Z Jaroslavem Danišką o morderstwie słowackiego dziennikarza rozmawia Błażej Torański.

Jakie są pierwsze reakcje słowackich dziennikarzy po zamordowaniu Jána Kuciaka, dziennikarza śledczego portalu Aktuality.sk? Dominuje strach czy przekonanie, że będziecie jeszcze bardziej nieustępliwi, bardziej rzetelni i konsekwentni w podejmowaniu tematów korupcyjnych na szczytach władzy?

To zależy u kogo - zaskoczenie, szok, histeria, przesadny patos. Generalnie dominuje solidarność i gniew wobec policji.

Zastrzelenie Kuciaka (i jego partnerki) ma związek z jego pracą?

Nikt jeszcze tego nie wie, ale na taki związek wskazał wczoraj szef słowackiej policji Tibor Gašpar. Dominuje przypuszczenie, że tak było, ale potwierdzi to dopiero dochodzenie.

Wcześniej Kuciak dostawał pogróżki, a jego wydawca – Ringier Axel Springer Slovakia – stwierdził w oświadczeniu, że „egzekucja była związana z działalnością dziennikarza”.

Zagrożenia, z którymi mierzył się Kuciak – i inni dziennikarze – były tylko werbalne. Janowi Kuciakowi ostatnio groził Marián Kočner, przedsiębiorca, który ma dobre kontakty polityczne. Jednak łączenie jego nazwiska z morderstwem jest dużą przesadą. Również prokurator generalny odrzucił taki scenariusz.

Ján Kuciak opisywał ostatnio biznes Mariána Kočnera, budowę 5-gwiazdkowego kompleksu hotelowego przez Real Studio K.F.A, w której Kočner ma udziały. Czy podejrzenie, że Kočner wyłudził 2 mln euro zwrotu VAT mogło być przyczyną zastrzelenia dziennikarza i jego partnerki?

Według mnie nie. Kočner jest człowiekiem o złej reputacji, dziwnym przedsiębiorcą, mającym powiązania z wysokimi politykami (współrządzącej partii- przyp. BT) Smer. W przeszłości jego nazwisko było na liście członków mafii, które wyciekły z policji. Ale nigdy żaden dziennikarz nie został zabity przez członka słowackiego świata przestępczego czy też biznesmena podejrzewanego o korupcję. Przypuszczam, że to się nie zmieniło, a zabójcą lub zleceniodawcą morderstwa był ktoś inny, spoza światka słowackiego.

Kuciak zgłaszał na policji groźby od Mariána Kočnera. Czy policja nic z tym nie zrobiła? Półtora miesiąca od zgłoszenia Kuciak napisał na Facebooku: „44 dni minęły, a do sprawy najwyraźniej nawet nie przydzielono konkretnego policjanta”.

Tak, to jest poważny problem. Policja przekwalifikowała to na wykroczenie i zamiotła sprawę pod dywan. To był błąd, który mógł mieć różne konsekwencje. Z tej sprawy muszą być wyciągnięte konsekwencje - prawdopodobnie dojdzie do dymisji szefa policji Tibora Gašpara.

Dlaczego nie objęto dziennikarza ochroną?

Przypuszczam, że z powodu dobrych kontaktów Mariána Kočnera ze słowacką policją. Kočner jest co prawda przedsiębiorcą z wyjątkowo złą reputacją, lubi wyciągać różne kompromitujące materiały, miał także kontakty z politykami opozycji. Łączenie go jednak z morderstwem dziennikarza przekracza granice wyobraźni.

Czy świadczy to o słabości struktur państwa słowackiego?

Głównym problemem jest, że najważniejsze osoby w państwie, w tym premier Robert Fico, mają w swoim najbliższym otoczeniu, np. w kancelarii premiera osoby powiązane z podejrzanymi firmami. W tym przypadku np. asystentka premiera, Mária Trošková zasiadała we władzach firmy wraz z Włochem Antoninem Vadalą, który ma kontakty z południowowłoską mafią ´ndranghetą. Jutro w prasie słowackiej i międzynarodowej ma być opublikowany ostatni tekst Jána Kuciaka, w którym opisał wyłudzanie funduszy europejskich i powiązanie tego procederu z kancelarią premiera i premierem Fico.

Tom Nicholson, kanadyjski dziennikarz mieszkający do niedawna na Słowacji, badał sprawę środków z funduszy Unii Europejskiej defraudowanych na Słowacji, a potem transferowanych do Włoch. Uważa on, że za zabójstwem Jana Kuciaka może stać włoska mafia (konkretnie: grupa Ndranghety z Kalabrii), mająca związki ze słowackimi politykami. Podziela Pan ten punkt widzenia?

Jest za wcześnie, aby odpowiedzieć na to pytanie, śledztwo może również ujawnić inne konteksty. Jest w tym jednak jakaś logika: my na Słowacji nie mordujemy się, to jest niezgodne z panującymi tu zasadami. Ale z oskarżeniem Włochów należy poczekać.

Jakie Pan widzi szanse znalezienia i osądzenia zabójców Jana Kuciaka?

Trzeba zaczekać, ale natychmiast w naturalny sposób, pojawiła się ogromna presja społeczna na śledztwo.

Czy jest możliwe dotarcie do prawdy, skoro do dzisiaj słowacki wymiar sprawiedliwości nie poradził sobie z odpowiedzią na pytanie, co stało się z Miroslavem Pejko, dziennikarzem gazety „Hospodarske Noviny”, który zaginął wiosną 2015 roku? Pejko pisywał o sektorze energetycznym.

Pejko zaginął, mówiło się też o innych możliwych prywatnych powodach, tych spraw nie można stawiać w jednym rzędzie.

Od 10 lat nieznane są też losy Pavola Ripala, dziennikarza śledczego, który opisywał działania mafii.

Sytuacja jest podobna, jego los jest niejasny, ale tych przypadków nie można stawiać w jednym rzędzie, w przypadku Ripala możliwe są również prywatne przyczyny.

Jaki jest stan dziennikarstwa śledczego na Słowacji? W Polsce dziennikarstwo śledcze jest w zaniku, gdyż jest niezwykle kosztowne. Redakcji na nie zwyczajnie nie stać.

Podobnie jest na Słowacji. Zajmuje się tym niewielu dziennikarzy. Wyjątki stanowią właśnie Aktuality.sk, czy np. tygodnikTrend. Dziennikarze śledczy stają też przed problemem, jakim jest przejmowanie wielkich mediów przez nowych właścicieli, przede wszystkim przez grupę finansową Penta. Penta była głównym aktorem afery „Goryl”***, dziś jest właścicielem kilku znaczących mediów w kraju. Dziennikarze albo odchodzą z tych mediów albo zmagają się z pewnego rodzaju presją. Większym problemem na Słowacji jest jednak poziom samych dziennikarzy, często są słabo wykształceni.

xxx

***Chodzi o opublikowane kilka lat temu materiały mające pochodzić ze słowackich służb, z których wynikało, że w latach 2005-2006, Penta była de facto nieformalnym koalicjantem w centroprawicowym rządzie i m.in. obsadzała swoimi ludźmi kluczowe stanowiska w państwie i czerpała zyski z prywatyzowania kluczowych spółek.


 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Poprzednia wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: http://old.sdp.pl