Czy ukraińskie media chętnie piszą o lustracji? Są przecież ważniejsze problemy na Ukrainie. Czy dziennikarzy i opinię publiczną ten temat interesuje?

Na początku prac legislacyjnych nad ustawą lustracyjną tematem były zainteresowane wszystkie główne media, gdyż „twarzą” tego procesu został znany dziennikarz śledczy i deputowany z listy Samopomiczy Jehor Sobolev.

Z czasem media głównego nurtu przestały dokładnie śledzić problem lustracji, ale bardzo interesują się nim media regionalne. Świadczy to o tym, że w regionach jest głód wiedzy na ten temat, co niekoniecznie oznacza pełne zrozumienie tego, czym jest lustracja. Podobnie jest w przypadku opinii publicznej. Na Ukrainie słowo „zlustrować” zaczęło mieć najróżniejsze znaczenia - od linczu na znienawidzonym urzędniku po rozwiązanie umowy o pracę. Nie przyjęła się definicja lustracji jako przejścia pewnej procedury przewidzianej prawem pozytywnie albo negatywnie. A to jest istotą tego procesu.

Ukraińska ustawa lustracyjna wydaje się bardzo radykalna. W Polsce takiej lustracji nie udało się przeprowadzić. Z ukraińskich instytucji musiałaby odejść cała armia urzędników, których pilnie trzeba kimś zastąpić. To realne w krótkim czasie?

Według mnie – realne. W Polsce argumentem przeciwko podobnym rozwiązaniom była wzmacniana przez przeciwników lustracji obawa co do znalezienia odpowiedniej liczby wykwalifikowanych kadr. Na Ukrainie jest to prostsze np. w zawodach prawniczych – „w rezerwie” czeka duża liczba osób mogących z dnia na dzień zastąpić sędziów i prokuratorów.

Natomiast istnieje obawa co do wielu posad urzędniczych. Ze względu na bardzo niską płacę takich stanowisk czasem trzymają się ludzie pozbawieni wiedzy i mierni albo tacy, którzy są „rodzinnie” na tyle zabezpieczeni materialnie, że mogą pozwolić sobie na państwową posadę. Nie trzeba też wielkiej wyobraźni, by obawiać się, że niska płaca rodzi pokusę korupcji. A na przykład prawnik z doktoratem jako asystent deputowanego dostaje 1200 hrywien na miesiąc (ok. 190 zł).

Ludzie żądają przede wszystkim walki z korupcją, a ustawa lustracyjna jest jednym z narzędzi tej walki. Na tyle skutecznym, że są osoby, które zrezygnowały z posad przed wejściem przepisów w życie, bojąc się publicznego skandalu.

W takich przypadkach media z pewnością mogą być wyjątkowo użyteczne...

Owszem. Ale ważniejsze jest to, że ustawodawca nie zamierza, niestety, przeprowadzać radykalnej reformy urzędów, by zlikwidować zbędne stanowiska. Mnożą się agencje i ministerstwa, więc pensje są tak niskie, że pokusa korupcyjna pozostaje. Poza tym - ukraińska ustawa lustracyjna stara się łączyć trzy wymiary: usunięcie urzędników, którzy sprzyjali przemocy wobec protestujących na Majdanie; weryfikację faktycznego stanu posiadania urzędników z tym zadeklarowanym w urzędzie podatkowym oraz tzw. lustrację historyczną. Wymiana zdemoralizowanych kadr to pierwszy krok i tu pomagają przepisy lustracyjne.

Czy lustracja powinna dotyczyć także ukraińskich mediów i dziennikarzy? Chodzi nie tylko o ich ewentualną współpracę z komunistycznymi służbami, ale zwłaszcza na wschodzie kraju są one wyraźnie prorosyjskie, zatem czy taka operacja pomogłaby w "odbudowie" kraju?

Obecna ustawa dotyczy tylko urzędników państwowych, więc mogłaby ewentualnie objąć media państwowe, tylko takich na Ukrainie prawie nie ma. Ponadto ta część ustawy, która mówi o komunistycznej agenturze i aparacie KGB - a to mogłoby dotyczyć dziennikarzy - na razie nie jest realizowana. Nie ustalono bowiem, kto i jak ma to zrobić. Z ustawy nie wynika obowiązek weryfikowania archiwów ani przekazywania informacji Ministerstwu Sprawiedliwości, które nadzoruje proces lustracji.

Czy ukraińskie media poparłyby lustrację dziennikarzy? W Polsce były liczne protesty przeciwko temu pomysłowi. Ale też znaleźli się dziennikarze, którzy sami składali oświadczenia lustracyjne.

Myślę, że większość mediów poparłaby lustrację historyczną. Natomiast ponieważ dziennikarze w większości pracują w sektorze prywatnym, przypuszczalnie byłby opór co do przeglądania ich stanu majątkowego oraz zasobów ich rodzin. Przy  dotychczasowym kształcie ukraińskiej ustawy problemem są nie tyle media, ile urzędnicy oraz oligarchowie sponsorujący partie i korumpujący urzędników, którzy chcą zachować strefy wpływów.

Rozmawiała Ewa Łosińska

W marcu na zaproszenie Fundacji Otwarty Dialog i FAIR Justice Project do Polski przyjechała delegacja przedstawicieli Najwyższej Rady Ukrainy, Departamentu Lustracyjnego przy Ministerstwie Sprawiedliwości, Tymczasowej Komisji ds. Weryfikacji Sędziów, Wyższej Rady Sądownictwa, a także Wyższej Kwalifikacyjnej Komisji Sędziów Ukrainy oraz Społecznej Rady ds. Lustracji przy Ministerstwie Sprawiedliwości. Po to, by poznać polskie „doświadczenia lustracyjne”.

fot. z archiwum Fundacji Otwarty Dialog

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Poprzednia wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: http://old.sdp.pl