Moje wnuki chodzą do ciasnej, wypchanej uczniami szkoły. Jest tam cudem wygospodarowane boisko, małe salki gimnastyczne i pokoiki – klasy. I w dodatku bardzo droga to, prywatna szkoła. Ale – znakomita. Widzę jak dzieci się szybko rozwijają i usportowiają.

Tuż obok jest wielki budynek z ogromnymi boiskami. Nawet to wszystko ładne i czysto utrzymane. Tylko ducha szkolnego brak. Boiska są przeważnie puste. Nauczyciele biednie ubrani, a dzieci nie biegną do szkoły, a człapią ze zwieszonymi główkami.

Na czele naszej edukacji stoi Pani, która coś zaczęła – ale już nie będzie kończyć. Wyjedzie z Polski dobrze zarabiać.

W Gdyni od zarania miasta była wspaniała SZKOŁA MORSKA. Wykształciła tysiące oficerów marynarki handlowej. Potem szkołę mianowano Akademią i systematycznie psuto. Na czele stawiano nie ludzi morza, a ekonomistów durnej (nazywanej socjalistyczną) ekonomii.

Oczywiście powstawały wówczas dobre, prywatne szkoły morskie. Najpierw małe,  dziś coraz większe i popularne. Przyciągające studentów z sąsiednich krajów.

Media powszechnie są przeładowane. I nie tylko chodzi o zaplecze i stale wzrastającą administrację. A o żurnalistów. Oni tam nie pracują, a snują się. Natomiast radia prywatne robią więcej i lepiej, wielokrotnie mniejszą ilością ludzi. W dodatku same sobie tych ludzi wykształciły. Wyszukują do tego specjalnego zawodu ludzi młodych z pasją – życiową i dziennikarską. To przy wyborze można dostrzec. Oczywiście – jak wszędzie – trzeba się znać na rzeczy. Wydziały dziennikarskie natomiast wymyśliły bzdurę największą: studia dziennikarskie i PR-owskie razem. A jedno z drugim ma tyle wspólnego co pies z kotem.

Nasza Ojczyzna ostatnimi wieki traciła najlepszych. Wybijano ze szczególną zawziętością potomków pięknych, z wielopokoleniowymi tradycjami rodzin. A teraz, gdy mimo  działań bandytów zewnętrznych i wewnętrznych, podejmuje się akcje przeciw normalnym matkom, ojcom, ich dzieciom i wnukom.

To tylko niektóre tematy do podjęcia przez kolegów. Żurnaliści wszystkich opcji łączcie się. Bądźcie ponad podziałami. Ważne są sprawy, a nie politycy. Patrzcie im na ręce i nie łykajcie pustych słów. Po czynach ich poznacie i tak też kwalifikujcie. Machają takimi samymi flagami, szermują obietnicami w tym samym języku. A jednak różnią się. Trzeba umieć wybrać! Trzeba dobrze się zastanowić.

28 III 2019 Stefan Truszczyński

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Poprzednia wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: http://old.sdp.pl