Zarobić, ale się nie narobić! Umagistrzyć się, albo - lepiej - udoktorzyć, ale bez mozołu szperania, szukania po bibliotekach, kolędowania. Podpatrzeć, przepisać i się podpisać. Najłatwiej zerżnąć, oszukać.

   W telewizji pracuje przez 30 lat facet - wysila się, zdobywa poklask tysięcy ludzi, bo wszechstronnie super utalentowany. Ale władza jest władza. I innego w to ciepłe miejsce wsadza. Ot tak. Rach-ciach już. Nowy jest gorszy, gruby i bez wdzięku. Ale nie szkodzi. Łomot dźwięków i skaczące girlaski odwrócą uwagę. Ten, co zrobił, spopularyzował program, pójdzie w zapomnienie. Nowi i kolejni nowi wymuszą, nawet przy spadającej oglądalności będą na siłę trwać. Tak będzie i już. Usłużna firma do stronniczego mierzenia też się znajdzie. Władza ma rację.

   Władza też kupi kolejne - jak to nazywają - formaty. To będzie "zerżnięcie" już w większej skali. Ale usankcjonowane i sowicie opłacone. Legalne. Po co nam szukać. Rodzimi twórcy to siermiężna hołota. Jest tak, jak kiedyś: byle zachodnie były wzorce. Towarzysz chłopek łyknął Coca-Colę i oniemiał z zachwytu. Teraz - ale już w garniturach Versace - jeżdżą hen chętnie, bo przecież za te wycieczki nie płacą. Popatrzą sobie, rączki ucałują, a po powrocie na prasowej konferencji pokonfabulują. 

   Działa w naszym Stowarzyszeniu profesor Marek Wroński, lekarz, dziennikarz. Piętnuje od lat złodziei myśli. Napisał sto kilkadziesiąt udokumentowanych artykułów ("Archiwum Nieuczciwości Naukowej"), w których wali po nazwisku, wskazuje promotorów i pseudouczelnie. Ale to wszystko kropla w morzu. Zrzynacze pączkują. Ani strachu, ani kary.

   Są gady większe i mniejsze. Oto książkę "Kaszubskie łodzie" napisaną i bogato ilustrowaną przez najbardziej kompetentnego w materii tradycyjnych rybackich łodzi szkutnika z Chałup Aleksandra Celarka bezczelnie wykorzystuje Roman Zamyślewski autor "Lomy - zapomniane żaglowce Żuław i Zalewu Wiślanego" - wydanej przez Stowarzyszenie Na Rzecz Turystyki, Aktywnej Rekreacji i Wypoczynku "Szkoła Przygody" z Bydgoszczy. Po prostu ukradł czarno-białe rysunki, podkolorował w komputerze i drukuje jak swoje. Na zwróconą grzecznie uwagę reaguje arogancko. Sprawa oczywiście trafi do sądu i facet poniesie karę. Ale przykre to, czasochłonne i po prostu wstyd! 

   Czy złodziej w białych rękawiczkach jest gorszy od faceta z wytrychem? Zwykłymi złodziejami zapełnione są więzienia (jest ich w Polsce ponad sto, a osadzonych w sumie za różne grzechy ponad 80 tysięcy). Zrzynacze i podkradacze myśli siedzą sobie w letnich kawiarenkach i wywalają opadające brzuchy. Nieuczciwa pseudo-inteligencka hołota jest bezczelna i działa bez żenady. Może będzie im trudniej, gdy komputerowe zapory wyłapią cwaniaków i zaryglują im łatwy żer. Może? Bo oczywiście, że jest niebezpieczeństwo nadmiernego cenzurowania i blokowania krytyki. Chodzi o to by informacja, wiedza o wypaczeniach i nadużyciach rozpowszechniana była szeroko, szybko i by powodowało to ostracyzm wobec nieuczciwych.

   Niech zapanuje prawo i sprawiedliwość. Ale to musimy sobie załatwić sami. Samo "Szczęść Boże" nie pomoże.

Stefan Truszczyński

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Poprzednia wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: http://old.sdp.pl