BŁAŻEJ TORAŃSKI: Dziennikarka Telewizji Polsat News Ewa Żarska zrealizowała reportaż o pedofilu. Na żądanie prokuratury nie ujawniła informatora, za co sąd skazał ją na 6 tys. zł grzywny. Michał Fabisiak wyleciał z pracy z portalu PolskieRadio.pl, bo odmówił redaktorowi naczelnemu ujawnienia źródeł informacji. Jaką cenę płaci dziennikarz za ochronę swoich informatorów?
WITOLD GADOWSKI: Cenę honoru. Ochrona informatorów jest jednym z głównych wyznaczników profesjonalnego wykonywania tego zawodu. Nie ma możliwości zdradzenia informatora, jeśli on sobie tego nie życzy. Tylko w przypadkach szpiegostwa, zdrady stanu i zabójstwa sąd może zwolnić dziennikarza z tego obowiązku. W innych przypadkach nie wyobrażam sobie, aby można ujawnić informatora.

Według Piotra Pytlakowskiego, dziennikarza śledczego „Polityki”,  „jeśli w świat pójdzie przekaz, że dziennikarz zmuszony przez sąd ugiął się i ujawnił dane osoby chronionej, to traci się zaufanie do wszystkich dziennikarzy in gremio”. Rzeczywiście może na tym ucierpieć prestiż zawodu?
To optymistyczne założenie, że dziennikarstwo w Polsce cieszy się jakimś prestiżem. Czasami się nad tym zastanawiam, ale załóżmy, że tak jest. Zgadzam się z Piotrem. Kiedy opinia publiczna dowie się o tym, że jest możliwość zmuszenia dziennikarza do ujawnienia informatora, no to zaufanie do tego zawodu spadnie jeszcze bardziej.

Zgodzisz się, że polskie prawo prasowe i karne silnie chroni dziennikarskie źródła?
Do tej pory tak było. W prawie mamy to zagwarantowane. Ale jest jeszcze sfera praktyki, orzecznictwa. To jest obszar do interpretacji.

Wymieniłeś przypadki, kiedy sąd może zwolnić dziennikarza z obowiązku ochrony informatora. Sprecyzowałbym, że  dziennikarz musi powiadomić odpowiednie organy, jeśli ma informacje o planowanym morderstwie, ludobójstwie, zamachu, szpiegostwie, zamachu na niepodległość kraju. Znalazłeś się w takiej sytuacji?
Miałem jeden przypadek, kiedy dowiedziałem się o zleceniu zamordowania mnie i Przemka Wojciechowskiego. Zgłosiliśmy to do Centralnego Biura Śledczego.

O co poszło?
Ujawniliśmy rozmowę ze świadkiem koronnym FBI. Dotyczyła narkotyków. Nasze materiały dziennikarskie miały wpływ na rozbicie „gangu mokotowskiego”. Jego szefowie wyznaczyli dla nas karę najwyższą.

Zagrożenie było realne?
Tak, bo znalazł się już nawet wykonawca. Rosjanin.

Jak wyglądają relacje dziennikarza śledczego z informatorami? Trzeba je pielęgnować?
To jest podstawa. Jeśli jesteśmy przekonani co do wiarygodności naszego źródła, chronimy informatora i pielęgnujemy taką znajomość. Informator powinien czuć się bezpiecznie i nie obawiać się, że dziennikarz w ten czy inny sposób ujawni jego dane. Gwarantem jest wzajemne zaufanie.

A jeśli informatorzy okazali się dezinformatorami, przekazali dziennikarzowi fake newsa, wtedy także należy ich chronić?
Nie, bo nie jest on informatorem, tylko manipulantem, człowiekiem złej woli, który chce przekazać dziennikarzowi kłamstwa, a to powinno być zwalczane. Nie widzę powodów do ochrony tego typu postaci.

Zdarza się jednak, że dziennikarze są wykorzystywani przez służby, daje się im dobre tematy, a w jakimś momencie wprowadza na minę. Znany jest przypadek znanego dziennikarza śledczego, którego tak wykorzystał oficer policji.
Tak też bywa. Służby prowadzą takie operacje. Najpierw, chcąc się uwiarygodnić dają prawdziwe informacje mniejszej wagi, a w dużej wagi sprawie prowadzą na manowce. Nie widzę powodu do ochrony takich ludzi.

Czy Michał Fabisiak z Polskiego Radia mógł paść ofiarą fake newsa? Podał informację o wewnętrznym sondażu PiS wśród kandydatów na prezydenta Warszawy. Beata Mazurek dementowała, że PiS nie zlecał żadnego sondażu na ten temat.
Trudno mi ocenić, bo nie znam tej sprawy. Jeśli jednak dziennikarz dochował należytej staranności, potwierdził informację w dwóch, trzech źródłach, to go broni. Nie wykluczone jednak, że padł ofiarą manipulacji.

Utrata pracy, to wysoka cena za nieujawnianie informatora.
Uważam, że honor jest cenniejszy od pracy, dlatego pracę traciłem wielokrotnie. Po próbach manipulowania mną, wpływania – przez kierownictwa redakcji – na treści moich materiałów. W TVN radzono mi, abym  przestał zajmować się śledztwami dziennikarskimi i zajął się lepiej płatną pracą w rozrywce.

W rozrywce?
Przy realizacji „Tańca z gwiazdami”.

 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Poprzednia wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: http://old.sdp.pl