycą w Rosji. Był głównym inicjatorem i organizatorem przesiedlenia i przez szereg lat sołtysem nowej osady na Mazurach, której dał nazwę swej wsi ojczystej. Nazwa Wojnowo wyparła urzędową nie tylko w życiu, ale i w wielu pracach niemieckich. A oficjalna niemiecka brzmiała Eckertsdorf, od nazwiska miejscowego leśnika. Zakładali kolejne wsie, których nazwy istnieją także dziś: Onufryjewo, Zameczek, Gałkowo, Mościszki. I następnie Śwignajno (Schönfeld), skąd także Ładne Pole, Piaski nad jeziorem Bełdany. Kadzidłowo, Piotrowo i Osiniak. W sumie w obecnym powiecie mrągowskim staroobrzędowcy założyli 11 wsi.
Z  czasem liczba tymczasowo zamieszkałych katolików: poddanych rosyjskich zdaje się natomiast wskazywać na fakt, że szukali tu niekiedy schronienia przed władzami rosyjskimi i Polacy z Królestwa. Z zestawień statystycznych według pojedynczych wsi wynika, że niemal całkowicie rosyjskimi (nie więcej niż 10 % rdzennej ludności polskiej) były wsie Wojnowo, Piaski, Zameczek, Kadzidłowo, w innych zaś proporcja ludności nie rosyjskiej sięgała połowy i więcej.
W 1846 r. zbudowali w Wojnowie neogotycką molennę (dom modlitwy), która spaliła się. W jej miejsce zbudowali drugą w stylu neogotyckim nie przypominającej cerkwi, a kościół ewangelicki.
Zbudowali monaster, czyli klasztor najpierw męski, a potem żeński.
To w tej społeczności postanowiono zorganizować, poza zasięgiem cenzury carskiej, wydawnictwa ksiąg liturgicznych i teologicznych dla staroobrzędowców całej Rosji. W tym celu zawarto umowę z drukarzem i wydawcą w Piszu Antonim Alojzym Gąsiorowskim w sprawie drukowania książek czcionkami cyrylickimi, które sprowadzono z Pragi Czeskiej. W ten sposób pod firmą „Sławianskaja Tipografija Jogannisburg“ zostały wydane czasosłow (horologion), psałterz.
Innym zarządzeniem mającym na celu skuteczną kontrolę nad staroobrzędowcami było nadawanie im nazwisk, zamiast dezorientujących administrację patronimików (nazwiska na podstawie imienia ojca). Staroobrzędowcy otrzymali nazwiska czysto polskie, po większej części typowo chłopskie: Rybak, Kuśnierz, Zając, Lis, Łabędź, Drozdowski, Słowik (to ostatnie przybrało obecnie formę z rosyjskim przyrostkiem -ow: Słowikow). Niektóre nazwiska zostały urobione od rosyjskich, zazwyczaj spolszczonych patronimików przez dodanie przyrostka -ski: Filippow - Filipkowski, Jakowlew - Jakubowski, Daniłow - Danielewski, Makarow - Makarowski. Aleksander Łariwonow wymyślił sobie nazwisko Macedoński (w pisowni niemieckiej Macedonszki), będące kalką spotykanego w rosyjskim środowisku duchownym Macedońskiego. Jedyne nazwisko rosyjskie przybrał wspomniany już niejednokrotnie Onufrij Jakowlew, właściciel Onufryjewa: za przykładem swego brata, kupca warszawskiego, zaczął się nazywać Smirnow. Gdy jednak ministerstwo spraw wewnętrznych po dwóch latach zatwierdziło nareszcie nowe nazwiska, okazało się, że wielu z ich posiadaczy je pozapominało, tak że w końcu nie było wiadomo, kto jak się nazywa, i wypadło zaczynać urzędowanie od nowa, przy czym niektórzy wybrali sobie nowe nazwiska.
Dla porównania niektóre nazwiska Rosjan zamieszkałych obecnie w Wojnowie i okolicach: Makarowski, Krasowski, Sadowski, Malinka, Dembowski, Kolasznik (wymawia: Kałasznik), Szlachcic, Filipkowski, Słowikow, Danowski, Labuszyn, Jarecki, Lisowski, Kuśnierz, Kroll (wymawia: Król), Szczerbakow, Worobjow.
Przed I wojną światową w domu zakonnym staroobrzędowców mieszkało prawie 50 mniszek.
Dwie ostatnie to Fima  i  Lena. Ostatnia  zmarła w 2006 r. W klasztornej cerkwi było wiele wspaniałych ikon. Niestety, ktoś uznał, że  to dobry interes i doszło do brutalnej kradzieży w latach 60-tych i później. Część odzyskano i znajdują się obecnie na zamku w Lidzbarku Warmińskim. W samej cerkwi umieszczono inne, można ją zwiedzać. Tak samo jak położony na półwyspie cmentarz mniszek i mnichów z prawosławnymi krzyżami. Na prawo od bramy z czerwonej cegły jest drugi cmentarz.
Obecnie w środku wsi jest cerkiew podległa jurysdykcji Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego.
Wojnowo ma typowo rosyjski charakter, rosyjską zabudowę. Ciągnie się na 3 kilometry. Domy są tylko przy drodze.
W  takiej to tajemniczej, mazurskiej wsi Stefan Zubczewski, szef KFP SDP postanowił zorganizować wystawy. Zdjęcia, w dużych formatach, rozmieszczone wzdłuż drogi prowadzącej przez Wojnowo od Klasztoru Starowierów przez "city wsi" czyli obok Cerkwi Prawosławnej, aż za most nad rzeką Krutynią (do 7.06.2017 eksponowane były cztery wystawy) wzbudzały duże zainteresowanie wycieczek rowerowych, pasażerów samochodów osobowych jadących do Mikołajek, które zwalniają, aby oglądać zdjęcia. Są też liczne wycieczki autokarowych, które przyjeżdżają do Cerkwi i Klasztoru.
17 czerwca 2017 r. nastąpiło oficjalne otwarcie Festiwalu - o godz. 17.oo przed sklepem "Magdalenka" w Wojnowie (jest to jedyny sklep we wsi), gdzie jest siedziba sołectwa Wojnowo. Goście przeszli (ok. 2 km) do Klasztoru Starowierów, oglądając po drodze wystawy, a w Klasztorze (Muzeum Ikon) obejrzą ostatnią wystawę fotografii - Nagrody SDP za 2016 rok - oraz zbiór ikon w Klasztorze.
Wystawy będą trwały od 17 czerwca do 17 września 2017 roku. Jest to pierwszy tego typu pomysł w Polsce. Faktycznie SDP trafiło "pod strzechy". Impreza powinna się wpisać na stałe w mazurski pejzaż.  Nic tylko bić brawo i jechać w kierunku Ukty. Uwaga! Tam w kościele oryginalny obraz „Opłakiwanie Chrystusa” Girolamo Muziano, włoskiego malarza z XVI wieku. Zaintrygował mieszkającego koło Ukty Krzysztofa Worobca ze Stowarzyszenia na rzecz Ochrony Krajobrazu Mazur Sadyba. I wywołał prawdziwą sensację! Do ewangelickiej parafii w Ukcie obraz trafił jako depozyt królewskiego muzeum w Berlinie. Z okazji konsekracji nowej świątyni przekazał go w 1863 roku późniejszy cesarz Wilhelm I. Teraz jest odnowiony. Co za piękno! O obrazie pisał w swoim przewodniku z 1923 roku Mieczysław Orłowicz.
Obecnie Starowierów jest najwięcej  w:  Gabowych  Gądach,  Wodziłkach,  Suwałkach,  Wojnowie.
Ale jest jeszcze jedna tajemnica! Gospodarstwo z cerkwią, klasztorem, cmentarzami i całą okolicą kupili państwo Ludwikowscy z Warszawy.  Gdy się  wychodzi z cmentarzyka na półwyspie są dwa nowoczesne nagrobki. Jeden Tomasza Ludwikowskiego, datami urodzenia i śmierci. Obok drugi, nie ma tylko daty śmierci. A  przy nazwisku pseudonimy z Powstania Warszawskiego.  Gdy wychodząc pytałem Panią Urszulę Ludwikowską dla kogo ten grób odpowiedziała: „dla mnie!”.

                        Andrzej Dramiński
                        Warszawa, 17 czerwca 2017 r.







     

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Poprzednia wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: http://old.sdp.pl