Panie Prezesie Jacku Kurski! Kilkakrotne próby skontaktowania się z Panem, w tym i sms-we, nie przyniosły rezultatu. Dlatego zdecydowałam się to uczynić za pośrednictwem bloga Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Skądinąd wiem, że to jeden z portali, od których rozpoczyna Pan - może nie co dzienną, ale z  pewnością – cotygodniową lekturę. Miłe te, nieprawdaż!

Otóż Panie Prezesie, lubiący o sobie mówić jako o drugim prezesie, tuż za Pierwszym Prezesem Jarosławem Kaczyńskim. Z EGA sytuującym się gdzieś w przestworzach jest Pan znany, mnie to nie przeszkadza. Ubolewam szczerze nad kiepską sytuacją finansową instytucji, którą z nadania politycznego przyszło Ci kierować. A ponieważ jest to instytucja publiczna, czyli utrzymywana z pieniędzy coraz mniej licznej grupy widzów TVP SA płacących abonament, to już inna sprawa. Natomiast ma Pan Prezes psi obowiązek wytłumaczyć się publicznie ze swoich – ponoć - znakomitych umiejętności menadżerskich.

 

Po pierwsze, ilu zdążył Pan Prezes zatrudnić doradców, literalnie! Ile konkretnie osób będzie mogło za chwilę wpisać w swój życiorys: doradca prezesa TVP ? I jak często ma Pan w ogóle szanse korzystać z doradzania tychże osób. Złośliwcy z Woronicza donoszą, że nie ma Pan  czasu nawet dla nich. Zatem, nasuwa się kolejne pytanie: za co płacisz swemu licznemu gronu doradców, skoro nie masz dla nich czasu?

Wszyscy, niektórzy nawet publicznie, zdążyli napsioczyć na byłą szefową Kancelarii Prezydenta, która nagle odkryła w sobie wyjątkowe zdolności menadżerskie i przesiadła się na fotel za 90 000,00 PLN miesięcznie. TVP SA dysponuje, ku zapewne Pana Prezesa rozpaczy, nieco mniejszym budżetem, i Pana honorarium nie sięga aż takich wyżyn. Ale proszę, wymienić publicznie swoje zalety „na odcinku” media. „Nocna zmiana” to chwytliwy materiał, ale – umówmy się – do arcydzieła mu daleko.

Po drugie, Panie Prezesie proszę podać do publicznej widomości, choćby za pośrednictwem portalu SDP, ilu „znajomych królików” musiał Pan „upchnąć” w różnych jednostkach TVP? I jakie honorarium co miesiąc pobierają? O ile zdążyła wzrosnąć również pensja Pana Prezesa?

Po trzecie, dlaczego zaciągnął Pan Prezes 800-milionową pożyczkę od Skarbu Państwa, która ma być spłacana,  kiedy Pan już przestanie pełnić funkcję Prezesem TVP, czyli do 2023 roku? O naiwność Pana nie podejrzewam, a tylko ktoś właśnie naiwny mógłby przypuszczać, że z nadania politycznego można trwać w mediach tak długo. Proszę się nie łudzić, nie można.

Po czwarte, na jakiej podstawie tak głośno domaga się Pan uszczelnienia wypływów z abonamentu? Jakie pozycje programowe zdołał Pan Prezes wprowadzić na antenę, które realizowałyby czystą misję nadawcy publicznego? Proszę wybaczyć, ale mecze piłki kopanej, nią nie są. Fakt, że ktoś sam  pasjonuje się piłką nożną, nie może być żadnym kryterium przy budowaniu ramówki? Nie dla wszystkich widzów TVP udział w transmisjach meczy, czy nawet na trybunach są tożsame z udziałem w wydarzeniu patriotycznym. Bo to kwestia indywidualnych predyspozycji, wyrobienia, wrażliwości czy w końcu poczucia estetyki. Znam wiele osób, które wolą manifestować swoje przywiązanie do Ojczyzny w sposób skromniejszy, choćby wywieszając flagi przed domem czy uczestnicząc w pielgrzymkach na Jasną Górą itp.

Po piąte, dlaczego swoją pokrętną polityką spowodował Pan, że festiwal w Sopocie nadaje i zarabia na emisji prywatny nadawca -  TVN?! Panie Prezesie, Telewizja Polska to nie jest Pana prywatny folwark.

Po szóste, jakie udało Ci się Panu wprowadzić pozycje programowe stricte rozrywkowe, to znaczy takie, które skutecznie konkurowałyby z od lat obecnymi na antenach komercyjnych talk-showami? Typu, „Twoja twarz brzmi znajomo”, „Kuba Wojewódzki”,  „Taniec z gwiazdami”, „Big Brother”,  „Świat według Kiepskich”, „Top Model”, „Mam talent”, „MasterChef Junior”, „Mali giganci”, „Kuchenne rewolucje”, „Must be the music – tylko muzyka”  czy „Rozmowy w toku” Ewy Drzyzgi?

Po siódme, jakie ma Pan na myśli działania rozwojowe TVP SA? Alarmuje Pan wszem i wobec, że „bez dodatkowych środków z uszczelnienia poboru abonamentu rtv nie będzie można prowadzić żadnych działań rozwojowych” – konkretnie, o jakie działania chodzi?  Panie Prezesie, zarządza Pan mieniem publicznym, a skoro tak, opinia publiczna ma prawo wiedzieć!
 

          Po ósme, potrafi Pan pisać jasno i zrozumiale, tymczasem, w odpowiedzi na interpelację poselską posługuje się typową nowomową, w rodzaju: (…) Pożyczka została zaciągnięta na projekty inwestycyjne i inicjatywy programowe służące rozbudowaniu oferty programowej Spółki i pełniejszej realizacji misji publicznej. Niezależnie od finansowania zewnętrznego, Spółka prowadzi obecnie działania restrukturyzacyjne, służące optymalizacji działalności Spółki. Zaciągnięcie Pożyczki wiąże się z realizacją celów rozwojowych w dwóch kluczowych dla Spółki obszarach - technologicznym oraz programowym (…). Wiele chciałoby marzy o tym, by zechciał Pan w kilku krótkich, żołnierskich słowach powiedział/napisać, co Autor fragmentu przytoczonej odpowiedzi miał na myśli. Wiem również, że wielu czytelników bloga SDP, byłoby Ci wdzięcznych, gdyby Pan Prezes był uprzejmy podać w punktach, co zamierza zrobić? To mienie publiczne, przypominam, czyli nasze wspólne.

           Po dziewiąte, wylewa Pan „krokodyle” łzy nad stanem finansów nadawcy publicznego, jeśli chodzi o wpływy z tytułu nie płacenia abonamentu. Podaliście niedawno, że „system finansowania mediów publicznych opiera się na 12-13 proc. gospodarstw domowych opłacających abonament RTV i ta sytuacja była tolerowana przez ostatnie lata”. Spieszę z odpowiedzią, dlaczego tak się dzieje? Otóż tak koszmarna propaganda, jaką serwuje przez 24/h TVP Info ze swoim sztandarowym programem „Wiadomościami” w TVP1, zniesmaczyła nawet osoby, które od początku III RP głosują na tzw. zakon Kaczyńskiego. Przyznam  szczerze, nie sądziłam nawet, że także Pan potrafi przyczynić się do obniżenia  poziomu dziennikarstwa telewizyjnego. Cechuje się ono brakiem obiektywizmu i nierzetelnością, czyli wszystkim tym, co od lat zarzuca się mediom liberalnym. Kieruje Pan instytucją, która – mówiąc bez ogródek – uprawia propagandę, tyle że w odróżnieniu do TVN24 czy tygodnika „Polityka” jest rodzajem propagandy nie inteligentnej. To polityka „tępej piły”,  bez polotu czy odrobiny finezji. Żal d… ściska, i zęby bolą patrzeć na spadek jakości dziennikarstwa w mediach publicznych.  Chcę wierzyć, że nowy szef „Wiadomości” sprawi, że materiały będą choć trochę bardziej wiarygodne, rzetelnie przygotowane i szanowały godność informatorów.
         Po dziesiąte, na co przeznaczył Pan 8,2 mln zł? O tyle mianowicie, wg strony internetowej TVP, wzrosły koszty w okresie, kiedy pełni Pan funkcję Prezesa TVP? Na co je przeznaczono? I z jakiego powodu zmalały w tym czasie wpływy o 6,2 proc.? Jest Pan rozgarniętym facetem i wiesz, że w każdej stacji komercyjnej wylatuje się po miesiącu uprawiania podobnej polityki. Prywatny właściciel ocenia kompetencje i konkretne osiągnięcia, a kiedy ich brak, uprzejmie acz stanowczo prosi szefa o odejście.

            Po jedenaste, dlaczego wycofał się Pan ostatecznie z ograniczenia kosztów, jeśli chodzi o produkcję zewnętrzną? Jednym z głównych punktów, jaki Pan Prezes raczył wymienić podczas swojej pierwszej konferencji w roli prezesa brzmiał:  trzeba cofnąć z powrotem do telewizji, wyprowadzoną przed laty zewnętrzną produkcję, ponieważ podatnicy dorabiają prywatne firmy, a nie majątek narodowy, jakim są pracownicy i majątek TVP SA. Cieszyłam się z całego serca, wraz ze znajomymi, kiedy przed kilkoma tygodniami czytałam o tym, że zdołał Pan skontaktować się bezpośrednio z amerykańskim właścicielem formatu muzycznego show pt. „Jaka to melodia?. I postanowił Pan realizować program wewnętrznymi siłami TVP. Pomyślałam sobie, nareszcie ... Bo niby dlaczego widzowie telewizji publicznej płacący abonament mają dofinansowywać prywatną firmę?

Niewtajemniczonym spieszę z wyjaśnieniami, program ten jest amerykańskim formatem i od blisko 20 lat produkuje go firma zewnętrzna. Ale nie do końca. Mądry szef firmy Media Corporation Józef Węgrzyn – były, wieloletni dyrektor telewizyjnej Dwójki i ojciec wielu karier telewizyjnych – podpisał umowę o koprodukcji. Co oznacza, że Pan Józef Węgrzyn zaprosił do współpracy całą obsługę techniczną show wraz z realizatorem, reżyserem, redaktorem programu i prowadzącym Robertem Janowskim. Mówiąc jaśniej, wszystkie te osoby były i – jak się okazało pozostały - na garnuszku Pana Józefa. Na jego miejscu ja, i każdy inny producent, zrobiłby tak samo. Zdobycie odpowiedniego wykształcenia i doświadczenia choćby realizatora telewizyjnego trwa długo i wiąże się ze sporymi kosztowne. Pan Józef zapraszając ich do współpracy nie musiał wykładać na ten cel ani złotówki. Jako fachowiec zaprosił tylko najlepszych, natomiast koszty związane ze zdobyciem umiejętności pokryli widzowie. Reasumując, Pan Prezes musiał gdzieś w zaciszu gabinetu „napluć sobie w brodę”, jako że wycofał się z tak szumnie zapowiadanej rewelacji! Pan Prezes nie wyeliminował pośrednika z łańcuszka producenckiego show „Jaka to melodia?”. A co to oznacza dla Kowalskich płacących abonament? To, że będą płacić dużo więcej za program. O ile więcej, to kolejne pytanie do Pana Prezesa? Firma Media Corporation dba o swój image. Mieści się w przestronnej willi na obrzeżach Warszawy, zatrudniała jeszcze niedawno 9 osób na etatach, wraz z trzema wiceprezesami. Nie wiem, jak sytuacja personalna wyglądają w innych firmach zewnętrznych, którym płaci TVP. W firmie Media Corporation jest jeden prezes, czyli Pan Józef Węgrzyn i aż trzech wiceprezesów, którymi są przedstawicielki płci pięknej. Pensje mają nie małe, ponieważ jedna z nich – żartują w firmie – nie ma czasu przesiadać się z samolotu na samolot, i tylko sporadycznie bywa w firmie. Stać ją na to. Za ten luksus prezesa Węgrzyna i trzech pań wiceprezes widzowie płacą w postaci abonamentu.

Konkludując, czy wśród rzeszy nowo zatrudnionych pracowników nie ma fachowców zdolnych zrealizować teleturniej muzyczny „Jaka to melodia?”.  siłami wewnętrznymi? Przecież to samograj. Nadal musi „czuwać nad jakością programu” Pan Józef Węgrzyn? Mam ogromny szacunek do wiedzy Pana Józefa. Ale czas robi swoje. Dzisiaj, to już jest staruszek, który swoich współpracowników raz po raz pyta o to samo. Nie obrażam Pana Józefa, stwierdzam jedynie fakt, że on, podobnie jak i jego rówieśnicy po siedemdziesiątce mogą już czuć się nico zmęczeni, i nie nadążać za nowinkami technicznymi. I tak po prostu jest. Czysta natura, tak to Pan Bóg wymyślił.

 

Po dwunaste, wszystkim, włącznie z niżej podpisaną, nie podobała się prywata, którą za prezesa Juliusza Brauna uprawiał w telewizyjnej „Dwójce” Tomasz Lis. Zachowywał się jak pan i władca. W swoim programie nazwanym jakże skromnie „Tomasz Lis na żywo” ciskał w opozycję gromami jak tylko chciał. Miał na to pozwolenie kierownictwa PO, kiedy platforma trzymała stery władzy. I wszyscy, jak jeden mąż, uważaliśmy, że my, tzw. dziennikarze niepokorni takiej telewizji nie chcemy, i trzeba ją zmienić. To zadanie powierzono Tobie. Trzymałam kciuki, bo cię lubię i znam, doceniałam też Twą erudycję i czasami odwagę. Spodziewałam się, że prywaty w TVP rządzonej przez Prezesa Kurskiego nie będzie. Tymczasem, jak zakwalifikować program pt. „Salon dziennikarski” braci Jacka i Michała Karnowskich? Żeby było jasne, cenię obu panów, ceniłabym jeszcze bardziej, gdyby byli rzetelni w pracy dziennikarskiej na co dzień, a nie tylko wybiórczo. Traktowali temat obiektywnie, czyli opowiadali o nim zasięgając opinie ze wszystkich możliwych źródeł. Tego nie robią. Jest nawalanka, do tego jednostronna. Wszyscy zaproszeni goście mówią jednym głosem, dmą w tę samą martyrologiczno-smoleńską tubę do znudzenia. Przy dobrej woli nie usłyszałam w niej nic, co by mnie zaskoczyło. Krótko mówiąc, to audycja przewidywalna do bólu. Po sprawiedliwości dodam, że „Salon” jest wspólną audycją serwisu internetowego wPolityce.pl, tygodnika „Idziemy”  i Radia Warszawa. Radio Warszawa emitowała „Salon” w soboty ok godz. 9.10. Transmisje ze studia radiowego, w którym program powstawał, nadawała wcześniej Telewizja Republika. Teraz „Salon Dziennikarski” nagrywany jest w jednym ze studiów TVP Info. Pierwszym gościem nowego, prywatnego biznesu braci Karnowskich, telewizji internetowej w Polsce była, a jakże, premier Beata Szydło. Już po pierwszej emisji audycji media – od prawa do lewa – zastanawiały się, czy to zapłata za obronę prezesa TVP Jacka Kurskiego przez braci Karnowskich? I to pytanie pozostaje aktualne do dziś. Tym bardziej, że program realizuje spółka zewnętrzna. Michał Karnowski jest członkiem zarządu spółki Fratria, wydawcy tygodnika "W Sieci" i serwisu wPolityce.pl. Oficjalnie bracia Karnowscy mówią o sobie: gospodarze audycji. Trudno nie wspomnieć w tym kontekście o nieudanym zamiarze odwołania Jacka Kurskiego przez Radę Mediów Narodowych. Jeden z gospodarzy „Salonu” Michał Karnowski chwilę po tej decyzji  skrytykował jako „błędną i szkodliwą”. "Kurski powinien otrzymać raczej nagrodę, a nie dymisję" – rozpisywał się serwisie Wpolityce.pl. W kolejnym wydaniu „wSieci” bracia Karnowscy oddali łamy prezesowi Kurskiemu, w którym odpierał zarzuty stawiane mu publicznie głównie przez szefa Rady Mediów Narodowych. Na korytarzach TVP informacja o programie braci Karnowskich komentuje się tylko w jeden sposób: to spłacanie długów. - Niech gadają. Nie muszę mieć programu w TVP Info – odpowiadał Michał Karnowski. Niemniej, „Salon” trwa.

Nie podobała mi się awantura wewnątrz środowiska prawicowego, jaka wtedy wybuchła. Bo brudy powinno się prać u siebie. Wówczas środowisko :Gazety Polskiej”, wprost zarzuciło im „brak bezinteresowności w działaniu”. Jeden z publicystów „Gazety” w rozmowie z portalem Nowy Polski Show Jerzy Targalski pytał: „Czy Karnowski mógłby wyjaśnić, w jakim celu i przez kogo została powołana spółka Syssitia, spółka producencka? Czy celem powołania tej spółki 15 grudnia zeszłego roku, były plany produkowania przez nią filmów i audycji telewizji kierowanej przez Jacka Kurskiego?”. Inni dopytują, czy Prezes Kursi poszedł dalej, i w ramach podziękowań zatrudnił żonę jednego z braci Karnowskich – Justynę Karnowską na stanowisku kierownika redakcji TVP ABC i projektów edukacyjnych w telewizyjnej „Jedynce”? A ostatnio awansował na kolejnego zastępcę dyrektora Programu 1 TVP SA.

Czy Panie Prezesie Kursi poczynania bracia Karnowskich tak bardzo różnią się od zachowań Tomasza Lisa za Twojego poprzednika Juliusza Brauna?

Pan Prezes powszechnie znany jest i z tego, że jak „mu po drodze” potrafi się odwdzięczyć. Kiedy przestanie mu być po drodze z braćmi Karnowskimi, nie do śmiechu będzie właśnie tym ostatnim. Panie Prezesie, czy również brak aktualnie fachowców wewnątrz TVP zdolnych zrealizować tak prosty program studyjny, jak „Salon dziennikarski”? Czy  musi go produkować firma zewnętrzna? Czy zatrudnianie żon osób, którym czujesz się w obowiązku podziękować za wsparcie, nie nazywa się nepotyzmem?

Panie Prezesie Kurski uprzejmie proszę w imieniu swojego środowiska o odpowiedzieć na powyższe pytania. Wówczas, być może, widzowie telewizji publicznej chętniej zapłacą abonament rtv?! Może warto spróbować tej prostej metody, by się przekonać. Nikt nigdy nakazami czy nawet groźbami nie zmusił nikogo do łożenia na media, których się nie ogląda. Niech Pan Prezes w wolnej chwili o tym pomyśli! By już nie musiał Pan Prezes wstydzić się za jakiś czas za wymazywanie serduszka WOŚP z kurtki posła PO w dniu finału tej akcji. Domyślam się, że w Pańskie wyjaśnienia, że to „niezamierzony błąd realizatora” nie wierzy nawet Pana najmłodszy syn.

Marzanna Stychlerz-Kłucińska

 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Poprzednia wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: http://old.sdp.pl