Ukraińcy pragną pokazać swój kraj inaczej niż widzą go współcześnie obcokrajowcy. Podjęli próbę pokazania zagranicznym dziennikarzom swojego państwa poprzez pryzmat historii, często bardzo skomplikowanej. Dzisiaj Ukraina jest uważana powszechnie w Europie zachodniej za kraj niebezpieczny, gdzie z jednej strony toczy się wojna a z drugiej na turystę czyhają niebezpieczeństwa związane z malejącą, ale wciąż znaczną korupcją.

Ten kraj można zwiedzać w nieskończoność i zawsze odnajdzie się coś nowego, nieznanego, zaskakującego. Można poznawać setki i tysiące ludzi, a każdy z nich jest interesujący na inny sposób. Razem zaś tworzą społeczność serdecznie gościnną i intrygującą gości z Zachodu swoją innością.

Przez ćwierć wieku obserwowałem jak zmieniała się Ukraina. Z kraju dla turystów lubiących prawdziwe wyzwania, ewoluowała do stanu gdzie w wielu miejscach powstały niezwykłe oazy turystyczne o najwyższym, europejskim poziomie.

Ukraińscy turoperatorzy zrozumieli, że nie wystarczą zachwycające krajobrazy, cenne zabytki, niezwykłe atrakcje i nieskażone środowisko – to wszystko należy umiejętnie sprzedać turystom tworząc tzw. „koszyki produktowe” zawierające mix propozycji. Dlatego też z roku na rok wzrasta liczba odwiedzających ten kraj. Szczególnie obserwuje się wzrost liczby turystów na Ukrainie zachodniej i w paśmie Karpat. Ukraina przestała być jednak krajem tanich usług i towarów. Tę niedogodność rekompensuje jednak coraz lepszą jakością lub wyjątkowością oferty.

Zespół dziennikarzy z Polski, Litwy, Estonii, Egiptu i Serbii uczestniczył w wyjeździe zorganizowanym prze Kijowski Press Club oraz Ministerstwo Polityki Informacyjnej. Trasa wiodła przez Kijów, Radomyśl, Dubno, Lwów aż po Kamieniec Podolski.

Dla większości turystów z Polski Lwów czy Kamieniec Podolski praktycznie nie ma tajemnic. Zasługą tego stanu rzeczy jest oczywiście powszechna wiedza historyczna, literatura oraz zasługa ostatnich lat… dobre skomunikowanie tych miejsc.

Zmienia się jednak metodyka oferowania tych destynacji turystom. Najmniej ciekawy sposób, ale rokujący dobrze, bo wciąż ulegający modyfikacjom  znajdziemy w Kamieńcu Podolskim. Strzelanie z łuku do tarczy czy własnoręczne ulepienie ceramiki na kole garncarskim, przyciąga zwiedzających tylko na chwilę. Przewodnicy opowiadający historię zamku i miasta, robią to rutynowo, nie pociągając specjalnie słuchaczy. A szkoda, bo miejsce ma ogromny potencjał.

Zdecydowanie lepszym pomysłem pokazania zabytkowej struktury jest wieczorne oprowadzanie po Lwowie przez przewodników przebranych za średniowiecznych strażników „nocnej warty”. Pomimo epizodycznych prób inscenizacji historycznych, sami przewodnicy bardziej porywają turystów swoją pasją niż przemyślanymi zabiegami, które powinny być specjalnie dedykowane dla różnych przecież odbiorców.

Jedną z ciekawszych propozycji jest wizyta w lwowskiej fabryce czekolady i własnoręczne tworzenie słodkich figurek, ozdób i wszystkiego tego co podpowie fantazja turysty. Cała „produkcja” odbywa się pod fachowym nadzorem sympatycznej instruktorki. Praca w manufakturze pokazuje, że to wcale nie takie łatwe zadanie jakby się wydawało. Nieudane próby cukiernicze turystów wywołują powszechną wesołość uczestników tych słodkich warsztatów, a sukcesy nagradzane są pochwałami i możliwością zabrania ze sobą swoich „dzieł”.

Niezwykle malowniczym i oryginalnym miejscem jest Radomyśl (Radomyshl) -położone siedemdziesiąt kilometrów na północny wschód od Żytomierza, niegdyś powiatowe miasteczko, w którym mieści się dziewiętnastowieczny młyn nazywany zamkiem.

Młyn zbudowano na ruinach dawnej papierni jaką kazał wybudować archimandryta Ławry Peczerskiej w roku 1612. Mieści się tutaj jedyne na świecie muzeum ikony domowej. Wśród zbiorów są takie perełki jak uśmiechnięty Chrystus, Matka Boża o trzech rękach czy Matka Boża karmiąca piersią.

 W odtworzonej papierni turyści własnoręcznie wytwarzają czerpany papier, oraz tłoczą w prasach druk. Cała technologia jest oparta na recepturach sprzed wieków.  Wytwórnia papieru dla turystów, to jednak jedna z nielicznych tutaj atrakcji, chociaż miejsce i okolica stwarza wiele szans na rozwój branży turystycznej. Słaba oferta noclegowa i gastronomiczna, oraz niezadowalające skomunikowanie z pobliskim Żytomierzem, są pewnym ograniczeniem. Jednak nie zawiodą się ci turyści, którzy zdecydują się odwiedzić Radomyśl.

Ciekawą propozycją jest zwiedzanie zamku w Dubnie na Wołyniu. Ta imponująca twierdza, należąca niegdyś do książąt Ostrogskich przechodziła różne koleje losu. Uległa sporej degradacji za czasów ZSRR, kiedy mieściła się  tu baza czołgów.

Przez ostatnie 25 lat przywrócono zamkowi sporo z jego dawnej świetności. Największą atrakcją turystyczną zamku jest jednak wieczorna inscenizacja przygotowana przez muzealników – aktorów amatorów w strojach z epoki. Zapraszają oni do zamkowych lochów na spotkanie z duchami. Degustacja win w towarzystwie aktorów przebranych za dawnych właścicieli zamku, jest miłym przerywnikiem turystycznej trasy. Inscenizację kończy bal, na który turyści dojeżdżają karetą.

Jak się okazuje, press tour nie jest, tylko i wyłącznie, metodą na wypromowanie wybranych miejsc turystycznych. To okazja do osobistych kontaktów i rozmów o tym co w przeszłości i współcześnie łączy Polskę i Ukrainę, ale również o tym co dzieli.

Roman Peresunko, zastępca przewodniczącego Kijowskiego Press Klubu: – W zeszłym roku, po raz pierwszy organizowaliśmy wraz z Ministerstwem Rozwoju i Handlu press tour dla zagranicznych dziennikarzy. Promocja Ukrainy to szerokie pojęcie. Dlaczego uważamy, że press tour jest najlepszym rozwiązaniem. Ludzie, których tutaj zapraszamy mogą na własne oczy zobaczyć Ukrainę, przekonać się w jakim stanie są drogi, obserwować jak żyją ludzie, wypróbować wszelkich turystyczny możliwości. I nie ważne czy ci ludzie będą pisać wielkie artykuły, czy tylko będą opowiadać o Ukrainie swoim znajomym, to pewne, że będą przekazywać obiektywną informację o tym co zobaczyli na własne oczy. Chcemy zwrócić uwagę dziennikarzy na dwa aspekty, pierwszy to ten turystyczny, a drugi dedykujemy bezpieczeństwu.

Ten ostatni jest dla nas ważny ze względu na fakt, że poza granicami kraju pojawia się bardzo dużo negatywnych informacji na temat Ukrainy. Uczestnicy press tour mogą zobaczyć na własne oczy, że nie strzelamy tutaj na ulicach jeden do drugiego, że nie prowadzimy wojny domowej.

Maryna Kluczkivska, Agencja Informacyjna Ukrinform:  W sferze informacyjnej pojawiają się materiały, które nie zawsze pozytywnie przedstawiają relacje pomiędzy Ukrainą a Polską. Szczególnie jeśli chodzi o tematy mające podtekst historyczny. Dlatego potrzebne są osobiste kontakty, tak jak podczas tego press tour, gdzie możemy rozmawiać szczerze o naszych wyobrażeniach o sąsiadach i stereotypach. Bardzo bym chciała aby w Polsce ludzie przekonali się o naszym pozytywnym stosunku do nich. Wiemy jak wielu Ukraińców pracuje i studiuje w Polsce. Dlatego tak ważnym jest to, żebyśmy osobiście przekonywali się o wzajemnych pozytywnych relacjach a nie ufali bezgranicznie informacjom jakie pojawiają się w przestrzeni medialnej. Myślę, że press tour może posłużyć też utrzymaniu kontaktów pomiędzy dziennikarzami i wzajemnej wymianie informacji na tematy pojawiające się w mediach, tak aby stawały się one rzetelne.

Mykhajlo Zahorovsky, przedstawiciel Ministerstwa Polityki Informacyjnej: Po raz pierwszy nasze ministerstwo uczestniczyło w organizacji takiego przedsięwzięcia dla dziennikarzy. Może dlatego, że należy ono do najmłodszych ministerstw na Ukrainie. Uważamy, że taki wyjazd dla dziennikarzy jest najbardziej efektywny jeśli chodzi o jego skuteczność. Wszak oni przekonają się na własne oczy o uroku i atrakcyjności kraju, gościnności ludzi i o tym wszystkim opowiedzą w swych tekstach tysiącom a może nawet milionom ludzi.

Szczególny akcent kładziemy na to, żeby pokazać, że Ukraina jest krajem bezpiecznym dla turystów. Po roku 2014, często obserwujemy w zagranicznych mediach informacje powielane z rosyjskich agencji informacyjnych, które stwierdzają, że na Ukrainie jest niebezpiecznie, że tutaj dominuje faszyzm, nacjonalizm, że tutaj nie warto przyjeżdżać, bo nie jesteśmy w stanie zapewnić bezpieczeństwa turystom czy dziennikarzom. To co zagraniczni dziennikarze zobaczyli podczas tego wyjazdu, zapewne  zaprzeczy takim opiniom.

Aleksandra Butova, Agencja Informacyjna Ukrinform: Aby budować dobre relacje międzynarodowe należy się spotykać i rozmawiać. Ludzie, a w szczególności dziennikarze z Polski, powinni częściej przyjeżdżać na Ukrainę żeby na własne oczy zobaczyć jak tutaj się żyje i jak się odnosi do obcokrajowców. Tylko osobiście można się przekonać, że społeczeństwo ukraińskie pozytywnie odnosi się do Polski i Polaków.

Nasze narody muszą wiedzieć, że komuś zależy na konfliktach, dlatego karmi się nas propagandą. Trudno się dziwić, że ludzie poza granicami kraju jej ulegają, gdy nawet w mojej rodzinie zdarzył się przypadek zerwania kontaktów z nami przez ciotkę z obwodu Ługańskiego, która uległa rosyjskim, medialnym przekazom w pierwszym roku trwania wojny i uważa, że poza jej obwodem zaczyna się już tylko terytorium banderowców.

Tekst i fotografie: Andrzej Klimczak

 

 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Poprzednia wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: http://old.sdp.pl