JANOWI POLKOWSKIEMU W UZNANIU ZASŁUG DLA WOLNOŚCI I PIĘKNA SŁOWA DRUKOWANEGO

                                                            - Zarząd Główny Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich

Tegoroczny Laur SDP, wyraz najwyższego uznania dziennikarzy - dla dziennikarzy, przyznano Janowi Polkowskiemu.

Piotr Legutko przed wygłoszeniem laudacji mówił o Janie Polkowskim, iż jest on twórcą wolnych mediów, a "Czas Krakowski", którym kierował był niepokornym medium. -  Jan Polkowski jest ostatnio również publicystą. Jego opinie możemy czytać w tygodniu "wSieci". Jest to kandydatura, uznaliśmy wszyscy, godna Laura SDP- mówił Legutko.

 

Poniżej tekst laudacji wygłoszonej z okazji uhonorowania Jana Polkowskiego Laurem SDP

Budowniczy arki wolności

Jan Polkowski jest człowiekiem obdarzonym wieloma talentami i licznymi laurami. Jako wybitny poeta doceniony został  m.in. Nagrodą im. Andrzeja Kijowskiego i Fundacji Kościelskich. Jego powieść „Ślady krwi” uhonorowano Nagrodą Identitas.  Brak było jednak dotąd lauru oddającego sprawiedliwość wkładowi Jana Polkowskiego w tworzenie w Polsce wolnych mediów.  Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich ma zaszczyt tę lukę wypełnić.
Doświadczeniem pokoleniowym, które w ogromnej mierze ukształtowało Jana Polkowskiego, był Studencki Komitet Solidarności założony w Krakowie po zamordowaniu Stanisława Pyjasa. Właśnie w  SKS  Polkowski zadebiutował jako twórca mediów: zbudował bezdebitową Krakowską Oficynę Studentów, a w 1978 zaczął redagować wychodzące poza zasięgiem cenzury pismo „Sygnał”. W stopce znajdowało się jego nazwisko, adres i numer telefonu. Był to adres wolnej Polski.  Ani wtedy, ani tym bardziej później, w stanie wojennym, Polkowski nie akceptował systemu, w którym o kształcie polskiej kultury mieli współdecydować sekretarz komunistycznej partii i cenzor.


W karnawale „Solidarności” jako pracownik Zarządu Regionu Małopolska Jan Polkowski zbudował sieć kilkuset bibliotek przy komisjach zakładowych i wypełnił je tak poszukiwaną wówczas bibułą. Stworzył też wydawnictwo ABC i w ciągu zaledwie kilkunastu miesięcy trwania namiastki wolności wypuścił na rynek ponad 30 zakazanych w PRL tytułów. Władza „doceniła” ten wynik i 13 grudnia internowała Polkowskiego, najpierw w Wiśniczu, potem w Załężu.


Po zwolnieniu z internowania  zbudował „Arkę”, jedną z najważniejszych instytucji niezależnego obiegu wydawniczego, wychodzącą z podtytułem „wolne pismo”. Wolne nie tylko od cenzury, ale także od jakichkolwiek serwitutów, nawet wobec władz podziemnej „Solidarności”. Pismo o randze i znaczeniu międzynarodowym, którego Radę Patronacką tworzyli: Alain Besançon, François Bondy,  Malvin Lasky, Norman Podhoretz, Saul Bellow i Leszek Kołakowski. O tym, że była to prawdziwa opozycyjna arka, dająca schronienie bardzo różnym twórcom, niech świadczy fakt, że wśród laureatów przyznawanej przez redakcję prestiżowej, corocznej nagrody znajdujemy Jarosława Marka Rymkiewicza i Adama Michnika, Józefa Mackiewicza i Stanisława Barańczaka. „Arka” wychodziła od 1983 do 1989 roku.


Gdy władza komunistów zaczęła się sypać, Jan Polkowski  przekształcił dwumiesięcznik w dwutygodnik pod tytułem „Świat”. Szybko jednak okazało się, że „Świat” to za mało. W marcu 1990 roku powstał więc dziennik „Czas Krakowski”, najbardziej spektakularne przedsięwzięcie wydawnicze tamtych lat, nie tylko w skali regionalnej. „Czas”, choć  z przymiotnikiem „Krakowski”, miał bowiem swoje oddziały od Mielca po Bielsko i Warszawę oraz sieć zagranicznych korespondentów. Był spełnieniem marzeń o własnej gazecie ludzi, którzy wyszli z podziemia. Był całkowicie nową, zbudowaną od zera, instytucją medialną. Był kolejnym stworzonym przez Polkowskiego „wolnym pismem”,  znów pod prąd i wbrew establishmentowi, nie z nadania Komisji Likwidacyjnej RSW, bez nomenklaturowego kapitału, za to z armią młodych dziennikarzy, którzy tu uczyli się nie tylko warsztatu, ale także imponderabiliów tego zawodu.   


„Czas Krakowski” przetrwał na rynku wydawniczym siedem lat, w skrajnie trudnych warunkach, osaczany przez zachodnie koncerny, które stopniowo przejmowały całą prasę regionalną, otoczony przez większość reklamodawców i domy mediowe „kordonem sanitarnym”. Był pismem niepokornym w latach 90., na długo zanim tym przymiotnikiem zaczęto obdarzać media stanowiące alternatywę dla mainstreamu. Gdy Zbigniew Herbert napisał słynny wiersz „Chodasiewicz”, uderzający w Czesława Miłosza, z propozycją jego druku zadzwonił właśnie do Jana Polkowskiego. Wiedział, że ten nie zawaha się  go opublikować.  


W pierwszej dekadzie XXI wieku poeta i wydawca, który dotąd cała swoją energię poświęcał walce o wolne słowo drukowane, wkroczył w świat filmu i telewizji. Kierował biurem zarządu TVP , a następnie portalem filmowym. W ostatnich latach znów powrócił do pisania i był to powrót brzemienny w nowe jakości.  Polkowski nie tylko powrócił do poezji, ale też zadebiutował w wielkim stylu jako powieściopisarz, a na łamach tygodnika „w Sieci” stał się – jak sam mówi – „felietonistą”, choć  bardziej zasłużył  tu na miano eseisty .  Publikuje tam teksty różnorodne: czasem autobiograficzne, innymi razy czerpiące tematy z historii, z literatury, rzadziej z bieżącej polityki.  W czasach wszechobecnej niestaranności i powierzchowności mało kto pisze takie rzeczy: zarazem literackie i dziennikarskie,  treściwe i błyskotliwe, precyzyjne w myśli, zaraźliwe dla uczuć, bezkompromisowe w ocenach i promieniujące empatią, erudycyjne bez cienia wymuszenia, wciągające, niepokojące, dotknięte pragnieniem i bólem prawdy, opowiedziane znakomitą polszczyzną -  tyleż wytrawną, co aromatyczną.


W maju 2007 r. Jan Polkowski odznaczony został przez Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski „za wybitne zasługi w działalności na rzecz przemian demokratycznych w Polsce”. Laur przyznany przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich  jest formą uznania tego, co Polkowski zrobił dla wolności i piękna słowa drukowanego.

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Poprzednia wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: http://old.sdp.pl