Górne menu użytkownika

Menu przy logo

Główne menu poziome

Komentarz do „Faktów po Faktach”

Po niedzielnej „Loży Prasowej” w TVN24 dziś nastąpiła kolejna odsłona ataku na Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich i nasz portal w programie „Fakty po Faktach” (22.11.11., godz. 19.40, TVN24). Obiektem szczególnego ataku był felieton Krzysztofa Kłopotowskiego, w którym autor przestrzegał przed bezrozumną agresją prymitywnego tłumu, który w ten sposób reaguje na medialne manipulacje.

Prezentując końcowy fragment felietonu Kamil Durczok pominął pierwsze zdanie ostatniego akapitu, które brzmi: Jako krytyk filmowy doszukuję się w obrazach głębszego sensu. Refleksje Krzysztofa Kłopotowskiego przybrały przecież formę metafory, która bynajmniej ani nie była pochwałą chuliganów, którzy spalili wóz TVN, ani nie zachęcała do ataków na dziennikarzy. Interpretacja zastosowana przez TVN pomija choćby wydźwięk pierwszych zdań felietonu, w których jego autor stwierdził wyraźnie, że: Spalenie wozu transmisyjnego TVN podczas Marszu Niepodległości jest wymowne. To przykre, gdy ofiarą ataku padają dziennikarze. Do takiej przemocy nie powinno dochodzić.

W kolejnym felietonie na portalu Salon24 napisał: Spalenie wozu TVN24 przy okazji Marszu Niepodległości wywołało żywiołową reakcję na blogach. Niestety, moja notka na ten temat została odczytana przez pewnych komentatorów jako podżeganie do samosądu na dziennikarzach. Nie mam takiego celu! Życie ludzkie jest święte. Nietykalność cielesna dziennikarzy w trakcie wykonywania zawodu jest warunkiem rzetelnego przekazu.

Dlaczego więc TVN powtarza z uporem interpretację, że zdania felietonu wyrażały aprobatę dla chuliganów? Dlaczego cytowane są tylko wybrane fragmenty? Dlaczego nie chce podjąć wątku dominującego w obu felietonach Kłopotowskiego: manipulacji medialnej?

W programie „Fakty po Faktach” znamienny był m.in. taki fragment rozmowy:

Kamil Durczok: Wydaje się też, że co najmniej zastanawiające jest to, chyba, że nie ma takiej woli, że szanse na to, by do dyskusji o polskim dziennikarstwie, o tym jak dziennikarze są traktowani przy tego typu incydentach zaprzepaścić właśnie przez publikację tego typu felietonu. To zastanawia, dlaczego, ktoś nie próbuje (...)

Stefan Bratkowski: Bo was nie ma. Strasznie mi przykro. To was nie ma, co więcej, moim zdaniem, jednak media, które są dzisiaj w Polsce, są czwartą władzą, media elektroniczne, mają ogromny wpływ na wyobraźnie publiczną, i jeżeli nie ma dyskusji w mediach o tym, bo są tylko…

K.D.: Znaczy, panie prezesie, dyskusja w mediach jest dlatego, że my o tych zajściach mówimy sporo...

S.B.: Ale o zajściach.

Tak, TVN mówi dużo o zajściach, ale czy chce się również pochylić i podyskutować o tym, jak i dlaczego właśnie w taki, a nie inny sposób były pokazywane wydarzenia z 11 listopada? Dlaczego w ich przekazach dominowały burdy i zamieszki, podczas gdy naoczni świadkowie Marszu Niepodległości mówią o zupełnie innych odczuciach?

Rozmowa o atakach na dziennikarzy jest niezwykle istotna i powinna być prowadzona przez wszystkie media. Ja osobiście solidaryzuję się ze wszystkimi dziennikarzami pobitymi w trakcie wykonywanych przez nich obowiązków: zarówno z dziennikarzami TVN, Polsatu, jak i Gazety Polskiej.

Ale powinniśmy też porozmawiać na poważnie o manipulacjach medialnych i jak trzeba, to wymóc na tych, którzy się takich manipulacji dopuścili, by uderzyli się we własną pierś.

Chcecie, to podyskutujmy. Mam nadzieję, że TVN też chce takiej dyskusji. Tej pierwszej i tej drugiej. Na naszym portalu ona już się toczy. I nie będziemy jej ograniczać tylko dlatego, że wnioski z niej płynące mogą być dla kogoś niewygodne.

 

Marek Palczewski

22 listopada 2011

 

 

Odpowiedzi

Stefan Bratkowski, dlaczego?

Stefan Bratkowski przyłączył się do ataku na SDP i na mnie osobiście bez należytego sprawdzenia tekstów, które wywołały spór. A jeżeli je sprawdził, to dlaczego godzi się na kłamliwy ich sens podsuwany przez TVN? Że kłamie TVN to zrozumiałe; stacja została przeze mnie oskarżona więc broni się jak potrafi, ale prezes honorowy SDP? Dlaczego Bratkowski nie spytał drugiej strony sporu, czyli mnie, o stanowisko w tej sprawie zanim poszedł do studia? To był obowiązek dziennikarski. Dlaczego nie podjął wątku manipulacji propagandowej TVN obrazem Marszu Niepodległości, skoro głównie tego dotyczą oba moje teksty? Miał okazję, żeby powiedzieć o tym w rozmowie w Faktach po Faktach. Prezesowi honorowemu SDP powinno zależeć, żeby polska opinia publiczna była rzetelnie informowana. Jednak z jakiegoś powodu nie zależy. Z szacunku dla starszego i wielce zasłużonego w PRL kolegi, tudzież resztek sentymentu, nie będę spekulował, czemu tak postępuje.

   W jedym przyznaję rację Stefanowi Bratkowskiemu: odchodza pokolenia dziennikarzy, którzy formowali się w innych czasach. Kiedyś chodziło nam o idee, o służbę społeczną. Kiedyś chodziło nam o prawdę. Dzisiaj studenci dziennikarstwa uznają za autorytet Monikę Olejnik. Drogi Stefanie, razem pora nam umierać.

Krzysztof Kłopotowski