O marszu narodowców w Polsce mówiono różnie – nie wiem, co przy tym kryła kurtyna dyplomacji i milczenia.  W „Faktach po Faktach” Marian Piłka  z Prawicy Rzeczpospolitej powiedział, że marsz narodowców to marsz w obronie tej cywilizacji, w której żyjemy i że każdy naród ma prawo swojej cywilizacji i własnego terytorium bronić. Przestrzegał przed inwazją obcej cywilizacji na Europę.  Prof. Monika Płatek z kolei podkreślała z mocą, że hasło „Polska dla Polaków” jest niezgodne z Konstytucją, bo Rzeczypospolita Polska jest dobrem wspólnym wszystkich obywateli i nie możemy w sposób demonstracyjny lekceważyć tego, co jest zapisane w Konstytucji. W jej opinii liczna obecność młodych ludzi w marszu to źle przerobiona lekcja historii.

W cieniu wszystkich publicznych przekazów ludzie o tym także rozmawiają - zwyczajnie. Dla nich marsz był manifestacją pewnych nastrojów, które wynikają z kondycji państwa, w tym sensie, że Polak nie czuje się tu pewnie, że jest bombardowany sprzecznymi opiniami, że musi szukać pieniędzy na  życie  poza krajem, że raczej nie pozostawia mu się innego wyboru, a to ich co najmniej frustruje. Mówi się mu jeszcze, że to jest normalne, że po to otwarto granice, by zdobywał doświadczenie i że musi. Dlaczego musi?

 Nie zapomnę obrazu z pewnego reportażu, gdy rodzina bezrobotnego wywiesiła na dachu nędznej chaty (nie można jej było nazwać domem, raczej szopą) pofatygowaną wiatrem i deszczem polską flagę , a bezrobotny powiedział do kamery, że  urzędy pracy proponują mu wyjazd za granicę, by tam zarabiał na utrzymanie  rodziny, bo tu nie ma szans nawet po szkoleniu, jakie mu zafundowano. On ze łzami odpowiedział, że założył rodzinę w Polsce nie po to, by ją  teraz zostawiać i by teraz nie widzieć  codziennie rano swoich dzieci, gdy po śniadaniu biegną do szkoły.  

Ludzie, tu, daleko od mediów i salonów uczonych dyskusji, mówią po prostu ze smutkiem: Ciągle  nam się mówi, że trzeba walczyć. A jeśli by do tej walki doszło naprawdę, a jeśli by w niej chodziło o Polskę, to kto do niej się zgłosi? Ludzie z marszu czy ludzie, którzy traktują Polskę jak hotel?

Nikt przy tym nie chce nikogo krzywdzić  czy lekceważyć, ale chce być pewny, że Polska to jego kraj. Czy to oczekiwanie przeraża? Mnie  – raczej nie.  Natomiast na pewno przeraża mnie brak szkolnej powagi w Sejmie.

Elżbieta Mierzyńska   

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Poprzednia wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: http://old.sdp.pl