Z Jerzym Terpiłowskim, dziennikarzem, pisarzem, członkiem SDP rozmawia Stefan Truszczyński.

Stefan Truszczyński: Mam przed sobą pańską wypowiedź pisemną pt. „DEZ- UBEKISTAN”, dotyczącą obniżania świadczeń byłym pracownikom organów bezpieczeństwa. Artykuł jest obszerny. Czy mógłby Pan dokonać osobiście skrótu i to już w całości wydrukujemy.

J. T.: Artykuł skróciłem na tyle na ile było można bez pozbawienia go jaj i załączam w amendment.

Autorzy ustawy o obniżeniu świadczeń byłym pracownikom organów bezpieczeństwa przypominają lekarza, który daje lewatywę, udając, że nie wie, z jaką chorobą ma do czynienia. Albo stosuje ją w celach diagnostycznych, żeby potwierdzić podejrzenie rozłamu Rzeczypospolitej. Czcigodna pacjentka ma jednak zaburzenia odporności moralnej, więc może należałoby usunąć przyczynę niewydolności miast szargać emerytów?

Dane z historycznego wywiadu

Wiadomo przecież powszechnie, że organizatorami terroru i komunizacji w  Polsce lat 1944-1956 była internacjonalistyczna hydra namiestników Moskwy. Kilkadziesiąt tysięcy funkcjonariuszy w Urzędzie Bezpieczeństwa (UB) i w sądownictwie, podobna liczba sowieckich dowódców w polskim wojsku oraz członkowie kadrówki PPR.  Aby wmówić, krajom Zachodu, że mordowanie patriotów jest sprawą Polaków , zbrodniarze z tego „Ubekistanu” nosili dla niepoznaki polskie nazwiska, W 1956 kilku z nich ukarano niewielkimi wyrokami. Część rozjechała się po świecie, reszta dalej udawała Polaków, czekając na następną okazję do przejęcia władzy. To dzięki nim po 1989 roku, western w samo południe zakończył się nocną zmianą. Po wychowaniu następców – przechodzili na emeryturę. Liberalno-lewicowa orientacja tych ostatnich wynika z historii widzianej oczyma antenatów. Podważa ją tworzone przez PiS państwo „zwykłych Polaków”. Rozłam jest faktem, a proporcje części mierzy się słupkami poparcia (sic!).

Propozycję radykalnego leczenia

Zaproponowało w roku 2007 Stowarzyszenie dla Ochrony Polskiej Tradycji Narodowej, wystosowując do IPN pana Kieresa wniosek o objęcie ściganiem wszystkich sprawców terroru lat 1944-1956. Odpowiedzi nie było. Tymczasem wieczna infamia powinna dotyczyć nawet tych, którzy już nie żyją. Wniosek tkwi w archiwum portalu „Tradycja forum”.

Objawy uogólnionego zakażenia

Dez-Ubekistan to widmo upiora, nieprzebitego na czas osikowym kołkiem, Wywołało je z mrocznej przeszłości PiS. Naturą tej zjawy jest powiększanie rozmiarów przy jednoczesnym zacieraniu się granic między zbrodnią a złem koniecznym. Nie zróżnicowano stopnia winy osób podlegających sankcjom, tylko – jak wojskowy fryzjer - po równo zgolono świadczenia.

Takie podejście otwiera drogę do rozliczenia całego społeczeństwa PRL, bo wyjeżdżający do krajów wolnego świata na oficjalne kontrakty, konferencje i staże naukowe, imprezy kulturalne itd. również tworzyli oka sieci bezpieczeństwa. Pytano ich od progu, czy się „podejmą”. Wszyscy mężczyźni w wojsku przysięgali przed przejściem do rezerwy, że będą bronić socjalizmu i przymierza ze Związkiem Radzieckim. Ślubowanie  obowiązywało wyższych urzędników państwowych, profesorów uczelni, naukowców itd., itd. Ba! Szczebiotały je dzieci, wstępujące w szeregi harcerstwa. Tak stanowiła konstytucja.

Jednak karanie ludzi za to, że przystosowywali się do życia w niechcianym systemie, byłoby takim samym absurdem, jak konstruowany przez komunę system totalnego nadzoru nad obywatelem. Odczułem go na własnej skórze, będąc dzieckiem z podejrzanej warstwy społecznej. Obecnie młodych funkcjonariuszy gabinetów politycznych rządzącej ekipy nieufnością napawa mój wiek. „Widać, służył mu PRL, skoro jeszcze żyje!” Ostatnio dowiedziałem się z „poważnej książki”, że mój dziadek, który skończył UW im. Aleksandra I, a potem jako notariusz, stemplował akty własności pieczątką z dwugłowym orłem – wysługiwał się przez to Rosji. Głupota nie jest ani „lewa”, ani „prawa” tylko bezdenna.

Naturalne siły organizmu

Niektórym ludziom zwykłe poczucie wolności lub smaku nie pozwala na zawieranie podłych układów dla osiągnięcia uprzywilejowanej pozycji. W PRL wyjeżdżali na gastarbeiterkę - organizowaną samodzielnie robotę na czarno. Najpierw przez zieloną granicę, a potem na wpół legalnie „za Gierka”, bo kiedy komuna dusiła się z braku dewiz, graniczni kapo, nie kryjąc pogardy dla zarobkowej turystyki, przymykali na nią oko.

– Zaawanturował się pan dzień dłużej, niż było zadeklarowane – zauważał wopista na Okęciu i wtedy człowiek czuł, jak pali go te kilka tysięcy marek, franków czy dolarów w zwitku banknotów przypiętych plastikową agrafką do wewnętrznej strony podszewki kurtki.

Nie rewidowano, bo przecież „awanturnicy” zasilali nielegalnym zarobkiem skarb państwa, płacąc w PKO za „malucha” czy mieszkanie. Kursy NBP powodowały, że zarobione w wolnym świecie lub na czarnym rynku walutowym (częńdź many?) – niewielkie kwoty dewizowe były w PRL majątkiem. „Awanturnicy” zbierali buraki w Niemczech, zmywali talerze we Włoszech i Grecji, montowali systemy wentylacyjne w Szwecji, ryzykowali zdrowiem w fabrykach azbestu i w organizacjach pomocniczych w USA, a nawet życiem w legiach cudzoziemskich lub jako snajperzy w wojskach operujących przeciwko reżimom popieranym przez Moskwę. Przedtem w Kongo i w Angoli, a potem w Afganistanie i w Bośni. Brali i biorą los we własne ręce i nie tytłają się „podejmowaniem” ani liżydupstwem, nie mówiąc już o współpracy ze służbami. Z reguły nie biorą udziału w życiu politycznym, ale ostatnio gromadnie głosowali za „dobrą zmianą” deklarowaną przez PiS. A teraz pilnie śledzą zarówno trumfy, jak upadki funkcjonariuszy tego ugrupowania.

     Uważają, jak ja, że obywatele Rzeczypospolitej powinni się dogadać. Zagrać w otwarte karty i wypracować kompromis. Ale wpierw wypalić zaszczepiony w latach 1944-1956 nowotwór, który do dziś zatruwa życie społeczne w Polsce. A tego nie robi się lewatywą.

 

S. T.: Pańska notka biograficzna informuje: Jerzy Terpiłowski (urodzony 29 sierpnia 1938 we Lwowie, obecnie Ukraina) – polskipisarz, eseista, dramaturg, tłumacz. Laureat Nagrody Ministra Kultury (2004) oraz Medalu Prymasa Tysiąclecia (2001). Organizator i prezes Stowarzyszenia "Pospolite Ruszenie" dla Ochrony Tradycji Polskiej, redaktor naczelny miesięcznika kulturalno-społecznego "Tradycja". Członek Stowarzyszenia Tłumaczy Polskich orazSociété Européenne de Culture (od 2006 do 2016). Publicysta piszący pod swoim nazwiskiem oraz pod pseudonimami: Adam Wilatowski i Jan Kantemir. Pod nazwiskiem Jerzy Gochnio: tłumacz literacki i konferencyjny.

Czy mógłby Pan ją rozwinąć- co Pan napisał, co wydał, kiedy i na jakie tematy?

J. T.: Oczywiście, oto co jest o mnie w Wikipedii.

Powieści

•             Imperium obłudy ISBN 83-902244-0-2, Oficyna Literatury XXI wieku, Warszawa,(1995),

•             Ujrzanów ISBN 83-902244-0-3, Oficyna Literatury XXI wieku,Warszawa (1997),

•             Wielkość lub zguba ISBN 82-902234-3-7, Oficyna Literatury XXI wieku, Warszawa (2000),

•             Bagaż duszy ISBN 83-902244-4-5, Oficyna Literatury XXI wieku,Warszawa(2002),

•             Warszawskie czakry, Stypendium Ministra Kultury (2007)

•             Snajper z Harvardu, ISBN 978-83-11-12327-4, Wyd. Bellona, Warszawa 2013

Dramaty

•             Ucieczka z izolatora

•             Lustracja

Najważniejsze tłumaczenia

•             Sir Karol Popper,Społeczeństwo otwarte (The Reneval of Open Society) - zamieszczany w odcinkach w Tygodniku Demokratycznym w 1988.

•             Sir Izajasz Berlin, Odwrót do wewnętrznej reduty (Two concepts of Liberty) -Czas Najwyższy 10/1990

•             Friedrich August von Hayek, Droga do niewolnictwa (The Road to Serfdom) - w odcinkach w Tygodniku Demokratycznym w 1988 r. oraz w Czasie Najwyższym nr 2/1990

•             Robert Nozick, Państwo, społeczeństwo a utopia (The State, Society and Utopia) - fragmenty w Pospolitym Ruszeniu z 1999 r.

•             Maria Barrett, Piękna Elle (Elle) - powieść, Letter Perfect, 1994.

•             Stephen Lawhead, Na dworze króla Smoków (In the Hall of the Dragon King) - powieść, Iskry, 1996.

•             Charles D. Taylor, Podwodny drapieżca (Boomer) - powieść, Mizar, 1993.

•             Jack Higgins, Rok Tygrysa (Year of the Tiger) - powieść, Amber, 1994, II wyd. - 1997.

•             Martin Cruz Smith, Gwiazda Polarna (Polar Star) - powieść, Almapress, 1992.

•             Jeffrey Ashford, Pokrętna sprawiedliwość (Twisted Justice) - powieść, Interart, 1993.

•             Roy Lewis, Skarb Templariuszy (A Secret Dying) - powieść, Interart, 1994.

•             Barret Tilman, Orły nad pustynią (Warriors) - powieść, Almapress, 1992.

 

Publicystyka: Od 1987 i obecnie – publicysta: (ważniejsze publikacje, głównie eseje zamieszczane pod nazwiskami; Jerzy Gochnio, Jan Kantemir, Adam Wilatowski i pod własnym) - Kobieca dywersja (pierwodruk: Biuletyn Reportera, 1989; przedruk w 28 krajowych tytułach), Co to jest stalinizm (Tygodnik Demokratyczny, nr 3/1988), Kiedy Opatrzność pomaga (Ład, 29.05.1988), Nierządni panowie (Tygodnik Solidarność, 15/1988), Hieny nad ułomną własnością (Czas Najwyższy, 36/1996), Pensje dla inżynierów dusz (Czas Najwyższy, 47/1995), Co ma wspólnego Europa z Mleczną Drogą (Pospolite Ruszenie, 2004), Demony w Muzeum Literatury (Pospolite Ruszenie, 5/2005), Pieczęć trwałości (Tradycja, nr 1/2006), Honor – Tradycja 2006, Cóż jest prawda? (Tradycja, nr 2/2006), Biało-czerwony szalik (Tradycja, nr 3/2006), Piękno walki (Tradycja, nr 4/2006), Wybór tradycji (Tradycja, nr 6/2007), Dom Literatury (Tradycja, nr 7/2007) , Komu strategię? (Tradycja, nr 8/2008), Poglądy a polityka (Tradycja, nr 9/2008), Metodologia kłamstwa (Salon24, Tradycja 2009, Niemi wśród wilków (Salon 24, Tradycja - 2009), Polska dusza (Tradycja 2010), Inna Polska (Tygodnik Solidarność 2011, Salon 24, Tradycja), Czasy tuskie (Tygodnik Solidarność 2011, Salon 24, Tradycja), Chleb Bartoszewskiego (Tygodnik Solidarność2011, Salon 24, Tradycja), Oko w oko z Prezesem (Salon 24, Tradycja 2011) Praca interaktywna: Sto dworów Mazowsza (www.dwory.net), Warszawa 2009, Szyfry cywilizacji (Tygodnik Solidarność nr 7/2016), Rządzenie końmi (Tygodnik Solidarność 14/2016).

S. T.: Wydaje Pan własny portal „Tradycja”, od wielu lat. Są opinie, że internet to będzie wkrótce jedyne źródło zaspakajania wiedzy. Co więc z tradycyjnymi mediami?

 

J. T. : Pismo „Tradycja”, jest własnością Stowarzyszenia dla Ochrony Tradycji Narodowej . Najpierw wychodziło w wersji papierowej (2006- 2008) a obecnie jest w portalu. Internet nigdy nie będzie źródłem zaspakajania wiedzy, bo sam staje się z wolna infiltrowanym śmietniskiem. Natomiast informacje o wydarzeniach przejdą niewątpliwie z wersji papierowych a nawet portali do codziennych wiadomości zamieszczanych w telefonach komórkowych. Tradycyjne media i portale będą wymagały wysokiej klasy materiałów traktujących na zasadzie komentarzy o wydarzeniach i sprawach. Przykładem jest tu The Spectator . Bulwersująca zajawka i treść rozwijana w miarę zainteresowania i inteligencji czytelnika.

 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Poprzednia wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: http://old.sdp.pl