Fakt, satyra przedstawiona w programie „Minęła 20” nie była najwyższych lotów, ale kara dla redaktorów Michała Rachonia i Krystiana Krawiela jest zbyt surowa. W mediach lojalność wobec własnych pracowników-dziennikarzy jest niezwykle ważna. Nawet gdy popełniają błędy.

   Dwóch redaktorów TVP Michał Rachoń oraz Krystian Krawiel zostało zawieszonych w obowiązkach za pokazanie w programie „Minęła 20” animowanego filmiku z karykaturami Jerzego Owsiaka i Hanny Gronkiewicz-Waltz. Decyzje dyscyplinarne kierownictwa Telewizyjnej Agencji Informacyjnej podjęte wobec redaktorów, poprzedziły polityczne protesty opozycji, która wzięła w obronę bohaterów animacji.

   Nie dziwią protesty przedstawicieli opozycyjnych ugrupowań, które zazwyczaj przekonują wszystkich o swojej wielkiej tolerancji wobec osób, postaw i poglądów. To prawda, są tolerancyjni! Ale tylko do momentu, gdy to co mówią i robią inni, nie wykracza poza głoszone przez opozycję teorie. Takim właśnie modelem tolerancji posługują się również w ocenie polskiej przestrzeni medialnej, uznając że obrażać i manipulować mogą  tylko przychylni im dziennikarze, którzy nie zauważyli, że dziennikarstwo już dawno porzucili na rzecz marketingu politycznego.

   Emisja filmiku, którego bohaterem był Jerzy Owsiak oraz Hanna Gronkiewicz-Waltz, zdecydowanie nie powinna być podstawą do pozbawienia pracy wspomnianych dziennikarzy. Fakt, prezentowana satyra nie była najwyższych lotów…! W satyrze zdarza się jednak, że bywa ona często bardzo wysublimowana lub bardzo wulgarna. Nie ulega jednak wątpliwości, że pozostaje satyrą.

   Jeśli kierownictwo TAI uznało, że animowany filmik, prezentowany przez redaktorów Rachonia i Krawiela odbiega od oczekiwań związanych z poziomem programu, to mógł wobec nich zastosować całą gamę upomnień i kar dyscyplinujących jakimi dysponuje, a nie sięgać po rozwiązanie niemal ostateczne.

   W mediach lojalność wobec własnych pracowników-dziennikarzy jest niezwykle ważna. Nawet gdy popełniają błędy. Lojalność zarządzającego buduje odważny zespół, który występuje przeciwko wszystkiemu co złe w życiu politycznym i każdej innej ludzkiej aktywności. To  przecież - często ofiarna- odwaga dziennikarzy powoduje, że świat jest lepszy, że nie pogrąża się w beznadziei.

   Dziennikarze pozbawieni wsparcia redaktora naczelnego, czy dyrektora medium stają się ofiarami bezwzględnej polityki. Unikają tematów, które mogłyby ich narazić na ataki z zewnątrz a w efekcie na ostracyzm własnego szefa i konsekwencje dyscyplinarne. Przestają być dziennikarzami, a stają się bezwolnymi narzędziami.

   Oczywiście są granice przewinień dziennikarskich, których naruszenie powinno kończyć się zwolnieniem z pracy lub surowszymi karami. W przypadku wspomnianych redaktorów rozpatrujemy jednak kwestie ich gustu, będąc przekonanymi, że zasady nie zostały naruszone aż tak dalece, aby uzasadniały decyzję kierownictwa TAI. I tutaj należy się w pełni zgodzić z opinią i apelem Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP, aby przywrócić do pracy zawieszonych dziennikarzy.

   Opisywany przypadek nie jest pierwszym i zapewne nie ostatnim. Pojawiają się głosy, że w TVP zaniżany jest poziom programów, aby konkurować za wszelką cenę ze stacjami komercyjnymi, które nie muszą się przejmować misją jaką powinny pełnić media – szczególnie te publiczne. Kogo zatem należałoby zawiesić za  to w pełnieniu obowiązków?

   Dziennikarze, bez względu na wyznanie i poglądy, powinni jednak kierować się uniwersalną zasadą: „Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali”.

   Ta zasada dotyczy również, a może przede wszystkim, zarządzających mediami, bez względu na to czy sympatyzują z lewą czy prawą stroną sceny politycznej.

Andrzej Klimczak

 

 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Poprzednia wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: http://old.sdp.pl