Dziennikarze po Katastrofie Smoleńskiej przejęli funkcje państwa w kwestii zadawania pytań, które wówczas trzeba było zadać – powiedziała red. Anita Gargas, dziennikarka śledcza, podczas konferencji „W poszukiwaniu prawdy. Katastrofa Smoleńska w relacjach dziennikarzy”, zorganizowanej przez Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.

Kilka dni przed ósmą rocznicą Katastrofy Smoleńskiej w Domu Dziennikarza przy ul. Foksal 3/5 w Warszawie swoimi refleksami podzielili się dziennikarze, którzy w tamtym czasie relacjonowali wydarzenia z 10 kwietnia 2010 r.: red. Anita Gargas, red. Ewa Stankiewicz, red. Marek Pyza i red. Grzegorz Wierzchołowski. Spotkanie prowadziła Jolanta Hajdasz, dyrektor CMWP SDP, a gospodarzem był Krzysztof Skowroński, prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.

- Nie chcemy rozstrzygać przyczyn katastrofy, tylko pokazać w jaki sposób dziennikarze podeszli do tych wydarzeń, jakie pytania wówczas zadawali – podkreślił na rozpoczęcie konferencji prezes SDP.

Anita Gargas powiedziała, że już w pierwszych dniach po katastrofie zauważyła rozdźwięk między oficjalną narracją polskich władz a tym co można było zobaczyć na miejscu tragedii, np. bezradność polskich prokuratorów, którzy nie byli dopuszczeni przez stronę rosyjską do swoich czynności.

- Zastanawiałam się też dlaczego polskie służby nie zabezpieczają na miejscu dowodów – mówiła red. Gargas.

Marka Pyzę zdziwiło natomiast, że polskie media długo unikały pytania, czy ktoś celowo mógł doprowadzić do tej katastrofy, podczas gdy takie kwestie pojawiały się w mediach zagranicznych.
 – Od razu traktowano tę katastrofę jako wypadek – mówił dziennikarz.

Ewa Stankiewicz podkreśliła ogromną rolę mediów społecznościowych i blogerów w relacjonowaniu wydarzeń z 10 kwietnia 2010. – Przejęli oni funkcję mediów oficjalnych, które zaczęły cenzurować i pozbywać się ludzi próbujących przekazywać co się dzieje – zauważyła.

Wszyscy uczestnicy konferencji zgodzili się, że rola dziennikarzy w dociekaniu prawdy o Katastrofie Smoleńskiej jeszcze się nie skończyła. – Jest ona tak samo ważna jak w 2010 r. – podkreśliła Ewa Stankiewicz.

- Mam wrażenie, że ten temat również przez ten rząd traktowany jest jak gorący kartofel. Wciąż powinniśmy patrzeć władzy na ręce i wytykać co jest złego, aby sprawa ta była prowadzona według najlepszych standardów – zauważył Grzegorz Wierzchołowski.

- My dziennikarze będziemy nadal pomagać, ale mam nadzieję, że już nie wyręczać państwa w dociekaniu do prawdy – podsumował Marek Pyza.

   jka

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Poprzednia wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: http://old.sdp.pl