Z dr Joanna Taczkowską o wojnie wydawców „W Sieci” i „W Sieci Opinii”  rozmawia Błażej Torański.

Dr Joanna Taczkowska - dziennikarz i prawnik. Specjalizuje się w tematyce z zakresu prawa prasowego i prawa ochrony własności intelektualnej oraz w media relations. Nauczyciel akademicki w Uniwersytecie Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy oraz Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu. Autorka projektu prawa prasowego oraz publikacji z zakresu dziennikarstwa i mediów.

Czy bracia Karnowscy, wydając tygodnik „W Sieci”, ukradli tytuł Grzegorzowi Hajdarowiczowi?

W tym przypadku na pewno nie mamy do czynienia z kradzieżą własności intelektualnej. Co prawda do końca nie wiemy, jakie szczegółowe kroki prawne podjęło wydawnictwo Gremi Media w związku ze swoim portale „W Sieci Opinii”, a jakie Fratria, wydając tygodnik „W Sieci”, ale gdyby doszło do kradzieży intelektualnej Grzegorz Hajdarowicz wybrałby inną drogę dochodzenia swych praw. Tymczasem wydawca Gremi Media uznał wydawanie tygodnika „W Sieci” jako czyn nieuczciwej konkurencji.

Dlaczego więc sąd zakazał wydawanie tytułu „W Sieci”?

Bo jeden wydawca zarzucił drugiemu naruszenie jego interesów majątkowych przez wydawanie tygodnika o tytule, który mógłby  czytelników wprowadzać w błąd, wytwarzać fałszywą świadomość, kojarzyć się z tożsamością produktu wydawanego przez Gremi Media.

Pani także oba tytuły się kojarzą?

Osobiście nie mam takich skojarzeń, ale sąd rozważał, czy nie mamy do czynienia z czynami niedozwolonej konkurencji przez użycie tytułu wprowadzającego w błąd i najpewniej uznał, że w tym przypadku jest to prawdopodobne. Kiedy sąd uzna, że takie zagrożenie praw wydawcy – niezależnie od tego, czy powstało – jest prawdopodobne, stosuje ich zabezpieczenie. W tym przypadku zakazał wydawania tytułu „W Sieci”.

Nie jest to forma cenzury prewencyjnej?

Wydawca „Rzeczpospolitej” Grzegorz Hajdarowicz zastosował ciekawy wybieg. W innej sytuacji bowiem, gdyby uznał, że zagrożone zostały jego dobra osobiste, zabezpieczenie powództwa (czyli zakaz wydania tytułu lub publikacji) dopuszczalne jest jedynie wtedy, kiedy nie sprzeciwia się temu ważny interes społeczny. To są wyjątkowe sytuacje, bo po drugiej stronie w ocenie sądu musi być zagrożona znacznie ważniejsza wartość, aniżeli wolność słowa.

Nie mamy tu przypadku ochrony dóbr osobistych.

Dlatego zabieg techniczny Grzegorza Hajdarowicza oceniam, jako sprytny, bo zarzuca wydawcy „W Sieci” nieuczciwą konkurencję. Tymczasem, paradoksalnie, za czyn nieuczciwej konkurencji można by uznać to, co zrobił Grzegorz Hajdarowicz. Jest to ograniczanie innemu wydawcy dostępu do rynku! Nie ulega wątpliwości, że te produkty – „W Sieci”, „W Sieci Opinii”, ale także „Uważam Rze” - są wobec siebie konkurencyjne. Sprzedaż „Uważam Rze” spada, „W Sieci” – rośnie, więc naturalna jest obawa wydawcy o utratę czytelników. Stąd biorą się poszukiwania Grzegorza Hajdarowicza sposobów, które utrudnią życie konkurencji. Działanie w granicach prawa, a takich się podjął, jest dopuszczalne. Pozostaje kwestia niezawisłości sędziowskiej i trafnego opisu stanu faktycznego. Dzięki nim może nie udać się zablokowanie dostępu do rynku jednego z wydawców.

Ale, jak na razie, zablokowanie konkurencji przez wielką korporację przy pomocy sztuczek prawnych jest skuteczne.

Tak jest. Sąd winien był też wziąć pod uwagę, że mamy wydawców o nieporównywalnej kondycji. Naprzeciw wielkiej korporacji stanął mały wydawca, mający zdecydowanie mniejsze możliwości dostępu do rynku. Sąd powinien próbować zrównoważyć te szanse.

Zreasumujmy: doszło więc do naruszenia własności intelektualnej czy nie?

Gdyby tak było, tytuł „W Sieci Opinii” musiałby być zarejestrowany jako dziennik lub czasopismo. Zakładam, że nie był, a więc nie chroni go prawo, jako tytułu zastrzeżonego, znaku towarowego. Zakładam tak, bo sąd, który zarejestrował tygodnik „W Sieci”, miałby obowiązek sprawdzenia, czy taki sam tytuł - lub podobny – został wcześniej zarejestrowany. A wtedy odmówiłby wydawcy „W Sieci” rejestracji.

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Poprzednia wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: http://old.sdp.pl