Lepszy kanał niż ściek!

   Jak podał portal wyborcza.pl, uczestnicy europejskiej konferencji w Lipsku byli wzburzeni wypowiedzią polskiego ambasadora w Niemczech Andrzeja Przyłębskiego, że ”przejęte przez PiS media publiczne działają tak, jak powinny, bo są kanałem informacyjnym dla rządu”.

   Podrzucę Panu Ambasadorowi jeszcze jeden kamyk tej układanki: nie tylko „dla” rządu, ale i „od” rządu do obywateli.

   Co w tym dziwnego? Przecież właśnie po to m.in. są media publiczne! Rząd wie, co się dzieje, a ludzie wiedzą, co zamierza rząd!

   Ja rozumiem, że ten i ów (ci i owi) wolałby, żeby tę funkcję spełniały „Gazeta Wyborcza”, TVN, Superstacja et consortes. Polityka to by była, ale raczej dezinformacyjna!

Wyłom

   Nie ma ogólnopolskiej „eterycznej” stacji radiowej ni telewizyjnej, która nie nałożyłaby stanowczego embargo na zapraszanie do programu najwybitniejszego, najbardziej przenikliwego i niepokornego publicysty między Odrą, Bugiem, Tatrami i Bałtykiem, czyli redaktora Stanisława Michalkiewicza.

   A jednak…

   Omertę złamało Radio Wnet, gdzie kilka dni temu w politycznej popołudniówce wystąpił Pan Stanisław. I oczywiście podzielił się swymi obserwacjami, analizami i prognozami, do tej pory dostępnymi jedynie w najgłębszych internetowych dziennikarskich niszach.

   Publicystyka Radia Wnet nie ma sobie równych w żadnej stacji tv, nigdzie nie usłyszy się tego, co emituje radio prezesa Krzysztofa Skowrońskiego. Co zrozumiałe, w omawianym wypadku nie było inaczej!

   Ta omerta, to embargo na niepokornych publicystów mogą mieć dla Radia Wnet tylko pozytywne skutki – inne myślenie jego dziennikarzy przysporzy stacji słuchaczy. Bo, jak pisał niegdyś Wojciech Młynarski, „jak długo można pieprzyć, panowie?!”

Lewackie, czyli wolne?!

   Dramatyczną sytuacją „wolnych” mediów na Węgrzech zajął się portal Press.pl. Znajdujemy tam rozmowę z Attilą Batorfym z serwisu Atlatszo.hu. „W ciągu kolejnych dwóch lat nie będzie już żadnych niezależnych mediów na Węgrzech, bo Orban chce je wykończyć” – informuje rozmówca Press.pl

   Wody Dunaju szumią, jak widać, w ten sam ton, co Wisły. U nas tym, który chce „wykończyć niezależne media”, jest oczywiście Jarosław Kaczyński!

   Jak znam odpowiedź na pytanie, co to za „wolne media” tak się skarżą, mam nadzieję, że obydwu „tyranom” ich zamierzenia się powiodą!

Śpiewak – taktowny z mocy ustawy?

   Z Wirtualnej Polski dowiedzieliśmy się, co - zdaniem prof. Pawła Śpiewaka - jest taktowne, a co nie.

   Oto prof. Śpiewak, dyrektor Żydowskiego Instytutu Historycznego (może raczej powinno być „Histerycznego”?) rozpowszechniał przez czas jakiś nius o antypolskiej wypowiedzi Leo Messiego, jednego z najlepszych piłkarzy świata. Gwiazdor miał rzekomo mówić o „faszyzmie w Polsce”.

   Jak się okazało, Pan Profesor świadomie rozpowszechniał fejkniusa. Teraz komentuje: „No dobrze, to był fejk. I co z tego? I co za problem?

   Jakby tego było mało, Śpiewak dośpiewał jeszcze „uzasadnienie” swego czynu: że powoływanie się na zmyślone słowa Leo Messiego nie było nietaktem.

   Trzeba mieć nadzieję, że od dziś żaden fejk nie będzie mógł być zaskarżany, zwłaszcza przez ŻIH. A że „fejków” ci u nas dostatek…

Polska Telewizja Sportowa?

   Są już pierwsze efekty deklaracji prezesa TVP Jacka Kurskiego, że nasza telewizja publiczna otworzy się szeroko na sport. Oto w miniony poniedziałek ci, którzy spodziewali się jakiegoś spektaklu teatralnego, uraczeni zostali spektaklem zupełnie innym: meczem piłki ręcznej Polska – Holandia, do tego meczem „o pietruszkę”, bo Polska już wcześniej zakwalifikowała się do mistrzostw świata.

   Do tego mecz odbył się dokładnie w czasie, kiedy w TVP „leciał” zwykle Teatr TV. Tym razem teatr też leciał… w dół - wypadł z „ramówki”…

   Na szczęście nasi sportowcy wygrali… A kibice teatru… przegrali…

Dziennikarz na kozetce

   Portal Press podał (za „Dziennikiem Gazetą Prawną”), że Telewizja Polska S.A. uruchomiła dla swoich pracowników… punkt porad psychologicznych (na szczęście jeszcze nie psychiatrycznych…) dla tych spośród „ludzi z Woronicza”, którzy odczuwają boleśnie i dojmująco wymierzony w nich hejt.

   Nie słychać jakoś, by podobne usługi świadczyły pracownikom stacje z Alei Stanów Zjednoczonych (Polsat) czy Augustówki (TVN), a przecież – wedle zgodnych komunikatów i „narracji” tych stacji – to ludzie Dobrej Zmiany zieją nienawiścią do myślących (i mówiących) inaczej.

   Może po prostu dziennikarze „demoliberalni” są odporniejsi? Nie tacy, jak mimozy z Woronicza, które przy byle bluzgu oszołomów zaraz muszą lecieć do terapeuty?

   Podsuwam tę sugestię kierownictwu TVP SA

„Nie kocham i nie rozumiem”…

   … dlaczego żadna z liczących się stacji radiowo-telewizyjnych (łącznie z naszą telewizją publiczną…) nie poświęciła znaczącej uwagi 2-dniowej międzynarodowej (!) ważnej konferencji na temat wolności słowa, zorganizowanej przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich. Jedyną wzmiankę – a raczej dość obszerną, rzetelną relację – odnalazłem na portalu wirtualnemedia.pl

   Chociaż właściwie… dlaczego te stacje miałyby owej konferencji uwagę poświęcać? Tam się dyskutowało o wolności słowa, oglądanej z wielu punktów widzenia, a to dla dzisiejszych mediów nie jest dobry temat. Nie przypadkiem istnieje porzekadło, że nie mówi się o stryczku w domu powieszonego…

Czujność! Czujność!

   Posłanka PiS i zarazem członkini Rady Mediów narodowych Joanna Lichocka zbeształa publicznie, czyli na wizji, redaktora Klarenbacha za nieprzestrzeganie przy zapraszaniu gości do programów publicystycznych tzw. parytetów politycznych. W programie „Minęła 8” pos. Lichocka znalazła się w znaczącej mniejszości (podobno aż 3:1!). Sprawą zainteresował się między jednym a drugim narciarskim szusem przewodniczący Rady Mediów Narodowych Krzysztof Czabański. I tu się zaczęło! Bo z chwilą powstania de facto w naszym kraju 2 bloków politycznych (efekt nadchodzących wyborów do PE) nie wiadomo, jak ustawiać parytety: brać z partii czy z koalicji?

   Tak czy tak nie wiadomo, czy red. Klarenbach nie powinien położyć się już – na wszelki wypadek – na woronickiej kozetce…

Wojciech Piotr Kwiatek

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Poprzednia wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: http://old.sdp.pl