Współpracę z portalem SDP zaczynałem kilka miesięcy temu od polemiki z tezami, wygłoszonymi przez Bronisława Wildsteina w rozmowie z Marcinem Makowskim. Wildstein próbował wówczas – błędnie, moim zdaniem – bronić obecnego kształtu telewizji publicznej, tłumacząc to koniecznością stworzenia przeciwwagi dla mediów „drugiej strony” i tym samym, jego zdaniem, pluralizmu medialnego w szerszej skali.

   Po obejrzeniu materiału Konrada Węża w „Wiadomościach” o Janie Olszewskim (a właściwie tylko w połowie o Olszewskim, bo w drugiej połowie o złych mediach i dziennikarzach „drugiej strony”) jestem przekonany bardziej niż kiedykolwiek, że to ja miałem w tym sporze rację. A przecież wspomniany materiał to tylko jeden z zapewne już setek, jeśli nie tysięcy podobnych w sztandarowym programie informacyjnym publicznego nadawcy: podporządkowanych politycznemu celowi, skonstruowanych bez zachowania zasad warsztatu dziennikarstwa informacyjnego, będących po prostu elementem przekazu propagandowego.

   Nie jest moim celem włączanie się w spór, który przeniósł się już częściowo na chodnik przed siedzibą TVP na Placu Powstańców Warszawy. Pisałem tydzień temu o ataku na Magdalenę Ogórek, nie będę więc dzisiaj pisał o tym, że kreowanie prowadzącej zaangażowane programy na świętą i męczennicę jest równie niesmaczne jak usprawiedliwianie ataku na nią. Chciałbym zadać pytanie kolegom z, umownie mówiąc, prawej strony, ale także politykom, których obciąża odpowiedzialność za obecny kształt TVP: czy zastanawialiście się, co dalej? Czy zdarzyła wam się choćby przez moment refleksja na temat tego, jak te same programy będą wyglądać, gdy kiedyś kierownictwo w nich przejmą wasi obecni oponenci? Jakie standardy wypracowaliście i jak one będą stosowane wobec obecnie rządzących, gdy już rządzić nie będą?

   „Wiadomości” uczyniły w ostatnim czasie negatywnym bohaterem swoich materiałów Bogusława Chrabotę, redaktora naczelnego „Rzeczpospolitej”. To odwet za opublikowanie przez gazetę, kierowaną przez Chrabotę, sondażu, z którego wynika, że „Wiadomości” są uznawane za najmniej rzetelny program informacyjny. Taki sondażowy wynik same „Wiadomości” niejako potwierdziły atakiem na redaktora naczelnego „Rzeczpospolitej”.

   Materiał został zatytułowany „Komu przeszkadza silna telewizja publiczna”. Ten tytuł można uznać za kolejną bezczelność, za ściemę, za prymitywny propagandowy chwyt. Jakkolwiek jest, chciałbym znów zapytać tych, którzy takiej TVP bronią i którzy o niej decydują: czy naprawdę uważacie, że od udawania, że problemu nie ma albo udawania, że polega na czymś innym niż polega, problem zniknie?

   Obawiam się, że to ostatnie chwile na refleksję nad kształtem TVP. Rok wyborczy nie jest może najlepszym momentem dla takiej dyskusji, ale jeśli szybko nie nastąpi opamiętanie, nie będzie czego zbierać. Jeżeli zgadzamy się, że publiczna telewizja jest wartością, to powinniśmy się również zgodzić co do tego, że jej programy informacyjne powinny wyznaczać najwyższy standard. Nie w propagandzie, tylko w rzetelności i warsztacie dziennikarskim. Sądzę, że takie było oczekiwanie wielu osób, gdy w mediach publicznych nastała „dobra zmiana”. Można było mieć nadzieję, że wreszcie, po latach lekko tylko maskowanego przechyłu na jedną stronę, media publiczne pokażą, na czym  polega rzetelne dziennikarstwo. Niestety, była to nadzieja bardzo krótkotrwała. Zamiast tego postępuje błyskawiczna degradacja.

   Milczenie gremiów dziennikarskich po stronie konserwatywnej na ten temat jest przygnębiające. Można odnieść wrażenie, że wszyscy pogodzili się z dyktatem tych, którzy twierdzą, że jesteśmy na wojnie, a kto w niej nie bierze udziału, ten nie rozumie doniosłości sytuacji. Wszyscy wiedzą, że problem istnieje, ale nikt o nim nie mówi otwarcie poza paroma chwalebnymi wyjątkami – jak Piotr Zaremba czy Marcin Makowski. Trudno mi zrozumieć, dlaczego dotychczas nie spróbowano nawet zorganizować na ten temat poważnej debaty, a wszelkie uwagi dotyczące obecnego kształtu TVP są osadzone w logice plemiennej.

   Jedno jest dla mnie oczywiste: jeśli my, dziennikarze – w tym dziennikarze o poglądach konserwatywnych – będziemy się nadal godzić na trwanie takiego stanu rzeczy, będziemy współwinni zatrważającej degradacji publicznej telewizji, szczególnie jej elementu informacyjnego.

Łukasz Warzecha

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Poprzednia wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: http://old.sdp.pl