Porzucanie kobiet nie jest społecznie akceptowalne. Jednak niejedno męskie bydle rzuca żonę, bo mu się zestarzała albo znudziła. Nieważne, że rodziła mu w bólach dzieci, karmiła własnym ciałem i wychowywała. Zupełnie odbiło obywatelom uważającym się za obrońców demokracji, gdy wybrali sobie na lidera alimenciarza niechcącego płacić na własne dzieci.

                Ale w samym pępku Polski, w stolicy, również wykluł się nie lada problem. Co zrobić z hołubioną jeszcze niedawno wybranką Warszawiaków? Co z nią zrobić, gdy tak strasznie obciąża konto tonącej zresztą partii! Życzliwi doradzają Rafałowi Trzaskowskiemu, nowemu kandydatowi PO na mera, jak ma odczepić się od „tej baby”. Schetyna, PO-wcy już się odsuwają. Powoli krok po kroku, po cichu. Trochę wstydno, bo ci panowie udają rycerskich obywateli. Jednak nie żenili się z panią Hanią i iść na dno razem z nią nie zamierzają. W prawdzie  orkiestra na Titanicu grała do końca, ale to były inne czasy.

                Trzaskowski idzie jak burza, choć ma kulę u nogi. Jego świętej pamięci tata nie był ubekiem, jak to jest u wielu prominentów, ale znakomitym muzykiem. Mama też okazała się bardzo mądra, bo dobrze wychowała syna i jeszcze lepiej go wykształciła. Choć młodzieniec był temperamentny i niespokojnego ducha.

                Gronkiewiczowa jest już całkowicie na aucie nawet jeśli rodzinka odda sprytnie wykombinowane miliony. Chudnie biedaczka i marnieje w oczach. Chciała prezesowi Jackowi Kurskiemu zabrać sylwestrową balangę. Wydała sporo a mimo to z niewielkim echem. Oczywiście pan Jacek też zadziałał. Nie dopuścił do eksponowania w mediach publicznych warszawskiego balu na placu Bankowym. Nie płakałbym z tego powodu. Zarówno w Warszawie jak i w Zakopanym zaserwowano nam szmirowate widowiska. Oczywiście na szmirę zawsze znajdą się amatorzy liczeni nawet w tysiącach. Miłośnicy faceta z tępą gębą i wypiętym tyłkiem maszerującym tam i z powrotem po pięknie zresztą oświetlonej scenie. Kto na Boga to reżyserował? Kiedyś w telewizji coś podobnego nie miało prawa się pokazać.

                Oczywiście na de-gusta nikt nie poradzi. Podobnie jak na władzę.

                Trzaskowskiego może jeszcze zatrzymać Beata Szydło. Choć to pani z prowincji ale polubiono ją. Zresztą większość „warszawiaków” też stamtąd. Podobno kiedyś to miasto było rzeczywiście elitarne. Ale warszawskich polskich i żydowskich intelektualistów zbrodniarze niemieccy zagazowali lub rozpędzili po świecie. Ludzie szlachetni i odważni poginęli porywając się z motyką na słońce. Było tak jak chciał śmiejący się cyniczny morderca ludzkości, który zatrzymał ofensywę nad Wisłą i pozwolił dokonać rzezi miasta. Następnie, zresztą rękami zdradzieckich tubylców, wymordował najlepszych synów naszej Ojczyzny.

                Była potem wielka nadzieja ale długo nie było ani prawa ani sprawiedliwości. Dokonywało się to wszystko za zgodą a nawet poparciem wielu nieprawdziwych sędziów, pisarzy i dziennikarzy.

                Jak będzie po najbliższej jesieni – zobaczymy. Teraz to już czas nie kroczy ale biegnie.

                Tymczasem odpowiedzialne publiczne media śpią. Już powinny pokazywać najlepszych ludzi – mądrych i uczciwych. A rosną nam na szczęście tacy. Nie tylko w Warszawie, ale w całym kraju. TVP nie kwapi się jednak, aby ich pokazywać. Wałkuje ciągle tych samych. A oni oczywiście kwapią się aż za bardzo do polityki, bo to przecież znakomita synekura.  Może właśnie to towarzystwo odstręcza od polityki ludzi ciekawych i uczciwych.

                Warszawska telewizja publiczna i inne telewizje regionalne mają w zapisie obowiązki misyjne. Nie mają jednak wystarczającego czasu antenowego ani kompetentnych kadr. Nie potrafią, nie mogą wykonać dobrze misyjnej pracy.

                Mamy nawet dwie medialne Rady. Jedna jest konstytucyjna, a druga  nie wiadomo po co. Latami nie możemy się doczekać rozwiązania sprawy abonamentu telewizyjnego. Najwyraźniej ludzie odpowiedzialni uważają, iż im dłużej będą „pracować”, tym więcej zarobią. Ale ludzie zwykli w końcu mogą przestać płacić za radio i telewizję, a nawet mogą nie pójść głosować - jeśli uczciwie i wyczerpująco nie przedstawi się kandydatów.

                Trzaskowski jakoś tam pozbędzie się skompromitowanej towarzyszki. Jednak nie wiadomo czy popularna ciągle pani ekspremier nie dojdzie do wniosku, że dała się użyć zastępczo. Kobiety są ozdobą, choć czasem pokrzywą. Owszem, lżej jest koniom jeśli balast spada z wozu. Tylko dobrych – i kobiet i mężczyzn - szkoda jednak tracić.

 

                               Stefan Truszczyński                                                                       8 I 2018

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Poprzednia wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: http://old.sdp.pl