Okazjonalnie prezentowana jest duma z Polski, tylko okazjonalnie! Bo jak nie dostrzeże się  uroczystych odpraw wart, oficjalnego składania wieńców pod pomnikiem ku czci, to co zostanie? Co pokażą media? Rzeczywistość  jest boleśnie taka, że najczęściej flagi biało-czerwone powiewają w środowiskach kibiców sportowych oraz w środowisku  motocyklistów. Zdarza się dostrzec polskie flagi jeszcze na nielicznych balkonach odważnych patriotów - nazywanych złośliwie „moherami” -  którzy bardziej niż inni – czyli niemoherowi -  czują chęć manifestowania swojego umiłowania ojczyzny w datach historycznie ważnych, przeżywając je otwarcie i bez specjalnych zachęt, czyli czyniąc to z potrzeby serca.

W dniu 3 Maja żadne media w Polsce nie odważyły się zrobić dnia prawdziwie polskiego – w radiu nadal w oprawie muzycznej dominował język angielski. Tymczasem w Chicago polskie radio grało wyłącznie po polsku, parada ulicami centrum miasta była  piękna, euforyczna, niosąca hasło  „Kocham Polskę i Ty ją kochaj!” i aż żal serce ściskał, że takiej w Polsce nie było! W Polsce obciachem było powiesić flagę na balkonie... W Polsce w popularnej telewizji popularna prezenterka robiła promocję modelowi z Kolumbii, który przyjechał do Polski i radość z tego faktu okleiła komentarzem, że wszyscy jesteśmy dumni, ponieważ jest dzień 3 Maja, a model z odległego kraju postanowił żyć w Polsce. Ja nie jestem dumna, ja jestem zażenowana. I jestem bezgranicznie wręcz wściekła za politykę wysyłania młodych Polaków po studiach w poszukiwaniu pracy i nowego doświadczenia za granicą. Młodzi wyjechali, wykształceni za polskie pieniądze pracują za granicą przy zmywaku i sardynkach (najczęściej). Nie wracają, bo nie mają gdzie, bo politycy w tym czasie nie wykreowali polityki rozwoju gospodarczego tworzącego nowe miejsca pracy, bo rządzący nie widzą, że mieszkania buduje się coraz mniejsze, w zasadzie sprzedaje się klitki z aneksem kuchennym, ponieważ Polaka pracującego w Polsce nie stać ani na rodzinę, ani na normalne mieszkanie. Mamy się natomiast cieszyć i być dumni z programów promujących modeling, frazesy oderwane od życia i zdjęcia na ściance z logo sponsorów.

Podziwiamy, że zagraniczne media mają wiadomości z siwymi głowami – bo wiadmości dnia podają tam ludzie dojrzali. Podziwiamy, że tam, w Ameryce, jakiś artysta w wieku 70 lat nie wydaje się za stary na scenę, u nas byłby przez czołowych  komentatorów nazwany co najmniej dziadkiem z lasu.  U nas – musi być młodo, szybko i bezrefleksyjnie. W jury programu może zasiadać blogerka z szafy, a dumie z Polski służyć ma przyjazd  przystojniaka.  Nie ma dumy z Polski, jest show.

Nigdy nie zapomnę tego, gdy w jednej z polskich rozgłośni radiowych (media publiczne, czyli chyba z misją), rozmawiano o tradycji polskiej wigilii i zachęcano do wspomnień rodzinnych, ale w oprawie rozmów dawano handlowe przeboje świąteczne z USA. Oczywiście zwrócenie uwagi na ten fakt, przyjęto w tym radiu tak, jakby zgłaszający uwagę był dziwadłem z kosmosu. Czasem mam wrażenie, że mamy obraz Polski bez Polski, że coś dzieje się chorobotwórczego... I że najgłośniejsze media mają w tym swoje zasługi...

Elżbieta Mierzyńska     

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Poprzednia wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: http://old.sdp.pl