Ciekawe, jak zakończy się ostatecznie spektakl z panią HG-W w roli głównej. Na razie ma do zapłacenia 12 tys. zł grzywien za niestawiennictwo na wezwania Komisji Weryfikacyjnej w sprawie „reprywatyzacji” gruntów warszawskich. Ostatnia kwestia tej pani to było stwierdzenie, że „to nie jej osoba, a urząd zapłacić powinien te grzywny”, gdyż „jej nazwisko nie figuruje w dokumencie komisyjnym…”

Poseł Patryk Jaki, wiceminister, sprawiedliwości, obnażył co prawda łgarstwo i hucpiarskie manipulanctwo pani HG-W pokazując w TVP dokument, o którym mowa. Otóż na drugiej (!) stronie tego wezwania do zapłaty oczywiście nazwisko pani prezydent Warszawy występuje, bo nie występować po prostu nie może. Ale Pani Hania to stara cwaniara (chociaż i niezbyt lotna, skoro liczyła, że tym chwycikiem się wykpi), pokazała tylko pierwszą stronę, gdzie rzeczywiście jej nazwiska nie było. Doprawdy – cieniutkie „elity” ma ta Platforma…

Najzabawniejsze jednak jest uzasadnienie, że Pani Hania nie zapłaci. Nie zapłaci, bo to wezwanie pod adresem URZĘDU, a nie prywatne. A skoro tak – niech płaci Urząd. Urząd – czyli podatnicy, czyli warszawiacy. Mamy w tym momencie do czynienia z dwoma bytami – pierwszy to Urząd Prezydenta Warszawy, drugi – to Pani Hania. I między tymi bytami nie ma żadnej łączności. To nie Pani Hania, to Urząd jest wezwany do zapłaty.

Głupia sztuczka, chytra akurat dla lemingów, ślepo wierzących, że PO i jej wiceszefowa są w porządku. Dobre na 2 – 3 dni.

Ale przyjmijmy na moment, że tak właśnie jest, że Pani Hania to Pani Hania, a Urząd Prezydenta to osobny byt. Pani Hania, chce tego, czy nie, jest jednak tego Urzędu szefową, czyli kierownikiem, zwierzchnikiem. Urząd wobec tego może grzywny nałożone przez Komisję Weryfikacyjną zapłacić, ale w następnym ruchu powinien zażądać od Pani Hani, czyli kierownika jednostki, odszkodowania, a nawet podać ją do prokuratora pod zarzutem działania na szkodę firmy, którą ta pani kieruje. A szkoda jest ewidentna, bo gdyby Pani Hania stawiła się na wezwanie, grzywny by nie było. Nie stawiła się powodowana arogancją, strachem, hucpiarstwem – bez różnicy. Szkodę – 12 tys. zł. – spowodowała.

Uśmiać się zresztą można z tego wszystkiego, oj, można!

Ale nie tylko z tego.

Bo wspomniany wyżej poseł Jaki, wiceminister sprawiedliwości jak by nie było, opisując w TVP całą sprawę, wyznał, że… jego zdaniem Pani Hania postępuje nie w porządku, bo lepiej by było, gdyby stawiła się na wezwanie Komisji Weryfikacyjnej, złożyła wyjaśnienia, o które by ją proszono, a także- uwaga! – przeprosiła wszystkich za złodziejstwo, malwersacje i pogardę dla prawa, czyli za to, co działo się (i nadal dzieje!) w stołecznym magistracie pod jej rządami.

Tak, poseł Patryk Jaki, wiceminister sprawiedliwości, człowiek dojrzały i wykształcony, naprawdę tak powiedział.

Nie wiem, czy to miała być tylko taka gra „pod publiczkę” czy Pan Poseł naprawdę tak myśli. Mam nadzieję, że prawdziwy jest wariant I, czyli że Pan Poseł po prostu udawał, „rżnął głupa”, strach bowiem pomyśleć, że Pan Poseł i wiceminister sprawiedliwości, dorosły mężczyzna i polityk, mógłby tak myśleć naprawdę; że bardzo ważny urzędnik naszego państwa oczekiwałby od przedstawicielki zdegenerowanej zupełnie części naszej klasy politycznej (PO) jakichś zasad: honoru, uczciwości, przyzwoitości, poczucia obywatelskiego etc. Każdy dzień od wygranych przez PiS wyborów pokazuje dowodnie, że tzw. opozycja, a zwłaszcza Platforma „Obywatelska”, to ludzie pozbawieni jakichkolwiek skrupułów, krzty przyzwoitości; że to – jak ich trafnie określił Jarosław Kaczyński – „kanalie”. A spodziewać się po kanaliach honorowego postępowania może tylko ktoś skrajnie naiwny.

Przykrą rzeczą byłoby przyjąć do wiadomości, że rządzą nami naiwniacy…

Rzecz nie dotyczy zresztą tylko pos. Jakiego. Podobna świętoszkowatość, podobna naiwność cechuje wielu ludzi ekipy Dobrej Zmiany, przez co oglądamy wciąż szarpiący nerwy spektakl, w którym po jednej stronie występują cyniczne łotry, oszuści i kłamcy, a po drugiej – ludzie uczciwi, ale niestety (przynajmniej w retoryce) naiwni jak dzieci. Jedni zakrzykują współrozmówców, wciskają im jawne kłamstwa, robią z przeciwników politycznych durniów, ci drudzy zaś modulują głosy, starają się argumentować rzetelnie i racjonalnie.

Szkoda czasu, drodzy panowie!

Im szybciej zrozumiecie, z kim naprawdę macie do czynienia, tym lepiej – dla was i dla Polski.

Inaczej będzie to jeden wielki ubaw, będzie to tzw. śmiech na sali.


 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Poprzednia wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: http://old.sdp.pl