Cóż to za kraina, owa Warmia? Obecnie tak silnie zdominowana przez Mazury. Bo to właśnie Mazury są tym prawie jedynym określeniem tego, co na Warmii i Mazurach. Jeziora, lasy, słońce, cudowny odpoczynek. To właściwie cały czas Mazury. Nawet jak w telewizji zapowiadają pogodę, to na Mazurach: słońce i wysoka temperatura.

Mimo, że  Warmia w całości leżała na terenie Prus, państwa Zakonu Krzyżackiego, czy później Prus Wschodnich, to właśnie najdłużej należała do Korony Polskiej i Polski. Policzmy to:  Warmia była w państwie krzyżackim od 1243 r. do 1466 r. czyli 223 lata. Czyli politycznie we władaniu zakonu była od 1243 r., traktatu w Anagni, gdy powołano m.in. biskupstwo  warmińskie. Każdemu z biskupów przyznano prawo do wyboru 1/3 terytorium biskupstwa jako podstawę świeckiego utrzymania. Tylko biskup warmiński wybrał ją w jednym kawałku od Fromborka i Braniewa po Olsztyn, Lidzbark Warmiński i Biskupiec na południu. Przypominała kształt siekiery o szerokiej podstawie na południu i zwężającym się terytorium na północ. Dlatego później Niemcy mówili, że Warmia wisiała jak siekiera nad byłymi Prusami Wschodnimi. Pozostali biskupi wybierali co lepsze małe enklawy, które im zresztą szybko Krzyżacy odebrali.  

Weszła w skład Korony Polskiej po II pokoju toruńskim, czyli od października 1466 r. I była jej składnikiem nieprzerwanie do I rozbioru Polski we  wrześniu 1772 r. Wtedy biskupiego baranka zastąpił dwugłowy, czarny pruski orzeł.  Dokładnie 306 lat. Potem Królestwo Pruskie, republika weimarska, III  Rzesza do 1945 r. Jak długo? Tylko 173 lata. A od zakończenia II  wojny światowej 72 lata, czyli łącznie. Gdy dodamy do 306 lat, mamy łącznie Warmię w granicach Polski już 378 lat. Tak, najdłużej. Dlaczego to takie ważne?  Bo  jak  mówimy „Ostpreussen”, to wydaje nam się, że były  to ziemie niemieckie lub cały czas w niemieckim władaniu. A  to kompletna nieprawda! Mało tego, Mazury, czy  byłe Prusy Książęce, to po sekularyzacji Prus w 1525 r.  terytorium protestanckie. Warmia, mimo wszystko i mimo nacisków, pozostała rzymskokatolicka. I taką jest od 1243 r. do dziś, czyli  774 lata! To nie zwykła statystyka, ale pokazanie jak silne były i są  wpływy polskie w tej północno-wschodniej części, na wschód od dolnej Wisły. Biskupstwo warmińskie podlegało metropolii-arcybiskupstwu w Rydze. Co ciekawe, z powodu sekularyzacji Prus i przejścia tamtejszych władz kościelnych na protestantyzm w 1566 r., Warmia  uzyskała prawo egzempcji, czyli podlegała bezpośrednio Rzymowi! Aż  do 1929 r., gdy włączono ją do metropolii we Wrocławiu.  Czyli znowu

samodzielność przez 363 lata!
I to tu stało się coś zupełnie niezwykłego, co jak mi mówił Edmund Piszcz, ks. Arcybiskup senior w diecezji warmińskiej (1988-2006), wzburzyło i to silnie niemieckie elity.  Od  27 czerwca do 16 września 1877 roku  rozpoczęły się Objawienia Matki Boskiej w Gietrzwałdzie.  Maleńkiej  wsi warmińskiej, w  południowo-zachodnim krańcu Warmii.  Pokazywała się dwóm dziewczynkom: 13-letniej Justynie Szafryńskiej i 12-letniej  Barbarze Samulowskiej z pobliskich Woryt: ta pierwsza powiedziała:
-„Widzę coś, to jest duże i wygląda jak człowiek” odpowiedziała na pytanie matki. Z wieczornego spaceru właśnie wracał ksiądz Weichsel, proboszcz, Niemiec, ale znający poslki...Dziewczynka wysunęła prawą rękę w odległości ok. 10 kroków od drzewa wskazując na wspomniane już miejsce z wyschniętą gałęzią i powiedziała, że na zdobionym złotymi perłami fotelu siedzi piękna Pani ubrana w biel, z błyszczącymi, opadającymi na plecy włosami.
Proboszcz domagał się by dziecko odmówiło Zdrowaś Maryjo. Jak dziecko skończyło zawołało: „O, teraz wszystko jeszcze  jaśnieje, a teraz przychodzi dzieciątko z nieba w biało-żółtej szacie, na piersi obwiązane złotem ze złotymi skrzydłami i białym wieńcem na głowie. „A teraz - dodała- a teraz dzieciątko ukłoniło się głęboko przed ta Panią. Pani wstała i podniosła się ku niebu mając dzieciątko po lewej stronie..teraz znikła i widzę jeszcze tylko jasny blask”.
Wiadomość o objawieniu błyskawicznie rozchodziła się w całej parafii i poza jej granicami. W kolejny dzień, 29 czerwca, obchodzony jest w diecezji warmińskiej jako dzień świętych Piotra i Pawła. W czasie modlitwy różańcowej miała to samo widzenie. Następnego wieczoru, w przededniu Komunii Świętej, Justyna miała zapytać-tak jak jej poradził proboszcz-gdyby zjawisko się znów ukazało, „czego ono oczekuje?”.
Znowu ukazała się ta błyszczącą panienka, tym razem całkiem sama. Na cicho zadane pytanie w języku polskim odpowiedziała w języku macierzystym dziecka:
„Życzę sobie, by codziennie odmawiać różaniec”. Głos, którym wypowiedziała te słowa był tak głośny, że Justyna myślała, że  usłyszeli je wszyscy ludzie na całym placu kościelnym.
To język polski w jakim przemówiła Matka Boska

przestraszył obce elity, ściągnął na gietrzwałdzkie błonia olbrzymie tłumy: (przepisuję z „Na tropach Smętka” z IV wydania z 1936 r, wydanego w Bydgoszczy, będącego własnością rodziny Samulowskich-z zachowaniem pisowni):
„Oznaczonego dnia, ósmego września (1877 r.), spłynęło do Gietrzwałdu pięćdziesiąt tysięcy pielgrzymów ze wszystkich stron dawnej Rzeczypospolitej. Osobliwie dużo było Wilnian. Ludzie przybyli z Królestwa, z pod Przasnysza i Myszyńca, w dni poprzedzające widzieli szeroką jaśniejącą  drogę, ścielącą się po niebie w stronę Gietrzwałdu.
W  wilję uroczystości w kolasie, zaprzężonej w czwórkę koni, obłożony pierzynami zajechał posąg Matki Bożej, zamówiony gdzieś tam w Lipsku. Czekała już na ten posąg kaplica pod klonem wymurowana...

Ludzie z Woryt i ludzie z Plusk, ludzie z Olsztyna i ze Stawigudy, i z Ornety i Fromborka, pielgrzymi z całej Warmiji, zaciśniętej w szponach obcego systemu, śpiewali”:

Od wszystkich na świecie opuszczeni,

Jak nędzarze głodni i spragnieni,

Przyszlim, matko, byś nas nakarmiła,

I pociechą serca napoiła.

Z listu do Olsztyna, który otrzymałem w Warszawie (1935):

„Tegoroczny odpust 8 września był wielkim świętem polskości. Spłynęło 60.000 ludzi i rozległ się śpiew polski-po raz pierwszy od 30 lat. Ludzie śpiewali całą duszą, aż drżały ściany kościoła”.

Obecnie każdego roku, w pierwszą niedzielę po 8 września ma miejsce maryjne święto. Nazywane dużym odpustem. Gdyż poprzedza je mały odpust 15 sierpnia, w Święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. W  tym roku są  to specjalne chwile, gdyż  obchodzimy 140 rocznicę Objawień Matki Boskiej w Gietrzwałdzie. 10 września 2017 r. na błoniach będą miały miejsce główne uroczystości odpustowe. Udział zapowiedział Salvatore Pennacchio, nuncjusz apostolski w Polsce. A ponadto Episkopatu Polski i władz państwowych. Homilię wygłosi J.E. abp Wojciech Polak, Prymas Polski.

Do Gietrzwałdu znów spłyną tłumy.  Zapraszamy gorąco wszystkich.

                            Andrzej Dramiński    

 
Udostępnij
Komentarze
Disqus

Poprzednia wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: http://old.sdp.pl