Czy w wojnie polsko–polskiej jest możliwy dialog między publicystami prawicowymi i lewicowymi?

Jak najbardziej, ale trzeba dbać o miejsca, w których prowadzi się taki dialog.

Studia telewizyjne i radiowe, to dobre miejsca. Tymczasem ciągle dochodzi w nich do konfliktów, spięć. Kilka miesięcy temu Marcin Celiński, publicysta „Liberte!” porównał wypowiedzi Dominika Zdorta, redaktora naczelnego Tygodnika TVP, do argumentacji Wojciecha Jaruzelskiego i Mieczysława Rakowskiego. W ripoście Zdort stwierdził: „Jakbym powiedział: te argumenty, które słyszałem od pana, słyszałem u Hitlera” i wyszedł ze studia.

Wydarzyło się to w studiu RDC (Radia Dla Ciebie), które jako jedno z nielicznych dba o to, aby rozmawiali ze sobą publicyści z różnych stron. Czasem to kosztowne, co widać w przytoczonym przez Pana przykładzie, ale to wciąż jedno z takich miejsc, gdzie realnie prowadzi się dialog. Czasem w takich sytuacjach dochodzi do przekroczenia granic emocji czy zasad debaty, ale tak bywa, gdy próbuje się wymieniać poglądy. W codziennych, radiowo-telewizyjnych  debatach publicystycznych, często nie ma czasu antenowego na poważniejszy, głębszy spór. Najbardziej kontrowersyjne tematy mielą komentatorzy, którzy się w tym wyspecjalizowali. W mediach – dziś niestety to najbardziej zasmucające w przypadku mediów publicznych – brakuje miejsca na rozważną analizę i wymianę poglądów.

Miejsce nie ma znaczenia. Nieważne czy jest to studio programu Woronicza 17 czy park miejski. Wszystko zależy od ludzi.

Zgadzam się, że wszystko zależy od ludzi. Boleję nad tym, że prowadzący, jeśli zapraszają dwie strony, to tylko po to, aby się pożarły, a nie sensownie wybrzmiały ich argumenty. Dlatego poszukiwanie przestrzeni do dyskusji jest potrzebne. Zapraszanie nie może bowiem służyć wyłącznie wykorzystywaniu kogoś do swoich celów. Tymczasem widzimy zawłaszczanie przez media pewnych postaci. Na przykład, kiedy uważani za konserwatywnych intelektualiści – dajmy na to Jadwiga Staniszkis czy Rafał Matyja – zaczynają krytykować prawicę. Zainteresowanie liberalnych mediów rośnie nimi bardzo wyraźnie! Podobnie jest z postaciami o liberalnych poglądach, którzy krytykują swoje środowisko – nagle stają się ciekawi dla prawicy, ale tylko w krytyce własnego obozu. Ważne, aby dawać człowiekowi wypowiedzieć pierwsze i ostatnie zdanie, a nie wycinać tylko pierwsze lub ostatnie. W mediach działa mechanizm, który napędza do postrzegania rzeczywistości czarno–białej, choć ona taka nie jest.

Pięć środowisk o odmiennych poglądach politycznych – Klub Jagielloński, Magazyn Kontakt, Krytyka Polityczna, Kultura Liberalna i Nowa Konfederacja – postanowiło wznowić dialog. Co kilka tygodni na Waszych portalach będą się równocześnie pojawiać zestawy polemicznych tekstów. Projekt nazywa się „Spięcie”. Jędrzej Malko w tekście wprowadzającym do projektu napisał: „Trud rozmowy niesie ze sobą nadzieję na odtworzenie tkanki łącznej, której tak mało jest ostatnio w społeczeństwie”. Czyj to pomysł?

To jest autorski pomysł Jędrzeja Malko, z którym wyszedł do tych niszowych, intelektualnych środowisk. Polega na skoordynowaniu projektu, który wykraczałby poza istniejące między nami podziały. Pięć redakcji wyraziło zainteresowanie i zaczęliśmy działać. Mamy odmienne poglądy, ale wspólne doświadczenia pokoleniowe i zainteresowania. Mamy poczucie odrębności wobec świata starych mediów i redakcji, co sprawia, że chętniej czytamy się nawzajem, aniżeli choćby stare tygodniki opinii.

Na czym polega projekt „Spięcie”?

Raz na dwa miesiące wybieramy wspólny temat. Za każdym razem zmienia się redakcja wiodąca. Ona wybiera temat i proponuje tekst wyjściowy, a pozostałe redakcje w krótszych komentarzach odnoszą się do niego. Jest w tym pomyśle ważne, że teksty mają zawierać nie tylko diagnozę, ale też propozycje reform czy działań w danym obszarze, które postulują nasze środowiska.

Pierwszym tematem jest edukacja.

Kolejny na przełomie czerwca i lipca.

Którego z tych tekstów lewicowo–liberalnych portali nie wydrukowałby Pan na stronie jagielloński.24?

Pewnie opublikowałbym wszystkie, ale w naturalny sposób bliżej mi choćby do tekstów „Magazynu Kontakt”, określającego się jako „katolewica” czy republikańskiej „Nowej Konfederacji”, niż do głosu „Kultury Liberalnej”. Tekst „Krytyki Politycznej” prawdę mówiąc nie zawierał żadnych lewicowo–rewolucyjnych treści, choć w wielu szczegółach oczywiście są między nami różnice.  Niemniej – te różnice między środowiskami, gdy rozmawiamy o szczegółowych problemach w edukacji, nie są wcale tak wielkie, jak można by się spodziewać po ideowej odległości między nami.

Nie było sporu o krzyż w klasie?

Nawet „Krytyka Polityczna” nie postawiła daleko idących postulatów wyprowadzania religii ze szkół. Pisząc tekst do „Spięcia” chyba zrozumieli, że istotą myślenia o szkole jest szukanie szeroko akceptowanych rozwiązań. Napisali, żeby w szkołach było tylu psychologów i higienistek stomatologicznych, co katechetów. To przyjemniejsze oblicze lewicy, aniżeli koncentrowanie się wokół postulatów antyklerykalnych.

W projekcie „Spięcie” zastanawiamy się, każda redakcja z osobna, jak napisać tekst, aby przekonać do niego kogoś o odmiennych poglądach. Szukamy więc argumentów wspólnych, aby być w swym wywodzie bardziej przekonującymi.

Niewątpliwie wartością tego projektu jest dialog, a nie zaszycie się w swoim okopie i strzelanie do przeciwnika. Próba szukania przestrzeni koncyliacji. Pomysł wzbudził zainteresowanie innych redakcji?

Wystartowaliśmy 3 maja. Środowisko dziennikarskie wykazuje pewne zainteresowanie projektem. Dla niektórych naszych czytelników jest on kontrowersyjny, część z nich wyklucza współpracę z „Krytyką Polityczną”. Wiemy, że w „Krytyce” mają tak samo, obrywa im się za współpracę z nami.  Wynika to z łatwej stygmatyzacji. Przeważa jednak entuzjazm – zgodnie zauważyliśmy, że ilość lajków na Facebooku na koncie każdej z naszych redakcji była bliska rekordowej. Było też sporo ciepłych komentarzy. To przekonuje, że warto projekt kontynuować.

Ten projekt ma jeszcze jedną wartość: nie można w każdej chwili wyjść ze studia.

To prawda (śmiech). 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Poprzednia wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: http://old.sdp.pl