BŁAŻEJ TORAŃSKI: W sieci krąży film, zaledwie 2 minuty 40 sekund,  na którym dziennikarz TVP Info Łukasz Sitek próbuje zadać pytania prezydentowi Gdańska Pawłowi Adamowiczowi, po jego wtorkowym zeznaniu w Sejmie przed komisją śledczą ds. Amber Gold. Widziała Pani ten film?
LUCYNA SZOT: Owszem.

Co Panią najbardziej zaskoczyło?
Nic mnie nie zaskoczyło, bo ten poziom „kultury” dziennikarskiej znam.

O kulturze mówi Pani ironicznie. Gdzie jest granica między dociekliwością - a takie pytania próbował także zadawać Łukasz Sitek - a brakiem kultury?
Jest bardzo płynna. Gdyby sprawa trafiła do sądu powszechnego, czy dyscyplinarnego, musielibyśmy się poddać temu orzeczeniu. Sąd odpowiedziałby na pytania, czy doszło do zniesławienia, naruszenia dóbr osobistych. Na przekroczenie granic składają się różne aspekty. Granice te wyznaczają sądy dyscyplinarne i powszechne, ale i środowisko dziennikarskie, które akceptuje je lub nie. Sąd Najwyższy wypowiadał się o granicach dopuszczalnej krytyki prasowej. Są orzeczenia.

 

Czy w przypadku Łukasza Sitka – wedle Pani oceny, wiedzy i doświadczenia – granice zostały przekroczone? Można by rzec, że dziennikarz tylko zadawał pytania. Na przykład takie: „Dlaczego prosiliście przestępców o pieniądze?".
W tym przypadku padały pytania, zadawane jakby w obronie interesu publicznego. Dziennikarz wypowiadał się w liczbie mnogiej: „Chcemy wiedzieć”, „Musimy to wiedzieć”, „Nie przestaniemy pytać”. Zapewne świadomie stosował liczbę mnogą. Podpierał się argumentem, że pyta w imieniu oszukanych obywateli.

„Dlaczego ludzie, okradani w całej Polsce, nie mogą się domagać sprawiedliwości”.
Tak, pada też pytanie: „Gdzie są pieniądze tych ludzi, panie prezydencie”. Niejednoznaczna jest jednak ocena, taka nie może być, gdyż obok ewidentnych pytań w obronie interesu publicznego, pojawiają się także pytania z tezą. Te ostatnie pytania idą w kierunku wywierania presji, wyglądają, jak zarzuty, które mogą się skończyć postepowaniami karnymi. Do dyskusji jest kwestia, na ile dziennikarz miał podstawę do takiego, radykalnego podejścia, do twierdzenia: „Panie prezydencie, będzie pan miał zarzuty prokuratorskie” …

… „Dlaczego pan wspiera przestępczość w Gdańsku”. „Dlaczego prezydent Gdańska firmuje układ”.
Dokładnie.  To są pytania z tezą, zawierają treści, które nawet w kontekście art. 13 Prawa Prasowego absolutnie zobowiązują dziennikarza do powściągliwości, do nie przesądzania, do niejednoznaczności, dopóki nie zapadnie prawomocny wyrok.

Czy to jest nowa metoda pracy dziennikarskiej?
Pyta pan, czy jest to nowe zjawisko w kulturze dziennikarskiej? Połączyły się w tym dwie tendencje: kultura newsa, poszukiwanie newsa za wszelką cenę, czyli komercjalizacja mediów i dziennikarstwo zaangażowane. Ten dziennikarz nie jest bezstronny, nawet nie pretenduje do obiektywizmu. Nie spełnia podstawowych obowiązków dziennikarza. Ani szczególnej staranności i rzetelności, które zobowiązują do powściągliwości.  Ani racjonalizacji ocen ujemnych, szacunku do rozmówcy, nie mówiąc o zasadach współżycia społecznego. To też jest norma z Prawa Prasowego. Ocena tych zachowań zależy od tego, na ile telewidzowie i dziennikarze, środowisko, dają na to kulturowo przyzwolenie. W zależności od tego ta granica będzie się przesuwała.

W kierunku demagogii i chamstwa?
Obawiam się, że chyba na to jest przyzwolenie środowiska dziennikarskiego i odbiorców. Wulgaryzację języka widać zwłaszcza w mediach społecznościowych. Po słowach wulgarnych, zabarwionych emocjonalnie, dochodzi do rękoczynów.

W tym przypadku wulgaryzmów nie było.
No właśnie. Do przekroczenia tej granicy nie doszło.

A jakie granice zostały w tej rozmowie – właściwie monologu, bo prezydent Gdańska milczał – przekroczone? Jacek Nizinkiewicz z "Rzeczpospolitej" pytał na Twitterze: „Czy ten pracownik TVP ma legitymację partyjną, bo stawiając tezy i oskarżając, a nie pytając bezstronnie, legitymacji prasowej mieć nie może?". Miała Pani takie same odczucia?
Aż takich nie. Jestem prawnikiem i w mojej ocenie napastliwa forma, wywieranie presji, prowokacyjne zachowanie dziennikarza balansują, ale mieszczą się jeszcze w ramach prawnych.

Doświadczony dziennikarz TVP Sławomir Matczak uznał, że „Spodziewając się ataku, warto zadbać o drogę odwrotu i drogę... prawną, to nie jest dziennikarstwo to publiczne rzucanie oskarżeń". To nie jest dziennikarstwo, Pani Profesor?
To jest nowe zjawisko w dziennikarstwie. Przed laty mieliśmy gatunki i formy jasno rozgraniczone. Dzisiaj to wszystko się łączy i miesza. „Kultura” newsa psuje dziennikarstwo, ewoluuje  w kierunku dziennikarstwa „kelnerskiego”. Drugim nurtem jest dziennikarstwo zaangażowane.  Nie znaczy to jednak, że zniknęło dziennikarstwo publicystyczne, pogłębione, w którym jest miejsce na rzetelne oceny.  W omawianym przez nas przypadku dziennikarz idzie w kierunku formy reporterskiej, choć, być może, chciałby podążać w kierunku dziennikarstwa  śledczego, gdzie jest przyzwolenie na ukrytą kamerę czy prowokację dziennikarską. Może ma ambicje pretendowania do takiego wykonywania zawodu. Ale to nie jest przypadek dziennikarstwa  śledczego, bo w nim zachowane są zasady etyki, bezstronności, dążenia do prawdy, nie ferowania wyroków. To jest specyficzne dziennikarstwo informacyjne, a w nim patologizacja postępuje.

To jeszcze jeden cytat z Twittera. Zastępca redaktora naczelnego "Dziennika Gazety Prawnej" Marek Tejchman napisał sarkastycznie: „To dłubanie, sprawdzanie tekstów, liczenie grafik czytanie raportów, analiz. Jestem żałosny, a Sitek jest przyszłością". Czy dziennikarstwo Łukasza Sitka jest przyszłością? Zacznie dominować?
Owszem, jeśli zacznie dominować odbiorca akceptujący taka formę spektakularnego budowania przez dziennikarza swego wizerunku. Mówiąc inaczej: jeśli odbiorca bardziej będzie cenił dziennikarzy napastliwych, działających czasem na granicy prawa, wywierających presję i prowokujących i ci dziennikarze staną się dla niego autorytetami, to, niestety, dziennikarstwo analityczne, naukowe, profesjonalne, rzetelne, będzie schodzić na dalszy plan.  Wszystko w rękach odbiorców.

Analizowane nagranie:

https://www.youtube.com/watch?v=lrqFCHxqSSY

Źródło: YouTube

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Poprzednia wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: http://old.sdp.pl