Trzy tygodnie temu na angielskojęzycznym portalu MSZ Poland.pl pojawił się mój tekst pt.”A story  of  fake news”, który opowiadał o losach tekstu korespondentki Associated Press w Warszawie, Vanessy Gery, który obiegł świat. Do ministra Spraw Zagranicznych Jacka Czaputowicza odezwał się rzecznik ds. etyki AP, John J. Daniszewski, który bronił artykułu Gery, a także poprosił o spotkanie, „aby pozwolić wyjaśnić polska perspektywę na sprawy europejskie i światowe”. Już wyobrażam sobie ten wywiad, zapewne pióra Vanessy Gery, gdzie polski minister spraw zagranicznych nie rozpoznałby własnych słów, i który  znów przewędrowałby świat. Do listu reprezentanta AP zastosujemy standardową w takich razach procedurę – umieścimy fragmenty, a potem fragmenty mojejodpowiedzi na Poland.pl . Jak widać, walka o dobre imię Polski na świecie, trwa w najlepsze.

Dear Sir,

Dziękujemy za  e-mail z wyjaśnieniemi, dotyczącymi artykułu  korespondentki  AP w Warszawie, Vanessy Gery, opublikowanego 10 listopada 2017 roku. Niestety, nie znaleźliśmy ani słowa wyjaśnienia, dotyczącego dwóch  podstawowych  naruszeń prawa kodeksu dziennikarskiego / Journalists’ Code of  Ethics/. 1/ opublikowanie reportażu z wydarzenia na jeden dzień przed  zdarzeniem, co dyskryminuje materiał jako źródło  wiedzy o MN 2017, i 2/ pokazanie go w sposób, który nie tylko nie odzwierciedla prawdy o Marszu Niepodległości,  lecz przedstawia je w nieprawdziwy i ekstremalnie negatywny sposób. W liście Pana nie ma ani  słowa o złamaniu  kodeksu dziennikarskiego – a także  deklaracji zasad etycznych Associated Press ManagingEditorsCode of Ethics- przynajmniej   w dwóch  punktach, które mówią:  a/ dąż do prawdy i informuj  o niej” , „działaj niezależnie i bądż odpowiedzialny za to, co uczyniłeś”.  Twórcom tej deklaracji zapewne do głowy nie przyszło, aby zawrzeć w niej punkt „nie twórz zamiast relacji  z wydarzeń fikcyjnych paralelnych światów” i  „nie podawaj czytelnikom fikcji politycznej zamiast  faktów”.  Co uczyniła korespondentka AP Vanessa Gera, wysyłając w świat  reportaż z Marszu Niepodległości, zanim się  odbył. W dodatku  w sposób tendencyjny, cytując wypowiedzi liberalnej lewicy i nie równoważąc ich  cytatami  reprezentantów innych opcji politycznych.  To właśnie nazywa się fake newsem.

    Bardzo nam przykro, ale Jego Ekscelencja Minister Spraw Zagranicznych Jacek Czaputowicz jest bardzo zajęty  kierowaniem polityką zagraniczną Rzeczpospolitej Polskiej i jego kalendarz  na długi czas jest  wypełniony licznymi zobowiązaniami. Zwłaszcza teraz, podczas tzw. ofensywy dyplomatycznej, zapoczątkowanej reshufflingiem polskiego rządu  na początku 2018  roku.

A więc 10 listopada, na dzień przed Marsze Niepodległości,  ekstremalnie krytyczny materiał Vanessy Gery, korespondentki Associated Press,  poszedł w świat. „Faszyści i prawicowi ekstremiści - pisała Gera – zwołują się na sobotni marsz w Warszawie, który stał się największym spotkaniem białych suprematystów w Europie i, prawdopodobnie, poza Europą … Marsz … w ciągu ostatnich lat ściągał dziesiątki tysięcy uczestników. Ekstremiści ze Szwecji, z Węgier, Słowacji i innych krajów, przyłączają się do polskich nacjonalistów…” I ani słowa o tym, że to Niemcy są  światowym centrum ruchów faszystowskich, marszów prawdziwych faszystów odbywa się w tym kraju ok. 200 rocznie, a w Bundestagu znalazła się partia AfD, która sławi Wehrmacht.   Zero informacji o niemieckich lewakach z Antify, którzy przez  kilka lat  zjeżdżali do Warszawy na marsze, żeby rzucać petardami i bić się z policją, albo że od dwóch lat, kiedy rządzi  Law and Justice, na marszach zapanował spokój.  Również o tym, że hasłem wiodącym tegorocznego marszu w Warszawie było „My chcemy Boga”, a nie „my chcemy Hitlera”, o morzu biało-czerwonych flag, niesionych przez młodych i starszych, dorosłych i dzieci, o braku tzw. incydentów i adekwatnych działaniach służb porządkowych. I o tym, że  jeden czy dwa banery, niesione przez  4-6  chuliganów -  na 60 tysięcy uczestników Marszu! – zostało należycie ukaranych aresztem lub grzywnami.  Ale jak autorka „reportażu” mogła o tym wiedzieć, skoro jej tekst poszedł w świat 24 godziny przed  imprezą? 

A kogo Vanessa Gera zaprosiła do skomentowania swojej political fiction o zdarzeniu, które się jeszcze nie odbyło? Rafała Pankowskiego, działacza lewicowo-liberalnego portalu Stowarzyszenie Nigdy Więcej – jakby to w Polsce narodził się Hitler, faszyzm i nazizm – choć i Polska i Europa stały się ofiarami niemieckiego faszyzmu, choć w Niemczech co drugi dzień odbywają się marsze prawdziwych faszystów, i to w Republice Niemiec, a nie w Polsce potrzebne są podobne Stowarzyszenia jak Nigdy Więcej. Inni rozmówcy Gery, to dziennikarze  Andrzej Sołtysik i Anna Kalczyńska z lewicowo-liberalnego kanału telewizyjnego TVN. Podobnie jest z zagranicznymi  komentatorami Gery.  Chodzi  nie tylkoo „monokulturę ideologiczną”,  lecz i rzetelność dziennikarską.  Znany brytyjskie program  Today  BBC  Radio4, prowadzony przez  lewicowca Johna Humphreysa, w dyskusjach zawsze sięga po reprezentantów dwóch opcji poglądowych, czego Gera nie zrobiła.

   Jeszcze tego samego dnia tekst Gery widać było w wydaniu online brytyjskiego Independenta, potem  w irlandzkim Independencie, potempolitical fiction Gery  przedrukowało na swojej stronie internetowej Boston Herold Radio, a także BalticReview, już z tytułem „Nienawiść znalazła dom: marsz polskich prawicowych ekstremistów rozchodzi się w świat” – jakby domem faszystów była Polska, a nie Niemcy. Materiał z Associated Press znalazł się również w wydaniu internetowym brytyjskiego tabloidu Daily Mail – i tak fake news Vanessy Gery rozniósł się po świecie, od South China Morning Post do Boston Herald Radio. I proszę nie mówić, że wysyp tych materiałów, to przypadek, bo wszystkie zaznaczały źródło pochodzenia przedruków. I była to Associated Press.

A jak poważne straty wizerunkowe na świecie poniosła Rzeczpospolita Polska na skutek fake newsa Vanessy Gery? Ogromne. W mediach  od Stanów Zjednoczonych, poprzez Europę do Wysp Japońskich ukazały się teksty o „sześćdziesięciu tysiącach polskich faszystów, maszerujących w Warszawie w Marszu Niepodległości”. Nie w Niemczech, nie w Stanach Zjednoczonych, gdzie istnieją grupy neo-nazistowskie i na co dzień manifestują swoją obecność, nie w Wielkiej Brytanii, gdzie działa partia Britain First, lecz w Polsce, gdzie najpierw komuniści, a teraz kolejne rządy  likwidują śladową nawet obecność prawicowego czy lewicowego ekstremizmu!  I  nie jesteśmy w swoim  proteście odosobnieni.  Opiniotwórcza organizacja pozarządowa Reduta Obrony Dobrego Imienia Polski wystosowała do Associated Press protest, który podpisało wiele tysięcy Polaków. W wyniku tej interwencji  szereg mediów, które przedrukowały  tekst Vanessy Gery, już skorygowały zawartość. A wystarczy spojrzeć na polskie fora internetowe, aby się upewnić, jak bardzo Polacy są oburzeni nierzetelnością i tendencyjnością dziennikarską  Gery, i jak bardzo  nadszarpnął on  opinię Associated Press.

    Oczekujemy, że – zgodnie z kodeksem etyki AP – otrzymamy przeprosiny za straty  wizerunkowe Rzeczpospolitej w świecie za sprawą tekstu korespondentki AP Vanessy Gery.  I obiecujemy,  że w przyszłości będziemy skrupulatnie śledzić teksty korespondentów AP z Warszawy. I  nagłaśniać nierzetelności  i każde odstępstwo od The Journalists’ Code of Ethics wszystkimi dostępnymi nam kanałami.

Yourssincerely

Elżbieta Królikowska-Avis, MA,  dziennikarka, pisarka, tłumaczka, editor-in-chiefportalu promocyjnego MSZ, Poland.pl

 

 

 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Poprzednia wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: http://old.sdp.pl