Tak zawsze zaczynały się kolejne odcinki parodii „Trylogii” w Kabarecie ELITA, w magazynie satyrycznym Marcina Wolskiego „60 minut na godzinę”. Z tym, że ten felieton będzie mało satyryczny, choć owo „Oj, niedobrze…” pasuje tu jak ulał.

W jednym z ostatnich Poranków Radia Wnet na „gościnnych” falach Radia Warszawa Krzysztof Skowroński i jego gość, red. Michał Karnowski, odbyli jedną z najważniejszych politycznych rozmów ostatnich lat. Rozmowa była alarmistyczna, ale merytoryczna i wcale nie histeryczna. Diagnozy sformułowane w jej trakcie powinien poznać każdy, komu polskie zmiany są bliskie i kogo niepokoją działania prezydenta A. Dudy.

Nie będę tego streszczać, zainteresowanych odsyłam na portal Radia Wnet. Zrobię za to co innego – spróbuję rozszerzyć temat wspomnianej dyskusji o wątek, którego rozmówcy nie poruszyli. Mam na myśli możliwe także i międzynarodowe implikacje działań Pana Prezydenta.

Wejście przez PAD w zwarcie z PiS zostało – są na to liczne dowody – dobrze, a chwilami nawet entuzjastycznie przyjęte przez „opozycje totalną”. Popłynęły pochwały ze strony środowisk, których pochwał uczciwy człowiek powinien się raczej wstydzić. Natychmiast też zaczęto tu i ówdzie przebąkiwać, że „Pan Prezydent myśli o utworzeniu własnej partii politycznej”, a przynajmniej o ufundowaniu jakiegoś „ośrodka prezydenckiego”. Zaprzeczenia tylko umacniały wiarę w podobny rozwój wypadków.

Oczywiście Jarosław Kaczyński kontroluje sytuację, ale przecież nikogo po łapach bić nie będzie – jak ktoś woli Pana Prezydenta od obozu Pana Prezesa, jego wola.

Wydawało się, że kolejne spotkanie Prezydenta i Prezesa (6 października) doprowadzi do zbliżenia stanowisk, co było powszechnie oczekiwane także przez stronę rządowi przeciwną. Wyraźnie mówiono i z prawa i z lewa, że spór o kształt prawa i systemu sędziowskiego nie służy Polsce. W domyśle jednak – co nietrudno zrozumieć! – winą za przedłużający się impas w sprawie reformy wymiaru sprawiedliwości obarczano (jakże by inaczej!) PiS i prezesa Kaczyńskiego.

Znamy już bardzo „okrągłe” wypowiedzi rzecznika prezydenta po tym spotkaniu. Ale były i konkrety: Pan Prezydent zażądał od PiS przedłożenia mu proponowanych poprawek do jego projektu na piśmie. Jednocześnie ów rzecznik stwierdził, że Pan Prezydent ze swych „warunków brzegowych” nie zrezygnuje.

Zanosi się więc na kolejną fazę impasu, może i na kolejne weta, bowiem Jarosław Kaczyński w rozmowie z „Gazetą Polską” stwierdził wyraźnie, że PiS na zmiany pozorne, kosmetyczne, nie wyrazi zgody. Wspomniał też o znacznych ustępstwach, które już poczyniono, idąc za prezydenckim przedłożeniem…

Jak będzie? Tymczasem nie wiemy. Ale scenariusz „czarny” nie jest wykluczony. I wtedy – co? Rozziew stanie się faktem. Gdyby tak było, zachodnia opinia publiczna otrzymałaby wyraźny sygnał, wsparty oczywiście przez rodzime i zachodnie media: Jarosław Kaczyński ma zakusy autorytarne i absolutystyczne do tego stopnia, że wchodzi na wojenną ścieżkę nawet z prezydentem z własnego „zaciągu”, z własnego obozu politycznego.

Euroliberałowie i eurolewactwo tylko na to czekają. Przypomną wszystkie wcześniejsze „przestrogi” przed tolerowaniem rządu Prawa i Sprawiedliwości, powrócą stare argumenty o „zamachu PiS na demokrację”, o „faszyzacji” władzy w Polsce. Zachodu nie będą przecież obchodzić ważne niuanse ani meandry wewnętrznej polskiej polityki. Im wystarczą proste, nagie fakty – one są dużo łatwiejsze do interpretacji, mają też większą nośność propagandową.

To, co ma uchodzić za wspomniany wyżej „obóz prezydencki”, dozna z pewnością znacznego wzmocnienia. Atmosfera stanie się bardziej gorąca…

Że za tym mogą pójść kolejne kroki, wymierzone w Polskę i jej demokratycznie wybraną władzę – rozumie się samo przez się. A dokąd to wszystko może doprowadzić – nie trudno sobie wyobrazić.

I to jest właśnie przyczyna, a właściwie to jest zespół przyczyn, dla których postawę prezydenta Dudy należy uznać za totalną polityczną krótkowzroczność.

Jarosław Kaczyński w jednym z wywiadów stwierdził zdecydowanie, że jeżeli reforma sądownictwa nie uda się w kształcie planowanym przez rząd, PiS jej zaniecha, nie będzie ciągnąć niczego na siłę.

Tak, ale wtedy Dobra Zmiana utknie jak koń w piachu.

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Poprzednia wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: http://old.sdp.pl