Przed dziennikarzami różnej proweniencji ( bo wszak różną mają), odpowiedzialne zadanie – walka z mową nienawiści! Ale jak tu z mową nienawiści walczyć, kiedy już samo mówienie o mowie nienawiści to mowa nienawiści. Sama walką z nienawiścią w mowie nienawiść szerzy. To jak tu walczyć?

   Jedyny sposób to budować mowę miłości. Nie patrząc na koszty, nie zważając na straty. Budować mowę miłości za każdą cenę. Nawet po trupach.

   Wzorce są, autorytety są, tylko trzeba im się uważnie przyjrzeć i ze zrozumieniem wysłuchać, a nie jak dotychczas. Po łebkach. Bo jeżeli ktoś mówi o strząśnięciu szarańczy ze zdrowego drzewa to wyraża miłość do tego drzewa. Zabiega o jego dobrostan, o tlen dla pokoleń Polaków. Tlen wolności, gdy wszyscy będą mówić mową miłości i nikomu nie starczy odwagi, by się z tej mowy wyłamać.

   Nawoływanie do stosowania naftaliny jest wyrazem miłości do zachowania dziedzictwa narodowego w postaci strojów, mody narodowej. Jest wołaniem o konserwację przeszłości w dziedzinie modelingu.

   Mowa miłości wymaga bowiem odpowiedniego, miłosnego podejścia. Miłosnego aż do bólu. A nawet, jak to już było wcześniej napisane – po trupach. 

   Będą oczywiście i zadania trudniejsze niż już przedstawione. Lecz i tu znajdą się odpowiednie wzorce dla liderów nowej mowy miłości. W przeszłości, nie tak znów odległej, wybitny językoznawca Iosif Wissarionowicz Dżugaszwili odpowiednio spojrzał na działania swojego wielkiego kraju i nazwał je „walką o pokój”.  I całe rzesze światowych idio… idoli, kibicowało tej walce i ją wspierało prozą, poezją oraz dziełami plastycznymi.

   Tenże sam twórca idei mowy miłości powiedział: Idee są potężniejsze i skuteczniejsze niż karabiny. Nie pozwalamy, aby nasi wrogowie posiadali karabiny, dlaczego mielibyśmy pozwalać im na posiadanie idei?...”. I wrogom mowy miłości te idee odebrał. Jak tam je odebrał tak odebrał. W końcu nie bądźmy drobiazgowi, bo tu chodzi o sprawy ważniejsze niż sposoby jakich używał, by odebrać idee.

   A jak już tę mowę miłości zbudujemy i utrwalimy i doprowadzimy do tego, by nikt nie śmiał mówić inaczej niż ma mówić, to przyjdzie czas na to, co w głowach, na myślenie. Bo tam mogą się przecież kryć resztki mowy niemiłości. I przyjdzie czas na nową walkę, bo walka o miłość nie ma końca. Przyjdzie czas na walkę z myślozbrodnią! Ktoś już to przede mną powiedział, lecz nic nie zabrania korzystania z dobrych wzorów. A na razie niech żyje mowa miłości. Owa miłości aż do duszności. Do zdechu, jak mawiają Eskimosi, a oni dobrze wiedzą o czym mawiają.  

Jarosław Warzecha

 

Mowa miłości aż do duszności – felieton Jarosława Warzechy.

 

            Przed dziennikarzami różnej proweniencji ( bo wszak różną mają), odpowiedzialne zadanie – walka z mową nienawiści! Ale jak tu z mową nienawiści walczyć, kiedy już samo mówienie o mowie nienawiści to mowa nienawiści. Sama walką z nienawiścią w mowie nienawiść szerzy. To jak tu walczyć?

Jedyny sposób to budować mowę miłości. Nie patrząc na koszty, nie zważając na straty. Budować mowę miłości za każdą cenę. Nawet po trupach.

Wzorce są, autorytety są, tylko trzeba im się uważnie przyjrzeć i ze zrozumieniem wysłuchać, a nie jak dotychczas. Po łebkach. Bo jeżeli ktoś mówi o strząśnięciu szarańczy ze zdrowego drzewa to wyraża miłość do tego drzewa. Zabiega o jego dobrostan, o tlen dla pokoleń Polaków. Tlen wolności, gdy wszyscy będą mówić mową miłości i nikomu nie starczy odwagi, by się z tej mowy wyłamać.

Nawoływanie do stosowania naftaliny jest wyrazem miłości do zachowania dziedzictwa narodowego w postaci strojów, mody narodowej. Jest wołaniem o konserwację przeszłości w dziedzinie modelingu.

Mowa miłości wymaga bowiem odpowiedniego, miłosnego podejścia. Miłosnego aż do bólu. A nawet, jak to już było wcześniej napisane – po trupach. 

Będą oczywiście i zadania trudniejsze niż już przedstawione. Lecz i tu znajdą się odpowiednie wzorce dla liderów nowej mowy miłości. W przeszłości, nie tak znów odległej, wybitny językoznawca Iosif Wissarionowicz Dżugaszwili odpowiednio spojrzał na działania swojego wielkiego kraju i nazwał je „walką o pokój”.  I całe rzesze światowych idio… idoli, kibicowało tej walce i ją wspierało prozą, poezją oraz dziełami plastycznymi.

Tenże sam twórca idei mowy miłości powiedział: Idee są potężniejsze i skuteczniejsze niż karabiny. Nie pozwalamy, aby nasi wrogowie posiadali karabiny, dlaczego mielibyśmy pozwalać im na posiadanie idei?...”. I wrogom mowy miłości te idee odebrał. Jak tam je odebrał tak odebrał. W końcu nie bądźmy drobiazgowi, bo tu chodzi o sprawy ważniejsze niż sposoby jakich używał, by odebrać idee.

A jak już tę mowę miłości zbudujemy i utrwalimy i doprowadzimy do tego, by nikt nie śmiał mówić inaczej niż ma mówić, to przyjdzie czas na to, co w głowach, na myślenie. Bo tam mogą się przecież kryć resztki mowy niemiłości. I przyjdzie czas na nową walkę, bo walka o miłość nie ma końca. Przyjdzie czas na walkę z myślozbrodnią! Ktoś już to przede mną powiedział, lecz nic nie zabrania korzystania z dobrych wzorów. A na razie niech żyje mowa miłości. Owa miłości aż do duszności. Do zdechu, jak mawiają Eskimosi, a oni dobrze wiedzą o czym mawiają.  

Jarosław Warzecha

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Poprzednia wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: http://old.sdp.pl