„Nieprzyjemny zapach pod pachami…” - reklama wali po uszach i oczach.

Tępa twarz masochisty-polityka - to ma być przedstawiciel opozycji.

Głupawka, która nawet bardzo chce ale jej… nie wychodzi. Najwyraźniej przejęto się na Woronicza wierszykiem, że „najpiękniejsze trzy zapachy - z … i spod pachy”. Wiadomo, że de gustibus non est disputandum, ale telewidzowie powinni mieć wybór nie tylko numeru kanału, ale i co w nim.

To, że telewizja nie liczy się ze swoimi pracownikami, zwłaszcza byłymi, nawet bardzo zasłużonymi - to constans. Tak było zawsze i tak jest nadal. Kiedyś jednak pomysły tryskały jak woda z gejzeru. Dziś stać ją tylko na remake. Może to i dobrze. Bo zwykle jak półgłówek coś wymyśli to tylko półdupek się śmieje. Wrodzone chamstwo telewizji publicznej polega na tym, że jeśli nawet posługują się tam - dla zapowiedzi „nowego” programu pierwowzorem - to prawdziwego twórcę, który mimo upływu lat jest jeszcze rozpoznawalny, wymienia się półgębkiem i pokazuje w dalekim planie nawet nie przez sekundę, ale tylko pół. Wojciech Pijanowski był autentyczną utalentowaną gwiazdą teleturnieju „Koło Fortuny”, a czy obecna kopia nie będzie do chrzanu - to dopiero zobaczymy.

Szanujcie staruszków - też nimi będziecie.

Niedojrzałym zawodowo i psychicznie wodzom wydaje się, że młodość porwie i przysporzy widzów. Owszem młode, ładne buźki przyjemnie się ogląda. Gorzej z tym co słyszymy. Sęk- że aby „paplać” to trzeba mieć coś do powiedzenia. Oczywiście wyrzucającemu szybko potoki słów wydaje się, że to ekscytujące co klepie. Ale tak nie jest. Wystarczy, że pojawi się na ekranie osoba, która ma dorobek - np. pisze teksty (to najlepszy trening), była dobrym korespondentem zagranicznym, potrafi słuchać i dopiero potem informuje, a nawet komentuje nie posuwając się do nachalności.

Każdy może mniemać, że ma talent. Ale po to są tzw. „redaktorzy” - niżsi i wyżsi - by dobrze wybierać. Sęk (drugi) w tym, że oni nie bardzo wiedzą czego chcą. Bo i skąd mają wiedzieć skoro jeszcze niczego ważnego w życiu nie zrobili a stanowisko zawdzięczają nominacji politycznej. W dodatku podstawowym zajęciem i troską kadry jest rywalizacja - i to bezkompromisowa - z kolegami. Nie popycha się wózka wspólnie i zgodnie, choć wózkarską przeszłość (to zresztą nic złego) ten i ów ma za sobą. Po prostu tych „zarządzających” jest za dużo i odpowiedzialność za program się rozmywa.

Telewizyjne reklamy od kasowej klapy nie uratują. Obrzydzają i ogłupiają. W dodatku za to szkodnictwo społeczne nikt nie odpowiada. TVP nie jest Kurskiego i jemu podobnych. To tylko urzędnicy państwowi posadzeni tam na chwilę na stołku. Prezes to saper z granatem w ręku, który można dobrze użyć lub wrzucić do szamba - a wtedy obryzga wszystkich. I dezodorant, nawet najlepszy - nie pomoże.

Nie pchaj się na afisz - jeśli nie potrafisz. Niestety pod osłoną nocy grasują graficiarze, którzy niszczą bezkarnie nawet szacowne zabytki.

Niestety z Telewizją Polską żegnają się lub są wypychani najlepsi. Ostatni powiedział goodbye - ponoć ze łzami w oczach - prowadzący programy kulturalne, rzeczywiście bardzo kulturalnie i fachowo red. Michał Chaciński (po 12 latach). Jego szef - red. Mateusz Matyszkiewicz ma dużo na głowie bo i „jedynkę”. Dużo mieć jest dobrze, ale za dużo - to oczywiście nie da rady. A tu jeszcze odchodzi mu dobry zawodowo człowiek.

TVP to bardzo ważne medium. Byle była powszechna, publiczna, społeczna - ale nigdy państwowa. Mogą w niej być programy okienka - specjalnie wydzielone - rządowe, sejmowe i senackie, itp. Ale musi to być mocno zaznaczone. Reszta to wynik pracy oby zdolnych ludzi, bo i dla ludzi ten cały ambaras.

 

11 IX 2017  Stefan Truszczyński

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Poprzednia wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: http://old.sdp.pl