Rozmówca opisuje to, co widzimy – jeśli widzieć chcemy. Premier polskiego rządu regularnie pokazuje się publicznie podczas meczów – a w teatrze raczej nigdy. W organizację igrzysk futbolowych angażuje się autorytet państwa i ogromna część gospodarki, a  do tego władza nieustannie zabiega o życzliwość kibiców. Na poeurowe stadiony dotacja jest wyższa niż na wszystkie teatry w Polsce – tego akurat nie wiem na pewno, ale skoro człowiek teatru to wie... Zostaje pytanie – dlaczego?
Dlaczego tak dużo  publicznego grosza i czasu w mediach poświęca się futbolowi, trochę mniej innym sportom, a wiadomości z kultury trzeba szukać? Do powszechnej oglądalności (najlepszy czas antenowy) z tematu szeroko pojętej kultury i sztuki podawane są wyłącznie prezentacje talentów w wersji rozrywkowej i głównie na zasadzie „pojawia się i znika”. Na zdjęciach w mediach królują pozy celebryckie i to głównie z powodu sukni od znanego projektanta (lokowanie produktu)  lub z powodu pokazania się z partnerem czy partnerką (lokowanie newsa). W radiu dominuje bardzo sformatowana na jeden nurt muzyczka z gatunku „jest na liście”. Czyli wg mnie jest to bardzo duże spłaszczenie przy tym, co daje się kibicom sportowym, mimo że na boisku akurat ciągle brakuje wielkich sukcesów, natomiast nie brakuje skandali, ewidentnych błędów oraz braku wychowania fizycznego w szkole (tak samo jak historycznego i artystycznego – tu jest remis). Futbol to duże pieniądze – dlatego tak dużo czasu poświęcają mu media? Kultura czym przy tym jest? Ministerialnym rozdawnictwem wg uznania i zasług czy żebractwem o sponsoring i dlatego media mniej tym się zajmują? A może właśnie powinne?  
Media niejako nakazują mi żyć w republice futbolowej, a dla lżejszej rozrywki – w
plotkarskiej. O wydarzeniu na wenisażu dowiem się, gdy artysta dokona prowakacji i za to trafi do sądu. Dlaczego? Kto i po co decyduje o takim uproszczeniu? Drobny przykład. 24 października w Galerii Sztuki w Olsztynie otwarto dwie wystawy plastyczne: VIII Olsztyńskie Biennale Sztuki „O Medal Prezydenta” oraz malarstwo Mieczysława Romańczuka. A zaraz już 26 października Organizatorzy I Festiwalu do Czytania zapraszali na I Wystawę Pisarzy Warmii i Mazur z takimi tematami jak „Blog to stan umysłu” czy „Literatura bez cenzury”. Nowymi projektami już zapowiedziało się Planetarium, a z wielkim otwarciem i premierami po totalnym remoncie przywracającym historyczną  architekturę  wnętrz (ale już z nowymi urządzeniami) rusza Teatr im. Stefana Jaracza. Jestem pewna, że w wielu miastach Polski można znaleźć podobne przykłady aktywności, ale nie znajdzie się tego odbicia w mediach, nie stworzy się nawet sektora tych spraw, bo republika futbolowa zagarnia większość czasu dla siebie. Dlatego tematy z kultury są w niszy. Dlaczego?
Nisza może napawać dumą jej uczestników, budować przekonanie o elitarności,
wyjątkowości, określać obszar wyrafinowania estetycznego i wyspy realizacji intelektualnych. Ale – jak to ma oddziaływać szerzej na ludzi, szczególnie młodego pokolenia? Jest co prawda internet, jest komunikacja facebookowa, są nawet udane dzięki sieci akcje w szczytnych celach. Ale – czy to coś zmienia w rzeczywistości? Rzeczywistość jest płaszczona, odgrodzona od różnorodności, daje złudę bycia na czasie. Czy to jest nieunikniona prawidłowość, którą muszę uznać? Gdyby nie programy kulinarne, mogłabym sądzić, że najlepszym pomysłem na obiad jest  pizza i frytki, bo niczego więcej świat nie wymyślił. Jedyny, rozbuchany od strony inwencji, nowości i integracji ludzi podnad podziałami stał się właśnie program kulinarny. To namiastka kultury ograniczona do miejsca przy stole w republice futbolowej.
Elżbieta Mierzyńska

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Poprzednia wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: http://old.sdp.pl