Od 12 grudnia obowiązuje nowe prawo dotyczące autoryzacji. Zmienione Prawo Prasowe stanowi, że 1. Dziennikarz nie może odmówić osobie udzielającej informacji autoryzacji dosłownie cytowanej wypowiedzi, o ile nie była ona uprzednio publikowana lub była wygłoszona publicznie. 2. Dziennikarz informuje osobę udzielającą informacji przed jej udzieleniem o prawie do autoryzacji dosłownie cytowanej wypowiedzi. 3. Osoba udzielająca informacji niezwłocznie po uzyskaniu od dziennikarza informacji, o której mowa w ust. 2, zgłasza mu żądanie autoryzacji dosłownie cytowanej wypowiedzi […]6. Nie stanowi autoryzacji zaproponowanie przez osobę udzielającą informacji nowych pytań, przekazanie nowych informacji lub odpowiedzi ani zmiana kolejności wypowiedzi w autoryzowanym tekście materiału przewidzianego do publikacji w prasie.

Informowanie o prawie rozmówcy do autoryzacji wypowiedzi wielu dziennikarzom wydaje się sztuczne. Przyznają, że lepiej byłoby zachować dotychczasową formułę autoryzacji na życzenie (ze strony rozmówcy). Zadowoleni są z tego, że czas na autoryzację wynosi teraz od 6 godzin w odniesieniu do dzienników do 24 godzin w odniesieniu do czasopism. Wydaje się jednak, że wprowadzone zmiany nie odpowiadają duchowi żądań i oczekiwań określonych przez zjazd programowy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich w Kazimierzu w kwietniu 2015 roku. W Uchwale nr 17, pkt. 4 postulowaliśmy „Likwidację obowiązku autoryzacji”. Dziwi więc pozytywna opinia o zmianach formułowana przez niektórych czołowych działaczy naszego Stowarzyszenia.

W kontekście ocen, które dotyczą nowelizacji, warto zapoznać się z komentarzem prof. Jacka Sobczaka, medioznawcy i prawnika, zamieszczonym w „Rzeczpospolitej” z 28 grudnia. Prof. Sobczak stwierdza, że „nowelizacja jest wysoce niekorzystna dla udzielających informacji, jeżeli napotkają dziennikarza nierzetelnego, który zmieni kolejność wypowiedzi albo opuści część wypowiedzi bądź przedstawi ja w sposób zniekształcający”. Jest to przyjęcie punktu widzenia osób udzielających informacji. Wobec takiego argumentu można wysunąć argument przeciwstawny, przychylny dziennikarskiemu punktowi widzenia, kiedy w miejsce „nowelizacja jest wysoce niekorzystna dla udzielających informacji, jeżeli napotkają dziennikarza nierzetelnego” wstawimy „nowelizacja jest wysoce niekorzystna dla dziennikarzy, jeżeli napotkają nierzetelnego rozmówcę udzielającego informacji”, itd.

Z tego przykładu wynika, że skoro i tak zmienione prawo może być wykorzystane w sposób nierzetelny, to może należałoby je po prostu znieść i pozostawić bez autoryzacji dosłownie przytaczane cytaty oraz wprowadzić prawo do autoryzacji „na życzenie dziennikarzy”. Byłoby to oczywiście odwrócenie reguł, ale zgodne z duchem i formułą przyjętą przez zjazd Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.

Marek Palczewski

28 grudnia 2017

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Poprzednia wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: http://old.sdp.pl