Z Szymonem Jadczakiem, reporterem TVN, o realizacji reportażu śledczego rozmawia Marek Palczewski.



Szymon Jadczak (ur. 1980). Studiował etnologię na Uniwersytecie Jagiellońskim, pracował w Interii, „Gazecie Wyborczej" w Krakowie, gdzie zaczynał jako specjalista od hiphopu, a kończył jako dziennikarz zajmujący się działką kryminalną. Współpracował m.in. przy tekście „Praca za seks” o kulisach seksafery w Samoobronie, opisywał włoskie obozy pracy dla polskich robotników sezonowych, tropił nieprawidłowości krakowskich urzędników. Od 2008 w redakcji Uwagi! TVN, z krótką przerwą na Celownik TVP1. Laureat nagrody Grand Press 2009 w kategorii news oraz nagrody Dziennikarz Małopolski 2010 w kategorii news telewizyjny za reportaż „Dobre bo szwedzkie”.
 

 

Dziś w programie Uwaga! TVN zostanie pokazany kolejny odcinek na temat działalności firmy Finroyal. Pierwszy ukazał się 22 maja. Postawił Pan w nim hipotezę, że nie jest to bank, lecz piramida finansowa. Na jakiej podstawie?

Ta piramida została zbudowana właściwie przez jednego człowieka. W pierwszym odcinku pokazaliśmy, że ta osoba, Andrzej K. już kilka lat temu prowadziła działalność finansową, która według prokuratury miała skończyć się oszukaniem ponad tysiąca osób na kwotę pół miliona złotych. Andrzej K. ma dwa procesy karne o oszustwa. A Finroyal nie ma – jak twierdzi - 88 mln funtów kapitału akcyjnego, nie przynosi rekordowych zysków, a napędzany jest prawdopodobnie jedynie wpłatami kolejnych klientów.

Jakie są na to dowody?

Finroyal obiecuje klientom nawet do 16 procent gwarantowanych zysków rocznie. Tymczasem z dokumentów dostępnych w Krajowym Rejestrze Sądowym wynika, że inwestycje spółki FRL Capital Limited, której marką handlową jest Finroyal, przyniosły od 2009 niemal sześć milionów złotych strat.
Udowodniliśmy, że firma nie ma, jak zapewnia, siedziby w Londynie, nie ma kapitału, który deklaruje, jej jedynym udziałowcem i dyrektorem jest Andrzej K., który według dokumentów z polskich sądów nie ma żadnego majątku.

Andrzej K. w specjalnym oświadczeniu opublikowanym w interencie zarzuca wam „kłamstwa i obrzydliwe manipulacje w pogoni za sensacją” i twierdzi, że nigdy nie miał konfliktu z prawem.

Takie jest jego prawo. Papier wszystko przyjmie. Do zarzutów Andrzeja K. odnosimy się w dzisiejszym materiale poświęconym Finroyal. Mogę tylko powiedzieć, że czarno na białym wykazujemy, że Andrzej K., delikatnie mówiąc, mija się z prawdą.

Czy po pierwszym programie ludzie zaczęli się do was zgłaszać ze swoimi problemami z tą firmą?

Dzień po naszym materiale w Finroyal było ponad 100 osób. Część tych ludzi trafiła też do nas. Rozmawialiśmy z nimi, ale większość nie chce uwierzyć, że mogli paść ofiarą oszustwa, że padli ofiarą piramidy finansowej. Cały czas wierzą, że ktoś im te pieniądze wypłaci. Niestety, jak do tej pory – nie otrzymali ani złotówki.

Jednak nie wszyscy wam wierzą. Pewien dziennikarz napisał, że nie jest przekonany programem, a wręcz przeciwnie, wpłaci dodatkowe sumy do Finroyal.

W komenatrzach do wpisu na blogu Macieja Samcika „Subiektywnie o finansach”, który też podjął ten temat, pewien były dziennikarz znanej gazety zadeklarował, że on jest klientem Finroyal, wierzy w tę firmę i jest w stanie wpłacić jeszcze więcej; a nawet jest chętny założyć się o to, że te pieniądze odzyska a Finroyal to jest uczciwą firma. Nie podjęliśmy tego zakładu, ale wszystko wskazuje na to, że te pieniądze straci.

Dlaczego jednak prokuratura nie wystąpiła z nowymi oskarżeniami przeciwko Andrzejowi K. Zatem, może za szybko przesądza Pan o winie swojego „bohatera”?

Tego co robi prokuraura w tej sprawie, nie boję się nazwać skandalem. Śledczy wiedzą o tym, że z Finroyal jest coś nie tak od 2008 roku. Przez te 4 lata sprawa była najpierw umarzana, wznawiana po wniosku Komisji Nadzoru Finansowego, potem znowu zawieszana. Prokuratura wystąpiła o pomoc prawną do Anglii. Z tego, co udało mi się ustalić, wiem że ta pomoc prawna nic nie wniosła do sprawy.

Teraz sprawa jest wznowiona, ale badana pod kątem prowadzenia działalności bankowej bez uprawnień, a nie oszustwa. Tymczasem z prawdziwą działalnością bankową Finroyal nie ma nic wspólnego. W tym momencie, gdy ludzie nie dostają swoich pieniędzy, gdy Finroyal przestał wypłacać te pieniądze, należałoby jak najszybciej zabezpieczyć te środki, które zostały. Tymczasem prokuratura tego nie robi, twierdzi, że czeka na opinię biegłego, ale w ten sposób możemy czekać nawet kilka lat a sprawa nie znajdzie wyjaśnienia.

Dlaczego ludzie zawierzyli swoje oszczędności firmie, której dokładnie nie znają, i uwierzyli – może kierując się pazernością,  bo kto wierzy w to, żeby lokaty bankowe mogły być oprocentowane na 12-16 procent – w uczciwość tej firmy? Jak by Pan wyjaśnił ten fenomen? Takiego wyjaśnienia w reportażu zabrakło.

Z jednej strony to jest chęć zysku. Ale im więcej rozmawiam z ludźmi pokrzywdzonymi przez Finroyal, tym bardziej jest mi ich szkoda, bo widzę jaki tam był mechanizm zastosowany. W pierwszej częsci reportażu pokazujemy reklamę, która zwraca się wprost do ludzi starszych i to do nich przede wszystkim trafiał Finroyal. Ci klienci, z którymi rozmawiałem, to są często ludzie samotni, szukający jakiegokolwiek kontaktu z innym człowiekiem. Rozmawiałem z ludźmi, których ujęły nie tyle procenty, co to, że ktoś z Finroyal okazał im zaufanie, że z nimi porozmawiał, że na spotkaniu był punktualnie, zaproponował kawę, na święta przysłał życzenia, i takimi chwytami Finroyal zdobywał klientów. Któryś z klientów powiedział: „oni zachowali się tak, jak chciałbym, żeby zachowały się banki, oni byli po prostu ludzcy”.
Ale, nie oszukujmy się, ludzi, którzy kierowali się procentami, też wśród klientów Finroyal nie brakuje.

Pański reportaż należy do reportaży śledczych. Kilka dni temu był Pan na konferencji, współorganizowanej przez SDP (drugim organizatorem była SWPS w Warszawie – red.), diagnozującej stan dziennikarstwa śledczego w Polsce. Co mi się narzuca przy oglądaniu pańskiego reportażu, to to, że stosuje Pan tradycyjne metody dziennikarskie. Ja tam nie widzę ukrytych kamer czy podsłuchów. Wszystko jest jawne, nawet rozmowa z głównym bohaterem została nagrana z jego świadomością. Czyli tymi metodami też można realizować reportaże śledcze. Jak jest zatem ze skutecznością dziennikarstwa śledczego w sensie zdobywania materiałów i osiągania celów?

Siła tego materiału nie polegała na kamerach specjalnych, czy innych nadzwyczajnych środkach. Przede wszystkim mieliśmy dokumenty. To były tygodnie spędzone nad papierami, wizyty w kolejnych sądach, kolejnych urzędach, ściąganie dokumentów z Anglii. I pracując na dokumentach można zrobić naprawdę dobry reportaż, nie trzeba mieć wrzutek, nie trzeba mieć jakichś supertajnych informatorów ze służb, naprawdę czasem wystarczy biały wywiad, ogólnie dostępne źródła.

Co zostanie ujawnione w dzisiejszym odcinku?

Pokażemy jak zachowuje się firma po naszym reportażu. Niestety, z punktu widzenia klientów Finroyal, nie jest to optymistyczny obraz.

Czy wierzy Pan, że pańska praca będzie skuteczna i że jeżeli ktoś popełnił przestępstwo, to poniesie zasłużoną karę?

Ona jest o tyle skuteczna, że kolejne osoby, mam nadzieję, nie zostaną oszukane. Będzie o tyle skuteczna, że ten człowiek, przynajmniej przez jakiś czas, nikogo nie oszuka. Czy poniesie odpowiedzialność? Chciałbym w to wierzyć.
 

 

 

                                                                                 *************************

 

Dodatek od redakcji portalu SDP.PL

Wyjaśnienia Finroyal:

Kancelaria Radcy Prawnego Piotr Ciszewski wystąpiła z przedsądowym wezwaniem dla TVN, żądając:
natychmiastowego zaprzestania naruszania dóbr osobistych w postaci dobrego imienia Andrzeja Korytkowskiego oraz Spółki FRL CAPITAL LIMITED w programie „TVN Uwaga!” wyemitowanym w dniu 22 maja 2012 oraz umieszczonym na stronie internetowej www.uwaga.tvn.pl poprzez zamieszczenie w kolejnym programie „TVN Uwaga!” przeprosin oraz stosownego oświadczenia o sprostowaniu nieprawdziwych wiadomości dotyczących rzekomego dokonywania przez Andrzeja Korytkowskiego oszustw na szkodę klientów;
- zaniechania dalszych naruszeń dóbr osobistych poprzez usunięcie ze strony internetowej filmu z programem „TVN Uwaga!” o Andrzeju Korytkowskim i Spółce FRL CAPITAL LIMITED.


Źródło: http://finroyal.pl/przedsadowe-wezwanie-dla-tvn.html

Ponadto racje i argumenty Andrzeja K. i firmy Finroyal zostały przedstawione na http://finroyal.pl/oferta-kontrakt-lokacyjny/gwarancja-bezpieczenstwa.html
 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Poprzednia wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: http://old.sdp.pl